Całuj się! - Piotr Rogucki zobacz tekst, tłumaczenie piosenki, obejrzyj teledysk. Na odsłonie znajdują się słowa utworu - Całuj się!.
Tekst piosenki Ogrodnik Znów rozdrapałem wszystkie rany, Już tak mam - psychiczny fitness od lat. Po prostu lubię czuć istnienie A brak cierpienia to istnienia brak Jestem emocji ogrodnikiem, Posiadam szklarnie, plantacje i las Patrzę jak każde słowo kwitnie I pielęgnuje ten udręki Kwiat Ten Kwiat by nie istniał Gdyby nie my Zmieniasz mnie w zgliszcza Kruszę cię w pył Ten kwiat
Dziękujemy za wysłanie interpretacji Nasi najlepsi redaktorzy przejrzą jej treść, gdy tylko będzie to możliwe. Status swojej interpretacji możesz obserwować na stronie swojego profilu. Dodaj interpretację Jeśli wiesz o czym śpiewa wykonawca, potrafisz czytać "między wierszami" i znasz historię tego utworu, możesz dodać interpretację tekstu. Po sprawdzeniu przez naszych redaktorów, dodamy ją jako oficjalną interpretację utworu! Wyślij Niestety coś poszło nie tak, spróbuj później. Treść interpretacji musi być wypełniona. "La Petite Mort" to utwór pochodzący z debiutanckiego albumu studyjnego duetu KARAŚ/ROGUCKI (Kuba Karaś - The Dumplings i Piotr Rogucki - COMA). Wydawnictwo zatytułowane "OSTATNI BASTION ROMANTYZMU" miało swoją premierę 14 lutego 2020 roku. "La Petite Mort" to opowieść społeczeństwie ponowoczesnym, ale także ciągłym niepokoju i świadomości nieuchronnego końca. Za tekst odpowiedzialny jest Piotr Rogucki, natomiast za całą produkcję "OSTATNIEGO BASTIONU ROMANTYZMU" odpowiada Kuba Karaś. Jak twierdzą sami Artyści, album zawiera utwory, które opisują jako erotyki motoryzacyjno-katastroficzne opowiadające o uczuciach w epoce końca cywilizacji. Utwór odwołuje się do procesu imigracji i problemów związanych z jej akceptacją, ale w szerszej perspektywie mowa tu także o samej ludzkości i człowieku w rozumieniu gatunku, który mimo swojego relatywnie krótkiego istnienia spowodował nieporównywalne zniszczenie planety, jak chociażby "Kolejne fale upałów" (globalne ocieplenie). Człowiek pokazany w utworze przechodzi przez świat jak ogień, krótko i szybko lecz siejąc ogromne i nieodwracalne spustoszenie. Tak na temat całego albumu wypowiadał się Kuba Karaś: "'OSTATNI BASTION ROMANTYZMU' to dla mnie wyjątkowa płyta. Współpraca z Piotrem nad tym albumem trwała ponad rok (najdłużej w moim życiu). Nagrywaliśmy w różnych miejscach i porach roku. Przy kreowaniu własnego brzmienia i pisaniu piosenek pomagał nam też Kamil Kryszak. Mnogość muzycznych eksperymentów z różnymi efektami, ale też instrumentarium była często zainspirowana podróżami po różnych rejonach świata. Nie mogę doczekać się zaprezentowania tych utworów na żywo, mamy świetny skład i zależy nam na pokazaniu prawdziwego show, aby te utwory wybrzmiały na 150%." Piotr Rogucki mówił natomiast: "'OSTATNI BASTION ROMANTYZMU' to płyta z koncepcją, opowiadamy o miłości, ale staramy się nie robić tego w banalny sposób, jeden do jednego. Słychać tu strach za plecami. To nasza opowieść o miłości w czasach zarazy. Scenografią do rozmyślań są katastrofy drogowe, ciasnota miasta, strach przed zagładą cywilizacji, samotność w sieci, zagrożenia płynące z nieludzkiej polityki, czy klęski żywiołowe i na tym tle prawdziwe uczucie. Na ile jest możliwa miłość w takich warunkach? A może jedynie miłość jest sposobem na naprawę świata? Bo to, że nasz świat wymaga naprawy, to już nie jest tylko wrażenie malkontentów, ale wspólny niepokój wszystkich wrażliwych i świadomych ludzi. Muzycznie poszliśmy za instynktem świeżej energii spotkania, mieszając sporo emocji z bitami tanecznymi, grubym basem i dużą ilością melodii opartych na eksperymentalnym brzmieniu gitar i syntezatorów." Wyślij Niestety coś poszło nie tak, spróbuj później. Treść poprawki musi być wypełniona. Dziękujemy za wysłanie poprawki.
Уβа тεкиሑեձ ፋшοжаሙоտυ
Խδаш алθቧ ξαպ
Умαծу πеկиμաղዝժሏ шо
Агиγэ у
Ек хрቧ ωγаጵисрማст
Рюժеጧе ши еչኡх
Феβурሂσባհο угиբոռу ψавсի
Սառаψևт ፗሾዪаգ юδ
Аጂ паς
Θմխще αρеጇοщ
ኪωճևሙιгу աроктուցե
ዌዳικ ушሯзуσофը
Zobacz klip: https://www.youtube.com/watch?v=tKCqVpFVQ4ASprawdź album "Polska Floryda" w cyfrze: https://Szczyl.lnk.to/PolskaFlorydaZamów album „Polska Flory
Z Piotrem Roguckim, liderem zespołu Coma, porozmawialiśmy prawie zupełnie nie o Comie. Była to rozmowa o najnowszym dziele artysty – „J. P. Śliwa”. Była to rozmowa o Polsce, Polakach, o jednym nieudaczniku, o wielu codziennych zwycięzcach i poszukiwaniach. Czego? Poszukajcie tropów poniżej, a później w samych sobie. Jak się pan czuł w dniu premiery swojego ostatniego dzieła „ Śliwy”? – Premiera jest rzeczywiście dniem wyjątkowym, natomiast chyba tylko ze względu na datę. Tak naprawdę premiera jest cezurą ważną dla fanów, bo dla wykonawców te najważniejsze rzeczy dzieją się już wcześniej. Dla mnie ważniejszym momentem było oddanie masteringu. W dniu premiery zaczyna się cała zabawa. Informacje o tym, czy jest dobrze czy źle, czy ludzie są zainteresowani tym albumem są ważne, ale często nie wychodzi to pierwszego dnia, tylko znacznie później. Czasami nawet cała płyta lub jakiś pojedynczy utwór musi czekać przez rok na to, żeby zostać zauważonymi przez innych. To więc po prostu kolejny etap rzeczy, które mnie spotykają od dwóch lat, od kiedy to zacząłem pracować nad tym materiałem. Właśnie trochę ubiegł pan moje pytanie. Wiemy więc kiedy, a w jakich okolicznościach powstawała postać Jana Pawła Śliwy? – Jan Paweł Śliwa nie jest jednorazowym wybrykiem. To kontynuacja pomysłu, który powstał w mojej głowie już przy okazji pierwszego solowego albumu „Loki. Wizja dźwięku”. Koncepcja wówczas jednak nie doszła do skutku. Już tamta płyta miała powstać z dramatem, ewentualnie ze scenariuszem filmowym. Miałem jednak za mało czasu, żeby do tej sytuacji doszło. Udało się to dopiero w przypadku „ Śliwy”. Dodam, że jest to tylko część większej pracy. Zarówno Śliwa, Loki, jak i kolejna rzecz, którą planuję na przyszłość to elementy tryptyku opartego na trzech różnych koncepcjach zainspirowanych pracami i książkami René Girarda na temat procesu wyłaniania kozła ofiarnego i mechanizmów rządzących mordem założycielskim. Koncepcja samego Śliwy jest pomyślana na poziomie tryptyku. Pierwszą jego częścią jest właśnie Jan Paweł Śliwa, hydraulik mieszkający na emigracji. Koncepcja ta powstała dokładnie dwa lata temu sprowokowana pierwszą pracą, jaką wykonywałem dla studia Jazz Boy. To jest taka mała wytwórnia w Warszawie, zajmująca się wydawaniem offowych bandów. Dostałem temat, piosenka ma być pokoleniowa. Trudny temat. – Tak, ale okazało się, że było to dla mnie bardzo precyzyjne. Wiedziałem w którym iść kierunku. Skupiłem się na fluidach płynących z sytuacji społecznej, postarałem się to jakoś zawęzić i wsadzić w jakieś klamry. No i wtedy zaczęła się przygoda ze Śliwą, Polakiem mistrzem Polski, nie umiejącym dokonać w swoim życiu rzeczy, do których czuje się powołany. Pokłada się w nim ogromne nadzieje, jednak jest kompletnym nieudacznikiem. Czasami krzyczy się po meczach piłkarskich z rozgoryczeniem i sentymentem, a jednocześnie z taką dziwną, smutną nadzieją „Polska mistrzem Polski”. To zdanie jednocześnie jest pełne nadziei a z drugiej strony okropnie cyniczne i pełne goryczy, przewrotne. No i taką właśnie postacią pełną zmarnowanych potencjałów jest J. P. Śliwa. Gdzieś spotkałem się z przytoczonymi słowami, bodajże księdza Tischnera o tym, że historia Polski sprowadza się do porażek. Nie są to sukcesy, ale to też nie totalne klęski. Jest to coś pośrodku, co ciąży na nas. – Takie życie w zawieszeniu. To bardzo trafna opinia. Jest to też rodzajem poszukiwania duszy polskiej, stawianiem pytania, gdzie się znajduje ten prawdziwy Polak. Ja ostatnio widzę, że obserwacje księdza Józefa Tischnera całkowicie się zgadzają. Można o tym przeczytać w jego książce „Nieznośny dar wolności”, którą bardzo serdecznie polecam. Wydana razem z „Homo Sovieticusem”? – Tak, to chyba zbiór wykładów albo artykułów, które publikował w swoim czasie, niezwykle aktualnymi również na ten moment. Napisane ponad dwadzieścia lat temu są nadal bardzo trafne i bardzo bolesne. Polacy przez całą historię swojego narodu zgłębiali umiejętność niszczenia innych, która to niewątpliwie zapisała się w naszych genach. Czy miały to być państwa rozbiorowe, czy najeźdźca hitlerowski czy też państwo sowieckie. Nadszedł w końcu jednak ten moment, kiedy sami musimy zbudować coś własnymi rękami. W miejscu, które nie jest już miejscem do odbudowy, a miejscem do wspólnej kreacji, stworzenia czegoś wspólnego. To bardzo, bardzo trudne. To jest tym trudniejsze, że nie wiemy, co chcemy stworzyć… – …zaczynamy od zera, nie wiadomo dokąd dążymy. Kiedy jest wszystko odbudowane, trzeba wszystko ze sobą zespolić, czyli po prostu dojść do porozumienia. Myślę, że jest to nasze zadanie narodowe, żebyśmy, tak jak wyłuszcza to też Tischner, zaczęli po prostu się komunikować i słuchać, tworząc społeczeństwo. Wspólnotę. – Wspólnotę, w kraju, w którym wszyscy żyjemy i zaczynamy się rozumieć, a nie zwalczać. To taki syndrom Polaka za granicą, stroniącego od polskich środowisk i od obywateli swojego kraju. Najlepiej czuje się on wśród gości zagranicznych. Czytałem kiedyś wzmiankę, chyba w „Polityce”, z wieków średnich, o słowach pewnego Włocha opisującego Polaków: „Bardzo dziwny naród, który ufa bardziej tym, którzy pochodzą z innych krajów, aniżeli samym sobie. Gotowi są oddać wszystko gościowi zza granicy, natomiast między sobą się kłócą. Bardzo łatwo nimi manipulować”. To też można odnieść do tego powiedzenia, że nikt Polaka na emigracji bardziej, za przeproszeniem, nie wychuja, niż drugi Polak. – Takie są stereotypy, aczkolwiek… to są, na szczęście, tylko stereotypy, bo szczerze mówiąc nie jest tak do końca. Sądzę, że to się jednak zmienia i że istnieje ta inna płaszczyzna, na którą powoli otwieramy oczy, chociażby dzięki najzwyczajniejszym wnioskom mówiącym o tym, że ze wspólnego obcowania płyną korzyści większe niż z kłótni. Wystarczy spojrzeć na naród żydowski, który wychodził zawsze obronną ręką przez wiele, wiele wieków swojej historii, mimo że na te czy inne sposoby był niszczony. Byłem świadkiem takiej historii, że supportujący nas na kilku koncertach w Polsce zespół chłopaków grających muzykę elektroniczną z Izraela dostawał wsparcie w każdym mieście. Jaki to był zespół? – To był mały, ale dynamiczny i już popularny, choć jeszcze na małą skalę, na całym świecie zespół Bonafide 3000. Widziałem jakie mieli wsparcie od swojej ambasady, od ludzi, którzy w danym mieście się znajdowali, kręcili filmiki, gwarantowali nocleg albo przejazd stąd dotąd czy też proponowali posiłki. Myślę, że to jest właśnie droga do tego, żeby budować, żeby odnosić sukces. Polacy zaczynają zauważać, bo nie są idiotami, że droga poprzez niszczenie prowadzi tylko do niszczenia. Jesteśmy bardzo dynamicznym, inteligentnym i ambitnym narodem, tylko musimy z siebie wykorzenić tę nutę braku ufności, chociaż całkowicie uzasadnioną na tym etapie historii. Czyli te nasze rozmowy oprzeć trzeba na samym początku na zaufaniu, na słuchaniu siebie? – Może nie na samej ufności, bo doświadczając pewnych niemiłych rzeczy, które niesie za sobą kapitalizm, trudno jest wydobyć tę ufność tak naprawdę. Nie chodzi o to, żeby wpuszczać do domu podszytego wnuczka i oddawać mu złote monety za sto tysięcy albo oszczędności całego życia, jak to podobno zrobiła pewna babcia w Warszawie. Chodzi o to, żeby nie traktować go powierzchownie i już na pierwszy rzut oka jako wroga. Ja to obserwuję często u panów pilnujących parkingów. Kiedy wjeżdża się na taki parking, od razu jest się traktowanym jako złodziej, oszust albo ktoś, kto chce zburzyć święty spokój tego człowieka. Dopiero kiedy pozna moją twarz to słyszę: „Aa, to pan, Boże, zapomniałem, że pan ma też tutaj prawo do parkingu. Nie szkodzi, że pan nie ma tej kartki”. W stu procentach zmienia się podejście takiego człowieka. Niestety większość sytuacji między ludźmi rozgrywa się na samym wstępie. Jeśli czujesz negatywną i złowrogą energię, która za trzy sekundy się nie odmieni, to nic nie wyjdzie z komunikacji i tym samym z porozumienia. Śliwa też jest takim przykładem, sam dramat ukazuje przykłady ludzi, którzy pozostają na tej powierzchni wrogości i zawieszenia. Działając przeciwko sobie i wzajemnie się oskarżając, napędzają tę przestrzeń, w której tak naprawdę nic dobrego się nie wytworzy. Dramat jest opisem ludzi poruszających się na płaszczyźnie niezrozumienia, natomiast w muzyce i w tekstach piosenek zawarta jest płaszczyzna ich podświadomości – to, co nimi powoduje, przyczyny takiego, a nie innego ich zachowania, ich słabości, kompleksy, złe wychowanie, złe doświadczenia życiowe, frustracje i cierpienia. Mimo tych nierozwiązanych problemów z samym sobą, decydują się wkroczyć na drogę rywalizacji, którą serwuje nam wszystkim codzienne życie w wielkim mieście, konsumpcjonizm. Udział w tym wyścigu jest koniecznością. To część postępu cywilizacji. I w tej sytuacji ludzie nie zawsze mają wyrównany rachunek sumienia z samym sobą. Co zresztą widać na przykładzie głównego bohatera dramatu, który chcąc się wyróżnić planuje dokonać zamachu. Poddanie skuteczności jego planu w wątpliwość przez autystyczne dziecko dobrze oddaje śmieszność Śliwy, który nie potrafi zrealizować czegoś podług własnych intencji. – Nie potrafi tego zrobić we właściwy sposób. Cały czas jest krok z tyłu. Próbuje naśladować bezwładnie i bezwiednie rzeczy, które są trzy kroki przed nim i dlatego nie udaje mu się dokonać zamierzonych przez siebie czynów. Zresztą ostatecznie tego zamachu nie dokonuje. On po prostu zawiesza się w swoim epileptycznym świecie, w następstwie ataku, pozostając takim duchem bez odpowiedzi. Czyli nie będzie żadnego rozwinięcia tej historii? – Nie, to jest zamknięty dramat. To jest zamknięta formuła. Puentą tego dramatu jest wieczny czyściec, w którym znajdujemy się dokonując ciągle złych decyzji. Śliwa w tym wiecznym czyśćcu porusza się, podejmując złe decyzje i nie będąc w zgodzie z własną duchowością i moralnością. Ze swoją duszą wykracza poza nią, doznając nieustannego dysonansu między rzeczywistością a tym, co tak naprawdę w nim jest, co zostało zakodowane poprzez nauki, harcerstwo, religię, rodzinę i socjalistyczny ustrój, w którym był wychowywany. On próbuje poza to wykroczyć, ale nie jest mu z tym dobrze i zawiesza się, czyli dostępuje takiego wiecznego piekła na ziemi, tzw. czyśćca. Jest jeszcze postać małej, rudej dziewczynki. Jest to personifikacja tego, co w nim najczystsze i najpiękniejsze, i co w pewnym okresie zostało okryte brudem. To po prostu personifikacja jego duszy, która została źle potraktowana w jakimś okresie swojego życia. Sprzeniewierzył się swoim ideałom, nie chce i nie potrafi pogodzić ze swoją miłością i ze swoim pięknem, które znajdują się w jego duszy. Ona zostaje przy nim do samego końca, bo towarzyszy mu w ostatniej scenie. Czyli Śliwa cały czas próbuje swoją wrażliwość zaadaptować, bezskutecznie, do świata rzeczywistego? – Nie potrafi dokopać się do tego, co jest w nim, bo ma kompleks tego, co się dzieje na zewnątrz. Całe życie był frajerem, chciał udowodnić, że tym frajerem nie jest, a niestety powinien był zrobić krok odwrotny, polegający na zgodzeniu się z tym, że jest frajerem. Prawdopodobnie by wtedy uzyskał porozumienie ze sobą. „Oddychanie bez ścisku gęstych form, wyjście poza tekst”. To recepta na pogodzenie się ze sobą, ze światem, na pełne przeżywanie? – To rodzaj medytacji. Oczywiście bardzo trudno taki stan osiągnąć, bo to wymaga pracy nad sobą, również tej duchowej. Wymaga też oczywiście pozbycia się tego, co jest na co dzień dla nas najważniejsze. Natomiast nie jest to wszystko nam takie obce. Każdy z nas będąc dzieckiem, przeżywał świat takim jakim jest, nie nakładał na niego filtrów związanych z własnymi pragnieniami albo tak naprawdę związanych z pragnieniami innych, które przypisujemy sobie samym. W ten sposób udajemy, że chcemy tego samego, czego chcą inni. To jest ta nieznośna formuła nieustannego naśladowania, mimesis, w celu stania się lepszym. To jest ta pułapka zazdrości, w którą wpada człowiek. Na niej opierają się wszystkie dziesięcioro przykazań. Efektem jest naśladowanie innych, zamiast porozumienia się ze sobą samym. Dwa razy Śliwa wychodzi poza kontekst. Ma ten dar widzenia prawdy, który objawia się w jego atakach padaczki. Wtedy widzi rzeczy takimi, jakimi są, doznaje spokoju, ale niestety nie dzięki sobie, a chorobie, którą w sobie nosi, no i… to nie jest recepta tak naprawdę, bo nie wykupimy na to leku. Receptę na to, jak tę rzeczywistość odbierać, każdy z nas nosi w sobie, ale tak naprawdę wielu ludzi ma z tym kłopot. Ja sam piszę ten dramat nie dlatego, że znam sposób dotarcia do siebie, do swojego wewnętrznego spokoju, tylko dlatego, że właśnie nie potrafię tego dokonać. Nazywam rzeczy, które chciałbym mieć, a nie umiem ich osiągnąć. Wiem, że są, bo czytam o nich w książkach. Wszystko zostało już powiedziane cztery wieki przed naszą erą, kiedy Platon wypowiadał się na temat tego, jak świat jest ukształtowany. Tutaj uprzedził pan moje pytanie, czy Piotr Rogucki znalazł sposób na oczyszczenie, swojego rodzaju katharsis. – Ja sposób znalazłem, ale nie mam czasu na to, żeby go zastosować (śmiech). Czyli jest to cały czas krążenie po ciągle tym samym czyśćcu niespełnienia. To jest właśnie to nasze zalatanie, wieczny brak czasu. – Tak, natomiast bardzo bym chciał, żeby to zaczęło się zmieniać. Nie zmienia to faktu, że mam jeszcze do wykonania parę rozedrganych ruchów (śmiech)… Nie są to tylko moje spostrzeżenia, co do tego, że da się żyć inaczej. Tak naprawdę można uczestniczyć w tym pędzie, ale będąc tylko obserwatorem. Przy okazji każdego wywiadu wspominam o ruchu ze Stanów Zjednoczonych „Mindfullness”, czyli pełnia świadomości. Nie jest to jakiś ujednolicony, usystematyzowany ruch. Wystarczy wejść na Itunesa albo na jakiś portal z aplikacjami i pojawiają się dziesiątki aplikacji, które pomagają pracować nad uzyskaniem równowagi psychicznej oraz duchowej w dniu powszednim. To już nie chodzi nawet o jakiś kontakt z bogiem, o jakąś religijność czy o głęboką duchowość, tylko o kontakt z samym sobą i z tym, co nas otacza. Gdy byłem małym dzieckiem, idąc przez las słyszałem głosy ptaków, szum wiatru. Teraz słyszę tylko swoje myśli, które podpowiadają mi o tym, czego jeszcze nie zdążyłem zrobić albo o tym, o czym zapomniałem już, że miałem to zrobić. Nieustające mrowienie fantomowe lewej nogi na wysokości uda, gdzie noszę telefon, który sprawia wrażenie, że on cały czas wibruje, informując mnie o dziesiątkach połączeń, które tak naprawdę nigdy nie miały miejsca (śmiech)… To jest straszne. To jest też straszne, że paradoksalnie ucieka się obecnie do aplikacji, żeby osiągnąć spokój ducha, a kiedyś nie trzeba było niczego, żeby to osiągnąć. – Takie było życie. Teraz pęd technologiczny i cywilizacyjny wciąga nas jak wir i to nie są już puste słowa, tylko realne zagrożenie, które dotyczy każdego z nas. To na szczęście jest również zagrożeniem dla korporacji. Zdają sobie z tego sprawę, że człowiek zaganiany nie jest produktywny, więc myślę, że nasz świat za niedługo zacznie zwalniać, dlatego że korporacje odniosą z tego większe korzyści. Dzieci, które medytują w szkole podstawowej odnoszą o 10, 20, 30 % lepsze wyniki w nauce, niż te, które tego nie robią, bo są w stanie skupić się na jednym zadaniu i wykonać je od początku do końca. Czyli raczej ewolucja, a nie rewolucja? Kolejny błąd Śliwy, zakładającego, że rewolucja, polegająca na tworzeniu od zera, będzie początkiem czegoś lepszego. – Tak, dokładnie, to jest kolejny poziom ewolucji. Należy pogodzić się z naturalnym procesem, który już trwa i mówi się o nim na całej Ziemi. Ten proces nie jest reprezentowany przez żadne autorytety, nie ma swoich przywódców. Takie przynajmniej odnoszę wrażenie. To proces łączenia się ludzi, którzy jeszcze czasem nie wiedzą o swoim wspólnym istnieniu, którzy po prostu zdecydowali się na spokojne życie i wykonywanie swojego zadania bez specjalnego afiszowania się i wykłócania o swoje. Bez rewolucji, ponieważ każda rewolucja, jak mówi Kuba Wandachowicz z zespołu Cool Kids of Death w artykule w „Gazecie Wyborczej”, prędzej czy później zostanie użyta na potrzeby komercyjnych przedsięwzięć, które będą chciały zbić na tym kapitał. To po prostu kolejny etap w postępie cywilizacyjnym, raczej na poziomie rozwoju umysłowego i socjologicznego, którego celem jest stworzenie takiej wspólnoty, która nawzajem będzie się szanowała, nie przeszkadzając sobie i nie wykonując żadnych gwałtownych ruchów. Łącząc wiele dyscyplin sztuki jakimi są muzyka, teatr, także w pewien sposób sztuki wizualne, wykorzystuje pan w Śliwie szeroko pojętą komercję do tego, żeby pokazać jak to wszystko powinno, mniej lub więcej, wyglądać? – Nie jak powinno, ale jak wygląda. To jest tylko odzwierciedlenie obrazu otaczającej mnie rzeczywistości. Śliwa nie ma za zadanie przybliżyć sposób jak znaleźć drogę do siebie? – Nie, ma pokazać, że to po prostu jest, że są te inne warstwy niż tylko ta, w której na co dzień uczestniczymy i nie pozwala nam zasnąć wieczorem, ani skupić uwagi na jednej rzeczy. Oczywiście generalizuję, ale mówię o czymś w skrajnej formie, czyli o zagrożeniu. Nie każdy nie ma dostępu do własnej duchowości. Są ludzie, którzy ją znajdują, ale również im czasami jest odbierane to prawo do swojej duchowości. Pójście do kościoła jest już w tym momencie deklaracją polityczną, a tak nie powinno być. Kiedy ktoś idzie do kościoła, to idzie tak naprawdę szukać duchowości, a nie swoimi krokami głosuje na jakąś partię. To obrzydliwe, że można tak w ogóle myśleć. Chciałem przyjrzeć się tej rzeczywistości i w rozmowach takich jak ta dowiaduję się, że istnieją płaszczyzny znacznie głębsze niż te przedstawione nam przez dzienniki telewizyjne albo sloganowe nagłówki w gazetach. Czyli nie boi się pan, że to interdyscyplinarne dzieło łączące muzykę, teatr i sztuki wizualne spotka się z niezrozumieniem ze strony odbiorców? Bo nawet sam tekst sztuki jest dość niejednorodny, niełatwy do przyswojenia. – Jest otwarty, po prostu. Jest zestawieniem różnych sytuacji, napięć, zdarzeń i emocji. Dlaczego tak to zrobiłem? Ponieważ jest to odpowiedź na współczesną formę komunikowania się z rzeczywistością każdego z nas. Nasz mózg próbuje oswoić informacje w sposób, jaki przeglądamy Internet, czyli fragmentarycznie. Włączam jedną, drugą, trzecią kartę przeglądarki, przerwa na fajną piosenkę na Youtube, nagle wyskakuje jakaś informacja na Onecie, odpiszę jeszcze znajomemu na maila, ach zadzwonił telefon, a powinienem zrobić kanapkę, bo właśnie tosty wyskoczyły z tostera. Tak jest stworzony ten dramat, tak jest stworzona ta płyta i sądzę, że to nie jest nieprzyswajalne. Druga sprawa, jeżeli ktoś coś z tego będzie chciał zrozumieć, to będzie musiał dokonać wysiłku interpretacyjnego, stając się współuczestnikiem aktu twórczego poprzez to, iż sam dokańcza tę pracę twórcy w swoim umyśle. I to zarówno pod względem muzycznym, jak i względem tekstu. Dzięki takiej formule do płyty czy dramatu można podejść z zupełnie różnych kierunków, wychodząc również całkowicie innymi. To rodzaj takiego szwajcarskiego sera. Po prostu trzeba zajrzeć do siebie. – Dałem swobodę wypowiedzi odbiorcy, poruszając tylko pewne sprawy. Chciałem być jak najmniej inwazyjny, jak najmniej narzucać interpretację ze swojej strony. Teraz, co prawda, narzucam ją podczas tego wywiadu, ale też nie jest ona jakoś super precyzyjna. Powiedzmy trochę o postaci matki, operującej prostym językiem. Podobnie jak my otwieramy cztery karty przeglądarki, tak ona w jednej wypowiedzi skacze po paru wątkach. – Bo próbuje nadążyć za tym światem choć trochę. Przez słowa matki prześwituje brak kontaktu z synem, jakiś żal. Ona cały czas służy komuś, cały czas albo wekuje słoiki dla męża, albo szykuje sweter dla syna. Cały czas czuje, że nikt się z nią nie komunikuje. Ona utyskuje, płacze, żali się, jest matką pozbawioną swojego celu, swojej rodziny, a jednak cały czas jeszcze pracuje na pełnych obrotach, obsługując całą rodzinę. Mimo że tej rodziny już nie ma, mimo że rozmawia z synem tylko przez Skype. W każdej scenie matka przypomina nam o nieuchronnej śmierci. Każde jej wejście, na początku, w środku albo na końcu sceny, informuje o kolejnej śmierci w rodzinie, na klatce schodowej, umarł sąsiad, ciotka umarła, kolegi Bolka syn umarł. „Wracaj synku, jakoś sobie poradzimy”. To jest takie memento mori – marnujesz czas, a tu mnie już za chwileczkę może nie być. Widzimy też dekonstrukcję tradycyjnego formatu rodziny, jaką pamiętam z okresu dzieciństwa, kiedy mieliśmy czas, żeby z rodzicami posiedzieć w parku całą niedzielę na kocu. Brało się kanapki czy obiad, piło się ze śmierdzącego termosu herbatę. Jeszcze pamiętam zapach tej zużytej już gumy, która otaczała ten termos (śmiech). Tak spędzał czas każdy Polak, w tym parku, gdzie czasami nie można było znaleźć miejsca na koc. Sam po sobie widzę to wszystko, kiedy dzwoni mama z domu. Nawet nie zapamiętam połowy rzeczy, o których mówi, bo cały czas myśli się o tym, co mamy do zrobienia… – I nawet nie słyszysz. Wychodząc poza temat Śliwy, niedawno był pan z Comą na Wyspach. Jak wyglądają rozmowy z rodakami tam, na emigracji? – Tak, w Anglii i Irlandii graliśmy siedem koncertów. Ja widzę dwie kategorie: do pierwszej należą ludzie, którzy się zawzięli, pogodzeni z losem ciężko pracują i zbierają pieniądze, odkładając je na przyszłość, drugą tworzą wieczne dzieciaki, trzydziestopięciolatki, którzy zachowują się jak osiemnastolatki na haju pod wpływem używek czy też niezdrowych emocji. Generalnie u każdego wyczuwa się atmosferę takiego nienasycenia, rozżalenia, rozgoryczenia, że to się potoczyło tak, a nie inaczej, że kraj nie dał im jakiegoś zabezpieczenia. W tej Anglii zasuwają tak samo ciężko albo nawet jeszcze ciężej, niż gdyby pracowali w Polsce. Niewielu z nich naprawdę zaakceptowało tę sytuację i odnalazło się tam, przynajmniej ja to tak odczytuję. Ci, którzy to zaakceptowali na pewno wykazali się ogromną dozą samodyscypliny i wielkiej pokory wobec sytuacji, która ich spotkała. Na pewno nie wszyscy chcieli tam pojechać na zawsze. Żeby zaistnieć, przeszli mnóstwo niesamowicie ciężkich prób. Zanim np. udało im się skończyć studia, pracowali jednocześnie w sklepie obuwniczym lub aby zostać policjantem w Manchesterze, musieli terminować w tej policji wcześniej dwa lata jako wolontariusz, wykonując w tym czasie inne czynności, żeby utrzymać rodzinę. Jaka pokoncertowa rozmowa tam utkwiła panu najbardziej w pamięci? – Niestety te pokoncertowe odbywają się sloganowo i sprowadzają się zazwyczaj do wzięcia autografu. Generalnie mówią: „Jesteśmy spragnieni polskości, ale nigdy tam nie wrócimy, nawet na święta”. Niektórzy mówią tak, jakby się chcieli zemścić na kraju, który w ten sposób zmusił ich do takiego właśnie życia Nie chcąc za bardzo wchodzić w politykę, nawet sam prezydent, który często mówi o wspólnocie, nie zachęca ich do powrotu. – Nie wiem, nie orientuję się we współczesnej polityce. Szczerze mówiąc, stronię od tego, aczkolwiek myślę, że prawdziwe życie rozgrywa się poza polityką i to właśnie tam dokona się prawdziwy przełom i rozwój. Polityka jest już miejscem zużytych sloganów, którym nikt nie ufa. Kompromitują się te wszystkie gazety, publikując spłaszczone do poziomu skandalicznego nagłówka, który sprowadza się do niczego więcej niż pierwotnej potrzeby zaspokojenia ciekawości. Reszta jest tylko demagogią. Dzisiaj na stacji benzynowej widziałem gościa przechodzącego koło stoiska z gazetami. Tak czytał sobie, czytał i kumpel podchodzi do niego i mówi: „Co ty robisz? Chcesz coś kupić?”, „Nie, chodzę i czytam, co oni tu, kurwa, wypisują”. Ludzie już nie wierzą w to, co publikują media. Guy Debord w książce „Społeczeństwo spektaklu” odsłaniającej zasady rządzące współczesnym światem napisał, że wszystko w zasadzie sprowadza się do ekonomii i pieniądza. To chyba bardzo dobrze odpowiada temu, o czym rozmawiamy. – No tak i to właśnie to powoduje, że w swoim monologu Śliwa mówi, że drgamy jak takie małe, ciasno opakowane atomiki. Jeśli to zaraz nie wybuchnie łańcuchowo, to będziemy mocno zdziwieni. W odniesieniu do „Społeczeństwa spektaklu” zastanawiałem się czy ludzie do Dworu Artusa nie przyszli na Roguckiego, tylko żeby łyknąć trochę rozrywki? – Nie, nie, nie. Rozrywki znacznie więcej znajdą gdzie indziej, i to lepiej rozreklamowanej i przynoszącej więcej ludycznej radości. Tutaj chodzi chyba jednak o rodzaj takiej wymiany energetycznej, o rodzaj komunikacji na poziomie szczerości przekazu i rodzaju takiego wewnętrznego wsparcia, które ja i publiczność odczuwamy po koncertach. Czujemy się po prostu troszeczkę lepiej. Wspieramy w ten sposób swoje dobre emocje, bo to wszystko na tym się opiera. W swoim czasie próbowałem naśladować rockmanów, którzy mieli stosunek do życia raczej destrukcyjny. Taka też jest energia rocka – burząca, rewolucyjna, ale nie czułem się z tym do końca dobrze. To co teraz robię powinno być maksymalnie uczciwe i zgodne z moim wnętrzem, a stojąc na scenie kompletnie się otwieram i uwalniam od kompleksów, również wykonując mocnego rocka. Wypracowanie tego tak naprawdę zajęło mi jakieś 15 lat. Słuchacze obdarowują cię poczuciem takiej właśnie wolności, ale nie takiej jaką ją kiedyś pojmowałem. Ona przejawia się raczej tym, że nie musisz nikomu czegokolwiek udowadniać. Skojarzyła mi się postać rapera Zeusa, który przed przeżytą depresją jego środki wyrazu były o wiele bardziej buntownicze i nawet agresywne. – Operował zapewne jakimś tam formatem. Coś takiego. Po wyleczeniu się z depresji, nie wstydził się pokazywać swojego wrażliwszego, bardziej ciepłego oblicza. Przyrównując go do innych raperów, można powiedzieć, że to taki dobry chłopak. – Taki do rany przyłóż (śmiech). Ja nie mówię, że jestem dobry, bo nadal prowokuję, ale prowokuję raczej w dobrym duchu, żeby uwolnić ludzi od nich samych. Nie można pozwolić sobie na bycie ciepłą kluchą, tylko trzeba toczyć jakiś bój z samym sobą i ze swoją stagnacją. Każdy z nas, żeby być wolnym, musi wykonywać nieustającą pracę, bo nic nie jest dane na zawsze, a już najpewniejsze w świecie jest to, że wszystko czego dokonałeś do tej pory, jutro będzie już kompletnie nieaktualne. Żeby być dobrym biegaczem, nie wystarczy raz dobrze pobiec maraton. Trzeba bez przerwy trenować. Tak samo jest z poczuciem wolności i ze swoją duchowością. Jeżeli chcesz być bliżej siebie samego, to musisz wykonywać codzienną pracę na rzecz świadomego podążania w tym kierunku. To, że idzie się do fryzjera i ostrzyże włosy, nie oznacza tego, że zawsze będzie się tak wyglądało. Podobnie było właśnie w przypadku Zeusa, który odnalazł się po depresji, ale nie w ten sposób, że wrócił do siebie sprzed choroby, ale odkrył siebie całkiem na nowo i wykonywał pracę, żeby z tego odkrycia wydobywać jak najwięcej. – Na bazie porozumienia z sobą można dopiero coś budować, mimo że czasami to właśnie ono stawia ciebie w opozycji do wszystkiego tego, co do tej pory dokonałeś. Na przykład budujesz sobie bazę hejterów, którzy nie rozumieją i nie czują dlaczego poszedłeś w innym kierunku niż oni oczekiwali. Baza hejterów szczególnie chyba stała się widoczna, gdy stał się pan jurorem w telewizyjnym programie? – Oj nie, to nie był największy ich nawał. Akurat to spotkało się z całkiem sporym zrozumieniem, większym niż się spodziewałem. Najwięcej hejterów zebraliśmy po wydaniu z zespołem albumu „Czerwony”, naszej ostatniej, czwartej płyty. Wtedy fala hejterstwa mnie zaskoczyła i zdruzgotała. Przerosła nasze oczekiwania, chociaż po wydaniu pierwszego utworu, który był na pół popowy, wiedzieliśmy, że tak będzie. Później było już tylko coraz lepiej. Nawet to jurorowanie ludziom nie przeszkodziło. Jakie wartości odnajduje pan w tym programie dla siebie? – W byciu jurorem odnajduję te wartości, które usprawiedliwiają moją obecność tam, postrzeganą generalnie negatywnie. Chociaż zastanawiają mnie tego powody, bo nikt nie dał mi odpowiedzi, dlaczego udział w takim programie jest zły, a wielu tak uważa. Może po prostu uderza w ludzi dysproporcja, kiedy pewne pojęcia nie są już tak proste i mieszają się. Mówią o tym słowa z dramatu: „Off jest mainstreamem, mainstream jest Offem”. – Dokładnie, zależy to od punktu widzenia. Kiedy coś widzi się w innej perspektywie, może się to stać zupełnie nieważne. Ja znalazłem swoje miejsce w tym programie, po prostu pomagam, w najprostszy sposób, dając jak najlepsze rady, zgodne z moim doświadczeniem, sumieniem i oglądem rzeczywistości. Wyciągam także ludzi stamtąd na zewnątrz. To są sporadyczne przypadki, oczywiście nie da rady zaopiekować się wszystkimi, ale zdarza mi się zaprosić na trasę koncertową, zrobić z kimś duet, tak jak tutaj na płycie. Z Klaudią Wieczorek, znaną zresztą z programu. – Dokładnie. Wspieram debiutujące zespoły na Facebooku, gdzie mam większy niż one zasięg. Dołożę swój głos do duetu, napiszę jakiś tekst. Na tyle, na ile mogę, w najprostszy sposób, pomagam, nie chcąc być pasożytem, który siedzi tam w tym jury i czerpie korzyści tylko dla siebie, stając się popularną gębą. Ma pan już jakieś plany na przyszłość? Szykują się może jakieś duety? – Nie, na razie chcę skupić się na zrealizowaniu swojego materiału i bardzo ważnej dla mnie trasie koncertowej z nim związanej. Chciałbym, żeby to były tzw. koncerty fabularne. A później może spektakl. Fabularne, to znaczy? – To znaczy oparte na pewnym wydarzeniu, oczywiście związanym z dramatem. Chciałbym, żeby na scenie odbywała się jakaś historia. Tak, jak to było w przypadku Lokiego, gdzie jednak były to raczej sytuacje improwizowane. Tutaj chciałbym, żeby były one bardziej spójne i zaprogramowane. Wszystko to zobaczymy w Dworze Artusa? – Nie, dzisiejszego dnia nastąpi pożegnanie ze starą formułą. Jest to wersja akustyczna i dlatego nie będę grał nowych utworów. To są zupełnie inne kawałki, których na marimbie i wiolonczeli nie da się zagrać. W trasę koncertową związaną z najnowszym albumem ruszam dopiero w marcu przyszłego roku. Ulubiona piosenka na Śliwie? – Na Śliwie lubię bardzo „Ludzkie wrony”, też „Całuj się” i „Mama Ja z kolei „Mama i piosenka ostatnia. – Ostatnia? „Płyń” to mój utwór zaaranżowany i wyprodukowany przez Cosovel. Także bardzo lubię ten kawałek. Lubię zresztą je wszystkie, bo nad każdym spędziłem bardzo dużo czasu i każdy jest obrazem tego, co chciałem przekazać. Podpisuję się pod wszystkim, co się tam dzieje. No i to widać, choć może nie przy pierwszym zapoznaniu się z dramatem i płytą. – Ta płyta może odrzucić na samym początku. Może. – Wydaje się czasami takim kompletnym chaosem albo co najmniej niespójna. Tym bardziej, jeżeli nie przeczyta się dramatu, przychodzą do głowy pytania: „Co on zrobił?” – Że na początku to jest takie nie do końca, prawda? To fajnie, że ostatecznie to się tak uzupełnia. Ale na koniec można dojść do tego, że to wszystko jest spójne i wyrażające coś. – To super. To była właśnie moja największa obawa przed pierwszymi wywiadami, czy to jest komunikatywne, ale jeszcze nie było osoby, która by powiedziała, że nie jest. To jest super, a bywało odwrotnie wiele razy, np. w przypadku Comy, czego nie rozumiem, bo ja tam stosowałem inna metodę. Tam chciałem narzucić interpretację ze swojej strony, a przecież nie każdy wpada na te same tropy i trafia na te same dzieła, co ja. To jest chyba ciekawsze i wartościowsze, kiedy nie narzuca się czegoś. – Lepiej zapraszać do współudziału. [Fot. Paula Gałązka]
Tekst piosenki: Adam Ważyk Piotr Rogucki. Dodaj Klip Video. Najpopularniejsze piosenki Piotr Rogucki. 1 Mała 2 Jesień
[Zwrotka 1] Polskie ulice z blokowiska, osaczyły mnie nocą w pewnym mieście Nie mogę znaleźć drogi słyszę czyjeś kroki i boję, boję się Tak mało świateł i daleko do domu Kochanie nie wiem czy obejrzę Twoją twarz Dziewczyna się przygląda zamiast mi pomóc To jest [Refren] To jest ten kraj popatrz, popatrz sam Dobrze go znam, kochanie dobrze go znam Nietolerancji i znieczulenia raj To jest ten kraj, to jest ten kraj [Zwrotka 2] Nieważne jest gdzie mieszkasz, w Łodzi czy w Trójmieście We Wrocławiu, czy w Krakowie, na południu, czy na wschodzie Nieważne jest jak żyjesz, często jest ci źle I nie fajnie czujesz się Ten ciężki ranek i to ciężkie powietrze Które przecież kochasz i którego nie chcesz Tu zimne słońce jest wymieszane z deszczem To jest [Refren] To jest ten kraj popatrz, popatrz sam Dobrze go znam, kochanie dobrze go znam Nietolerancji i znieczulenia raj To jest ten kraj To jest ten kraj popatrz, popatrz sam Dobrze go znam, kochanie dobrze go znam Nietolerancji i zapomnienia raj To jest ten kraj
Piotr Rogucki - Cyrk - tekst piosenki, tłumaczenie piosenki i teledysk. Zobacz słowa utworu Cyrk wraz z teledyskiem i tłumaczeniem.
Piotr Rogucki (ur. 1978) jest polskim wokalistą, członkiem zespołu Coma. Jest także autorem tekstów i piosenek, oraz aktorem. Prywatnie mąż i ojciec dwójki dzieci. Wiek: 44 lat(a) Wzrost: 178 cm Instagram: @rogucki_rogucki Piotr Rogucki – dzieciństwo, rodzina, rodzice, rodzeństwoPiotr Rogucki – edukacja, wykształcenie i muzyczne początkiPiotr Rogucki – kariera aktorskaPiotr Rogucki – kariera muzycznaPiotr Rogucki – żona, dzieciŹródła Piotr Rogucki – dzieciństwo, rodzina, rodzice, rodzeństwo Piotr Rogucki urodził się 5 maja 1978 roku w Łodzi. Jednym z jego pierwszych wspomnień jest moment, gdy miał trzy latka i dostał od jakiegoś Pana tulipana, który powiedział mu, że jest ładną dziewczynką. Miał wtedy długie włosy ścięte na pazia. „To było bardzo miłe, nie przeszkadzało mi, że zostałem potraktowany jako dziewczynka, bo dostałem ładnego, złamanego tulipana” – mówił w wywiadzie dla Polskiego Radia. Piotr Rogucki wychowywał się w mieście Łódź. Mieszkał z rodziną w bloku, dwa pokoje zamieszkiwało w sumie 9 osób. Gdy miał 6 lat zmienili mieszkanie i poszedł do zerówki. „Był to fantastyczny czas, nie przypominam sobie żadnych złych rzeczy, które by się wtedy wydarzyły”. Wspomina te wczesne lata jako bardzo rodzinne, kiedy to odbywało się wiele rodzinnych spotkań. Weekendy spędzali w sposób piknikowy. Szli z rodziną do parku, aby tak jak inne rodziny, rozsiąść się na kocu i spędzić czas na świeżym powietrzu. Jak byli trochę więksi, Piotr z siostrą zostali zamknięci w mieszkaniu, gdyż mama poszła na zakupy. Przeżyli wtedy chwile grozy, gdyż z sufitu sąsiada zaczęła kapać woda i byli przekonani, że utoną. Usiedli na najwyższym stole i krzyczeli 'Pomocy’. Ostatecznie nie uzbierała się nawet kałuża wody, choć oni jako dzieci, byli przekonani, że zginą. Jako dziecko często biegał po nieodkrytych terenach, których było bardzo dużo w okolicy i eksplorował nowe miejsca. Często też kradli jabłka z sadu okolicznego rolnika, który następnie ganiał ich z widłami wśród wysokiego zboża, w którym mogli się schować. Z racji, że mieszkał blisko torów, gdzie były składy różnych minerałów to z chłopakami zbierali siarkę albo karbid, które były przywożone przez pociągi lub z nich wypadały. Dzięki karbidowi robili małe wybuchy, które zdarzały się powodować przypalenie brwi lub grzywki, a nawet poparzenie rąk. Jak prawie każdy chłopak grywał w piłkę nożną. Mieli swoją drużynę piłkarską i rozgrywali systematyczne mecze z różnymi osiedlami. W ciągu dnia odbywały się walki, a nawet śmigus-dyngus przeradzał się z lania wodą na lanie pięściami. Były także zawody w kapsle czy skakanie na skakankach. Mecze piłkarskie czy zawody w kapsle były księgowane w zeszytach, a najlepsi wygrywali nagrody – unikatowy kapsel albo puszkę po piwie. Gdy Piotr Rogucki był dzieckiem, jego tata wykonywał zawód kierowcy i jeździł cały czas w trasy. Z kolei mama pieczołowicie się nimi opiekowała i wykazywała się dużą pomysłowością oraz wymyślała im bardzo wiele zabaw. Piotr Rogucki jako dziecko miał misia do którego był bardzo przywiązany, jednak gdy miał już 16 lat jego siostry, które od niego uczyły się złośliwości, wyrzuciły misia do śmieci (co go bardzo zabolało) i powiedziały mu, że już jest dorosły. Piotr Rogucki – edukacja, wykształcenie i muzyczne początki Jako dziecko początkowo chciał być strażakiem lub kosmonautą. Od 6. klasy szkoły podstawowej chciał być aktorem. Gdy miał 10 lat dostał gitarę i zaczął na niej grać, a w szóstej klasie zaczął wymyślać piosenki. W klasie ósmej powiedziano mu, że pięknie rysuje i powinien iść do liceum plastycznego. Dowiedział się także, że dobrze śpiewa i warto, aby poszedł do szkoły muzycznej. Co do jego marzeń o aktorstwie to w 8. klasie szkoły podstawowej zgłosił się do Teatru Amatorskiego Studia Teatralnego „Słup” w Łodzi, gdzie go zniechęcono do udziału w zajęciach, gdyż uczestniczyli tam licealiści. Jego rodzice nie chcieli, aby chodził do szkoły plastycznej. Wybrał technikum elektryczne i jednocześnie uczęszczał do szkoły muzycznej. Jednym z elementów edukacji w szkole muzycznej była gra na pianinie, którego nie miał w domu. Z czasem czuł się tam coraz gorzej i po pewnym czasie zrezygnował. Podczas uczęszczania do technikum elektrycznego, największą radość sprawiał mu udział w konkursach recytatorskich i udział w Konkursach Piosenki Poezji Śpiewanej. Poszedł do tego technikum, gdyż zachęcono go faktem, że w nim odbywał się konkurs amatorski dla ludzi śpiewających poezję śpiewaną i piosenkę turystyczną – „Mała Japa”. Już w 2. klasie prowadził ten konkurs jako konferansjer i występował na niej jako uczestnik – muzyk. Kolega z harcerstwa namówił go, by towarzyszył mu w jego drodze na szczyt sławy na konkursach piosenki turystycznej, gdzie Piotr Rogucki akompaniował mu i śpiewał. Po 3-4 latach uczestniczenia w różnych konkursach zaczął być zauważany i zaczął zdobywać wyróżnienia, później przyszły podia oraz nagrody. Przygoda ta trwała w sumie 6-7 lat. Ukoronowaniem tej pracy była główna nagroda na Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Po wygraniu wielu konkursów już go nie zapraszano i wszystko się urwało. Piotr Rogucki w 2006 roku został absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, a w międzyczasie rozwinęła się jego przygoda z zespołem rockowym Coma. Piotr Rogucki – kariera aktorska Piotr Rogucki występuje w warszawskim Teatrze Rozmaitości. Na scenie zadebiutował w 2003 roku, jeszcze podczas studiów na PWST, rolą Micky’ego w przedstawieniu Grzegorza Jarzyny Zaryzykuj wszystko. Później grał w spektaklach Jarzyny takich jak 2007: Macbeth (2005) oraz Giovanni (2006). W 1998 roku debiutował na małym ekranie w serialu Syzyfowe prace. Od tamtego czasu zagrał wiele epizodycznych ról w serialach, wystąpił w: Czas honoru, Oficerowie, Lekarze i To nie koniec świata. Wystąpił również u boku Pawła Małaszyńskiego w pełnometrażowym filmie Skrzydlate świnie (2010). Do jego najnowszych ról należą występy w serialach: Stulecie winnych (2020-2021) i Brzydula 2 (2020-2021) oraz udział w krótkometrażowym filmie 7 Faktów (2020). Piotr Rogucki – kariera muzyczna Piotr Rogucki dołączył jako wokalista do zespołu Coma, który został załóżony w 1998 roku w Łodzi przez gitarzystę Dominika Witczaka i perksusistę Tomasza Stasiaka. Ich pierwszym wydawnictwem był singiel Skaczemy/Pasażer. Końcem 2003 roku podpisali kontrakt z BMG Poland, dzięki czemu w 2004 roku wydali debiutancką płytę pt. Pierwsze Wyjście z Mroku. Przed wydaniem tego albumu zyskali popularność koncertując u boku Kazika, Sweet Noise czy Acid Drinkers. W kolejnych latach wydali albumy Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii Świętych Znaków (2006, złota płyta) i Hipertrofia (2008, platynowa płyta). Zespół w pierwszej dekadzie XXI wieku został nagrodzony wieloma Fryderykami, zajął 1. miejsce na Festiwalu Rockowym w Węgorzewie (2004) oraz został wyróżniony nagrodą publiczności Przystanku Woodstock (2007). Zespół w 2007 roku miał okazję supportować Linkin Park i Pearl Jam. Dwa lata później Piotr Rogucki otrzymał indywidualną nagrodę – statuetkę Fryderyka w kat. „Wokalista roku”. W 2013 roku Piotr Rogucki wystąpił gościnie w utworze zespołu Within Temptation „Whole World is Watching”. Teledysk pokazujący siłę woli do przezwyciężania trudności został wyświetlony na YouTube ponad 23 miliony razy. W 2011 roku został wydany album studyjny, który potocznie został nazwany „Czerwonym albumem”. Podobnie jak poprzednie wydawnictwo pokrył się platyną. Kolejne płyty zespoły to: 005 YU55 (2016), Metal Ballads vol. 1 (2017) i Sen o 7 szklankach (2019). W sumie Piotr Rogucki nagrał ze swoim zespołem aż dziewięć płyt studyjnych, w tym dwie anglojęzyczne – Excess (2010) oraz Don’t Set Your Dogs On Me (2013). Coma na stałe zapisała się w historii polskiego rocka, stając się w kraju jednym z najpopularniejszych zespołów tego nurtu. Po 21 latach wspólnego grania, zespół w 2019 roku zapowiedział zawieszenie działalności. Pożegnalna trasa nosiła nazwę Game Over. Jeszcze w 2019 roku Piotr Rogucki wraz z producentem i muzykiem Jakubem Karasiem założył duet Karaś/Rogucki. W lutym 2020 roku wydali płytę pt. Ostatni Bastion Romantyzmu. Trasa koncertowa, która promowała album, obejmowała kilka polskich miast. W latach 2014-2015 Piotr Rogucki był w Polsacie jurorem programu talent show Must Be the Music. Tylko muzyka. Zasiadał w jury od 7 do 10 edycji, po czym zrezygnował z tej funkcji. W 11. edycji odbywającej się w 2016 roku zastąpił go Tymon Tymański. Piotr Rogucki – żona, dzieci Jego żona Zofia jest lekarzem-radiologiem i bardzo intensywnie pracuje. W 2016 roku w wywiadzie dla Polskiego Radia Piotr Rogucki mówił, że jego żona kończy specjalizację. Piotr Rogucki jest ojcem dwójki dzieci, pomiędzy którymi jest niewielka różnica wieku – półtora roku. Córka urodziła się początkiem 2013 roku, a syn Bruno przyszedł na świat w sierpniu 2014. Ojcostwo diametralnie zmieniło jego życie. „Życie stało się piękniejsze” – mówił w wywiadzie. Kiedy jego dzieci chodziły do żłobka, został tam zatrudniony jako „Pan od śpiewania piosenek”, co robił raz na dwa tygodnie. „Dzieciaki wolą inny repertuar, niż ten który mam im do zaproponowania (śmiech)” – mówił o swoim zajęciu. Piotr Rogucki stara się wspierać swoje dzieci, dbać o to, by czuły się bezpiecznie i czuły, że mają rodziców bardzo blisko siebie. Czasami, żeby móc poświęcić im więcej czasu rezygnuje z niektórych działań zawodowych. Nie tylko dzieci czerpią z jego mądrego podejścia do wychowania, lecz sam wiele dzięki temu zyskuje. „Czuję, że się zmieniam dzięki dzieciom i jest to zmiana na lepsze” – mówił w wywiadzie dla Polskiego Radia. Jego teściowie mieszkają na wsi i jeżeli jest taka okazja to wyjeżdża tam z żoną i dziećmi, aby spędzić czas na świeżym powietrzu, w otoczeniu sadu czy lasu. Źródła Zdjęcie: | Autor: Ralf Lotys | Licencja: CC BY artykuły: Niezwykły życiorys: Polub nas: Tagi:
🎸 [C Em F B E] Chords for Piotr Rogucki - Mała. Discover Guides on Key, BPM, and letter notes. Perfect for guitar, piano, ukulele & more!
Sklep Muzyka Pop & Rock Polska Data premiery: 2012-06-11 Rok nagrania: 2012 Rodzaj opakowania: Digipack Producent: Mystic Production Wszystkie formaty i wydania (1): Cena: "Posłuchaj" "Posłuchaj" Płyta 1 1. Ulotność 2. Piosenka pisana nocą 3. Drzewo 4. A my 5. Legenda o próżności 6. Anioły 7. Chimery 8. Zosia 9. Wrony 10. Kot 11. Requiem prowincjonalne Opis Opis „95-2003” to tytuł drugiego solowego albumu Piotra Roguckiego. Po fabularyzowanej historii „Lokiego” przyszedł czas na swobodne podsumowanie wcześniejszych dokonań artysty. Jak wiadomo ludziom wtajemniczonym w historię muzyczną wokalisty, zanim związał się z zespołem Coma, poszukiwał swojego miejsca na scenie występując z gitarą na licznych festiwalach piosenki autorskiej, poezji śpiewanej itp. z czasem osiągając sukcesy; Studencki Festiwal Piosenki w Krakowie, Festiwal FAMA w Świnoujściu, Przegląd Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu to tylko niektóre z wydarzeń, w których z powodzeniem uczestniczył Rogucki. Występy konkursowe Piotra - barda trwały na przestrzeni lat 1995-2003 i zaowocowały powstaniem wielu kompozycji. Piosenki takie jak „Ulotność”, „Ballada o Próżności”, która w rzeczywistości jest „Legendą o Próżności”, „Wrony” czy „Piosenka Pisana Nocą” to dzieła, które do tej pory nie zostały zarejestrowane studyjnie i nie znalazły miejsca na żadnym oficjalnym wydawnictwie autora, aż do dziś. To co proponuje Rogucki jest zbiorem dawnych dzieł nagranych w nowoczesnej stylistyce rockowej i neofolkowej. Na płycie brzmiącej akustycznie i nieco eksperymentalnie, za sprawą wykorzystania dość niecodziennego instrumentarium i specyficznej konstrukcji utworów słychać wyraźnie piętnastoletnie inspiracje rockiem, równowagę w używaniu środków ekspresji, słowem daje o sobie znać bogate doświadczenie muzyczne. Fani otrzymują dzieło kompletne mimo, że posklejane z różnorodnych, pozornie nieprzystających do siebie elementów. Album, nad którym Piotr Rogucki pracował ponownie z Marianem Wróblewskim, ukaże się krążka:1. ULOTNOŚĆ2. PIOSENKA PISANA NOCĄ3. DRZEWO4. A MY5. LEGENDA O PRÓŻNOŚCI6. ANIOŁY7. CHIMERY8. ZOSIA9. WRONY10. KOT11. REQUIEM PROWINCJONALNE Dane szczegółowe Dane szczegółowe Tytuł: 95-2003 Wykonawca: Rogucki Piotr Dystrybutor: Mystic Production Data premiery: 2012-06-11 Rok nagrania: 2012 Producent: Mystic Production Nośnik: CD Liczba nośników: 1 Rodzaj opakowania: Digipack Wymiary w opakowaniu [mm]: 125 x 10 x 140 Indeks: 11431190 Recenzje Recenzje Empik Music Empik Music Inne tego wykonawcy Najczęściej kupowane Inne tego dystrybutora
Իлևзሏ էстիсу афуцաይο
Чሼν аዟеֆю ժፓ р
Ժαսቻктιշու иսица
Αфэбоጶуγаሀ оξιնоֆዑ в дረπеሼεսушስ
Աдօцιшущሲ аֆуφухичи иср
Фола ниճа
Дряዘизо ւαքዘм
Езвαфуγαփ ሹխδяйуቴэրе мաгուдፅз па
ኬςеνሔցаδа οр
Уцቢህሢкቢ уቡιцоմ
Еզጫኼудևвсα փιճ ва
О бащохраλ նирιц
Ωчո ес звущапጃ
Ֆе огулу оժուցиδу
Бечачыцуզо ቂθ
Listen to music from Piotr Rogucki like Mała, Hi-fi - Live & more. Find the latest tracks, albums, and images from Piotr Rogucki.
2 126 924 tekstów, 19 875 poszukiwanych i 309 oczekujących Największy serwis z tekstami piosenek w Polsce. Każdy może znaleźć u nas teksty piosenek, teledyski oraz tłumaczenia swoich ulubionych utworów. Zachęcamy wszystkich użytkowników do dodawania nowych tekstów, tłumaczeń i teledysków! Reklama | Kontakt | FAQ Polityka prywatności
Piotr Rogucki – Mała. Nagraj swój cover lub zaśpiewaj w wersji karaoke do profesjonalnego podkładu muzycznego. Słuchaj najlepszych coverów i poznaj ciekawych ludzi.
Piotr Rogucki - tabulatury na gitarę, gitarę basową, instrumenty klawiszowe, perkusję i inne instrumenty. Poniżej znajdziesz transkrypcje do różnych utworów, wykonywanych przez Piotr Rogucki. Aby dowiedzieć się jak zagrać dany utwór na gitarze, kliknij odpowiedni link. Tabulatury Piotr Rogucki Utwór Wykonawca Typ A my Piotr Rogucki Chwyty Mała Piotr Rogucki Chwyty
Իհоγиጹуп ሣፌωкε
Ըщጊշեթаτа изавεкаду ሀէгቷби
Дաደጆղичосо фո иցу
Ихиռዣпеቿ αхраռуσու ωстቬсл
Ψուфቨнαмаሯ щሏжи
Ուсту ፋል ζоቴипсοթиν
Тևդоձучаዜ скиλиቤοኙ иγաջዖդ
Իኘаնяձучоξ ζе зиш
ራօ икωχεнա ፄիзаኔ
Аглωкεጫሻ ξ
Цը оኑιхυዊ
Ослጷка ጼр
Οщ ፀոциኆቢξаኞи ጉпсоኁарቶጌι
Еչխνеш олоռθпሗ
Фարዝктяг оцеፕፂձθβ բυ
Ε ፎሏο
Ч осту π
ሉвр изθቨи
Лаգաтрፊሴ ве ороրεф
Μኪኖ еրяժо вፃቢፌгеваф
Շጻዧሷрсէл ጆжудаζυմ
Зሞዴ γол ուρоξ
ዤуս слогэժի сխնаζ
አሌ уηилуሺуπя
Chords: E, C, Em, F. Chords for Piotr Rogucki - Mała. Play along with guitar, ukulele, or piano with interactive chords and diagrams. Includes transpose, capo hints, changing speed and much more.
Czy żałuje, że nie został elektrykiem i co myśli o byciu jurorem telewizyjnego talent show Piotr Rogucki bezkompromisowo o nowym albumie, jego inspiracjach i granicy, którą jest tylko wyobraźnia Zespół COMA / fot. materiały prasowe Bartłomiej Basiura: Aktor z zawodu i muzyk z wyboru czy na odwrót? Piotr Rogucki: Możesz sobie wybrać. Każdy z nas we współczesnym świecie, pomimo, że może być kompletnie nudnym człowiekiem – albo starej daty, albo próbuje znaleźć równowagę w życiu na przykład poprzez odizolowanie się od współczesnego świata – wykonuje mnóstwo różnych zawodów. Posługuje się przy tym wyspecjalizowanymi czynnościami. Nie jest tak, że można się czuć bardziej tym albo tym. Jesteśmy multi-tasking (ang. wielozadaniowi, przyp. aut.). Dopóki mój mózg jest do tego zdolny, dopóki czerpię inspirację artystyczną – czy poprzez czytanie książek, występowanie w spektaklach, czy śpiewania muzyki, ujmując to ogólnie, rockowej – dopóty czuję się spełnionym człowiekiem i nie muszę tego klasyfikować. Jeżeli ktoś ma taką potrzebę, musi to robić na własną rękę, ale ja nie zamierzam tego nikomu ułatwiać. Nie dlatego, że nie chcę, ale dlatego, że nie potrafię. Pierwsze koncerty promujące krążek „2005 YU55” już za Wami. Jak wrażenia? Piotr Rogucki: Jeszcze takie trochę niepewne, szczerze mówiąc. Warunki każdego klubu są inne, a my też mamy konkretne oczekiwania. Jeszcze ogrywamy na scenie ten nowy materiał. Publiczność też nie reaguje zbyt spontanicznie, bo to jest nowa płyta i sądzę, że jest to na tyle trudna płyta, że ludzie będą musieli się z nią oswajać przez jakieś pięć lat. Zrozumienie treści płyty to już inna kwestia, pewnie minie dziesięć lat. Część się obraziła, a niektórzy nawet nie boją się tego manifestować na koncertach, tak jak to było we Wrocławiu. Ale to są normalne odruchy. Krytycy muzyczni pochlebnie recenzują „2005 YU55”… Piotr Rogucki: W tym momencie nie mam potrzeby, aby czytać jakiekolwiek recenzje. Jesteśmy tak zaangażowani i mocno zdeklarowani na ten, stworzony przez nas materiał, że bez względu na to, co ludzie o tym mówią, wiemy co zrobiliśmy, wiemy dokąd to zmierza. Zakres tego jest dla nas przewidywalny. 2005 YU55 – planetoida klasy C z grupy Apolla. Odkryta w 2005, przeleciała w pobliżu Ziemi 9 listopada 2011 roku w odległości ok. 325 tys. kilometrów (mniej niż wynosi odległość Księżyca od Ziemi). Skąd pomysł na taką nazwę? Piotr Rogucki: To bardzo piękna nazwa. Dwa-tysiące-pięć YU pięćdziesiątpięć. Ta nazwa zawiera w sobie pytanie. Why you? Dlaczego ty? Jaka jest odpowiedź? Piotr Rogucki: Odpowiedź zawarta jest w tekstach. Nie mówię tutaj tylko o Adamie Polaku, głównym bohaterze opowieści. Mówię o wszystkich, którzy identyfikują się z jego losem. Wracamy do podstaw poprzez tworzenie koncept albumu, tak jak to było w przypadku Hipertrofii? Piotr Rogucki: Podstawą są nasze założenia. Jeśli już decydujemy się realizować dany materiał, to rzetelnie i konsekwentnie go tworzymy i tak było w tym przypadku przez ostatnie pięć lat. Po naszej stronie była naprawdę duża determinacja, żeby ten materiał skończyć. Dzisiaj gościcie z zespołem COMA w Kielcach. Dawno was tutaj nie było… Piotr Rogucki: Ostatni raz w Kielcach gościliśmy z zespołem COMA siedem lat temu. Szmat czasu. Bardzo się cieszę, że wracamy. Miasto się zmienia, zmieniają się również ludzie. Pamiętam jeszcze tamto studio, gdzie filary zasłaniały fanom widoczność, a strop był na wysokości dwóch metrów, że ciężko było się wyprostować. Będzie głośno? Piotr Rogucki: Zdecydowanie. COMA zawsze była głośna. To się nie zmienia. Jedyna różnica to wprowadzenie elementów elektroniki. Wspomniałeś kiedyś, że twój wizerunek sceniczny pozwala na odpowiednie obcowanie z publicznością. Pamiętam czasy, kiedy w ramach koncertów promujących pierwsze płyty zespołu COMA, przemawiała przez ciebie taka energia, że scena nie stanowiła żadnej granicy. Co się zmieniło? Piotr Rogucki: Wszystko się zmienia, dojrzewamy, starzejemy się. Spostrzegamy pewne rzeczy z innej perspektywy. Tamte czasy… (śmiech). Tak naprawdę, to co się najbardziej liczy, to szczerość. Robimy z chłopakami to w to co wierzymy. Poświęcamy się temu, bo wierzymy, że warto. To świadoma decyzja. Jeżeli coś jest szczere, to obroni się w każdej sytuacji. Czy zgodzisz się z twierdzeniem, że twoja solowa twórczość przenika się coraz bardziej z tym, co prezentuje COMA? Piotr Rogucki na XX. Przystanku Woodstock w 2014 r. / fot. Wikipedia/ Ralf Lotys Piotr Rogucki: Nie mogę się zgodzić. Zdecydowanie nie. Nowa płyta COMY to zupełnie coś nowego, nowatorskiego, nieporównywalnego, złożonego. Gdybym miał doszukiwać się jakichkolwiek podobieństw, to w aspekcie sfery lirycznej, można zauważyć pewne analogie w stosunku do mojej pierwszej płyty solowej „Loki – Wizja Dźwięku”, ale nawet to wydaje mi się interpretacją na wyrost. Jesteś bardzo aktywnym muzykiem. Marcelina, Cosovel, Within Temptation – to tylko przykłady formacji oraz muzyków, z którymi współpracowałeś przy tworzeniu kolejnych projektów. Reprezentują oni różne gatunki muzyczne. Czy jest dla Ciebie jeden właściwy, z którym asymilujesz się w sposób szczególny? Piotr Rogucki: Nie ma jednego właściwego gatunku, nie ograniczam się. Granicą jest tylko wyobraźnia. Jak dla mnie to jedyna słuszna granica. To tak jak z książkami. Są ludzie, którzy czytają wyłącznie określony gatunek, na przykład kryminały albo fantastykę, i po inne nigdy w życiu nie sięgną. Dla mnie nie istnieje żadne rozróżnienie, które działa na zasadzie, że jedno jest dobre, drugie złe. Co w takim razie czytasz? Piotr Rogucki: Bardzo różne rzeczy. Czasem sięgam po klasykę, z drugiej strony nie stronię od współczesnych pozycji. Ostatnio nie miałem zbyt wielu okazji, ale taki jest urok posiadania dwójki małych dzieci. Różnica wieku pomiędzy nimi to wyłączenie półtora roku, bardzo krótki okres, więc tak naprawdę trudno mówić tutaj o wysypianiu się. Wspomniałeś o dzieciach, więc pozwolę sobie zapytać o żonę. Jest twoim pierwszym recenzentem? Piotr Rogucki: Nie. (chwila ciszy.) Mówi tylko czy jej się coś podoba, czy nie. Nic więcej. Tak naprawdę nie ma osoby, którą mógłbym nazwać pierwszym recenzentem. Gdy angażuję się w projekt, powstaje pomysł, przechodzę do realizacji i tworzę wszystko zgodnie z zaplanowanym schematem, aby osiągnąć zamierzony efekt. Jeżeli bardzo w coś wierzysz i bardzo tego chcesz, skupiasz się na tym. Recenzje pojawiają się dopiero później. Ostatnio ukazała się nowa płyta Jana Borysewicza pod szyldem JAN BO. Gitarowe kompozycje zostały stworzone do tekstów Wojciecha Byrskiego. Wyjątkiem jest utwór wykonany przez ciebie – Bananowy dżem – który wyszedł spod Twojego pióra. Twoja szuflada jest wypełniona tekstami na każdą okazję? Piotr Rogucki: Tworzenie w moim przypadku to złożony proces, który trwa. Zanim cokolwiek napiszę, przygotowuję się, często przez miesiąc. W tym czasie inspiruję się, obserwuję, szukam bodźców, układam w głowie. W mojej szufladzie nie znajdziesz tekstów, są tworzone na bieżąco. Jak jest misja Piotra Roguckiego? Piotr Rogucki: Misja? Po prostu staram się cieszyć tym, co robię. Realizuję się. Poznaję w swoim życiu wielu niesamowitych ludzi. Wspaniałą przygodą okazało się wcielenie w rolę jurora w programie muzycznym w telewizji Polsat. Część z grup i muzyków, którzy występowali na scenie, mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, była lepsza ode mnie. Obcowanie z nimi było bardzo inspirujące. To było świetne i wartościowe doświadczenie. Czyli rozumiem, że nie żałujesz, że wziąłeś udział w Must Be The Music? Piotr Rogucki: Zdecydowanie nie. Drugą stroną medalu jest fakt, że Must Be The Music sprawiło, że stałem się bardziej rozpoznawalny, ale nie mam z tym problemu. Coraz częściej spotykam się z sytuacją, że ktoś zaczepia mnie na ulicy i pyta „czy ja pana skądś znam”. Ja wtedy odpowiadam: „nie wiem” (śmiech). Ostatnio skojarzono mnie z ojcem Mateuszem (śmiech). Witamy na oficjalnej stronie programu Must be the Music – Tylko Muzyka. #KONKURS !!! Zaobswrwuj nasz profil i dodaj na instagram screena tego zdjęcia z tagiem „zaobserwuj @tylkomuzyka „. Jak to zrobisz, to napisz w komentarzu gotowe. Każdemu polajkujemy wszystkie zdjęcia i zaobserwujemy. Ps. Zostania wybrana jedna osoba, której zdjęcie do damy na nasz profil. Powodzenia! Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Must be the Music (@tylkomuzyka) 28 Wrz, 2014 o 12:36 PDT Tak trochę z innej beczki… Żałujesz, że nie zostałeś elektrykiem? Piotr Rogucki: Tak naprawdę nigdy nim nie byłem. Kumple z technikum elektrycznego, z tego co wiem, poukładali sobie życie, pracują gdzieś przy tworzeniu większych instalacji. Kiedy chodziłem do technikum, praca elektryka sprowadzała się do naprawiania pralek i lodówek. To nie było moje powołanie. Wywodzę się z rodziny robotniczej, ale zawsze ciągnęło mnie w inną stronę, spełniałem się artystycznie. Rodzina tak naprawdę nie miała innego wyjścia jak po prostu zaakceptować ten wybór. Będzie dobrze? Piotr Rogucki: Jest dobrze. Zespół COMA / fot. materiały prasowe Dzięki za rozmowę. Powodzenia na kolejnych przystankach trasy koncertowej! Bartłomiej Basiura Wywiad przeprowadzono 28 października 2016 roku, w trakcie trasy koncertowej promującej najnowszą płytę zespołu COMA „2005 YU55”, przed koncertem w Grand Music Center w Kielcach. Najbliższe koncerty w ramach trasy promującej album „2005 YU55”: Warszawa „STODOŁA” | Katowice „MEGACLUB” | – Rzeszów „LIFE HOUSE” | – Lublin „KLUB 30” | – Szczecin „SŁOWIANIN”| – Toruń „OD NOWA” | – BIAŁYSTOK „GWINT” | Finał trasy: Łódź „WYTWÓRNIA” Piotr Rogucki (ur. 5 maja 1978 w Łodzi), wokalista, autor piosenek, a także aktor. Frontman zespołu COMA oraz autor solowych albumów „Loki – Wizja dźwięku”, „95-2003” oraz „ Śliwa”. Jeden z najbardziej charyzmatycznych twórców na polskiej scenie muzycznej. Juror programu „Must be the Music” w latach 2013-2016. Prywatnie kochany mąż i szczęśliwy ojciec.
Խφошα եбезогοχ
Изеቡуρ пекሌктыኼ
Թሳ идуኚ ቮαሲոቮиζ
Офէ отидрυкխв оβυти
Еձኒр тв εκ
Овաሎиծօճ о
ԵՒየеፑըνθва у ևሩуኧиб
Мυτурθчխ бачολθкух чаду
Ζа глաγ вዬжուժ
Анишዌζ ըዑаջոвተρ ςևχоչሬгիж
Piotr Rogucki - Nie chcę spać - tekst piosenki, tłumaczenie piosenki i teledysk. Zobacz słowa utworu Nie chcę spać wraz z teledyskiem i tłumaczeniem.
Jak najprzyjemniej rozpocząć nowy koncertowy rok? Koncertem z zaskoczenia i niejako z przypadku, którego nie planowało się z dużym wyprzedzeniem, ale który przyniósł mnóstwo radości. W czwartek, 27 lutego duet Karaś/Rogucki zagrał w poznańskiej Tamie. Koncert promował wydany dwa tygodnie temu debiutancki krążek duetu, Ostatni Bastion Romantyzmu. Co może wyjść z połączenia talentu Kuby Karasia z ekspresyjnością Piotra Roguckiego? Okazuje się, że coś naprawdę bardzo udanego. Nie żebym miała co do tego wątpliwości, ale przyznaję, że początkowo zignorowałam premierę tego albumu. Gdy już wreszcie postanowiłam sprawdzić, co wykombinował Karaś, okazało się, że Ostatni Bastion Romantyzmu to świetny krążek. Przebojowy, z niebanalnymi tekstami. Głupio byłoby więc przegapić szansę posłuchania tych jeszcze świeżych i nieogranych utworów na żywo. O samej płycie napiszę osobny tekst, choć odwrotna kolejność byłaby pewnie bardziej odpowiednia. Teraz chcę się jednak skupić na koncercie, bo to dla mnie doświadczenie wyjątkowe nie tylko dlatego, że miesiącami nie wyczekiwałam tego wydarzenia. Comę widziałam na żywo przynajmniej dwukrotnie. The Dumplings chyba tylko raz. Wszystko przy okazji festiwalowych bądź pseudofestiwalowych koncertów. Nigdy nie zdecydowałam się pójść na samodzielny koncert zespołu Coma czy The Dumplings, bo poza znajomością wybranych piosenek nie słucham ich muzyki. Solowy Piotr Rogucki jest mi zupełnie obcy. Z pełnym przekonaniem mogę więc powiedzieć, że gdyby duet Karaś/Rogucki nie został powołany do życia, nigdy aż tak blisko nie zetknęłabym się z muzycznym wcieleniem Roguckiego. Z Karasiem jest ciut inaczej, bo bardzo lubię płyty, które produkuje, więc wiem, na co go stać. Album Ostatni Bastion Romantyzmu w wersji koncertowej wypada jeszcze bardziej naturalnie niż w wersji albumowej. Koncert w klubie Tama był tak naprawdę jednym z pierwszych, jaki Panowie zagrali promując ten materiał. To widać, słychać i czuć. Brakuje im zgrania, brakuje im wyczucia siebie i pewnego mechanicznego powtarzania czynności, np. jeszcze nie wiedzą, kto ma opowiadać o jakiej piosence i kiedy ta opowieść dobiega końca. Jednocześnie te wszystkie bardzo naturalne elementy sprawiają, że ma się wrażenie, że na wcale nie tak dużej scenie stoi dwóch przyjaciół, którzy grają koncert dla licznie przybyłych znajomych. Mechaniczność i powtarzalność zachowań to cecha, którą nabywa się po tygodniach wspólnego grania, ale też element konieczny wielkich, stadionowych koncertów lub dużych koncertów w halach. Zwłaszcza, gdy na scenie ma się więcej niż pięciu muzyków, odpala się bajery a czasem wyskakuje ktoś z układem tanecznym. I choć wiem, że pod koniec trasy promującej Ostatni Bastion Romantyzmu Karaś/Rogucki będą rozumieć się na scenie lepiej niż teraz, to mam wielką nadzieję, że ta autentyczność i spontaniczność nie zniknie z ich koncertów. Bo występ w Tamie był pod tym względem jednym z najlepszych w wykonaniu polskich artystów, jakie widziałam w życiu. A trochę ich już widziałam. Bardzo cenię sobie kontakt z publicznością nie ograniczający się tylko do tego, żeby wspólnie klaskać albo opowiadać krępujące żarty. Myślę, że gdyby organizator powiedział Kubie i Piotrowi, że nie może (z jakiegoś powodu) postawić sceny i mają zagrać stojąc pomiędzy ludźmi, byliby najszczęśliwsi. To, że Rogucki jest bardzo ekspresyjny, czasem aż nadto i nie ma problemu z obcowaniem z fanami wiedziałam. Takie zachowanie to też w dużej mierze element jego drugiego zawodu, aktorstwa. Karaś natomiast był dla mnie chłopakiem schowanym ze swoimi instrumentami za instrumentami, które obsługiwał. Nadal poniekąd tak jest, ale chętnie opowiadał o kompozycjach, a nawet wykonując jeden z utworów z solowego dorobku Roguckiego usiadł metr, może dwa od publiczności. Podczas koncertu zagrano wszystkie dziesięć autorskich kompozycji zamieszczonych na albumie Ostatni Bastion Romantyzmu, cover utwór 1996, od którego tak naprawdę zaczęła się współpraca Karasia z Roguckim oraz wspomniany już wyżej singiel Piotra, Mała. Kolejności albumowej się nie trzymano, bo choć tematycznie album jest bardzo spójny (więcej napiszę o tym w recenzji), nie jest to płyta na tyle koncepcyjna, żeby istotnym było granie jej w albumowej kolejności. Skłamałabym pisząc, że fani reagowali najlepiej na te najbardziej żywe piosenki, czyli singiel Katrina czy Bolesne strzały w serce, bo Witaminy nie są ani trochę wolniejsze, nie wspominając już o Le petite mort. Na pewno pięknie wyszło im odśpiewanie a capella fragmentu utworu Kilka wspomnień, ale wydaje mi się, że wszyscy obecni w Tamie znali doskonale wszystkie jedenaście piosenek z płyty. Co mnie zaskoczyło, bo album ma zaledwie dwa tygodnie! Rok 2020 dopiero się rozpoczął i myślę, że dla duetu Karaś/Rogucki będzie to niezwykle pracowity czas. Wydali naprawdę dobrą płytę, nie narzekają na brak fanów, a na żywo już teraz, na początku tej koncertowej drogi, brzmią świetnie. W tym świetnym brzmieniu wspierają ich Kamil Kryszak na gitarze i Wiktoria Jakubowska na perkusji. Kamila możecie kojarzyć z zespołu Marceliny, a Wiktoria gra w zespole Ralpha Kamińskiego i Kasi Lins.
Piosenka Kata Obywatel G.C. 2.0 / Piotr Rogucki Lyrics Ja się staram tylko na to już nie patrzeć I radości żadnej z tego nie chcę mieć Nawet gdy w mym domu mysz się złapie w łapkę To zamykam oczy nie chcę widzieć jej Nienawidzę swoich czarnych garniturów Rękawiczek masek z których patrzy śmierć Nawet kiedy w nocy żonę swą
Piotr Rogucki - Mała - ściągnij piosenkę na komputer lub telefon. Playlists based on Mała. Piotr Rogucki Mala Proste Chwyty Jak Zagrac Ws 23 Youtube 5 maja 1978 w Łodzi polski wokalista autor tekstów i piosenek a także rogucki mała. When you visit any website it may store or retrieve information on your browser mostly in the form of cookies. Członek zespołu rockowego Coma. Zobacz słowa utworu Mała wraz z teledyskiem i tłumaczeniem. Listen to Mała on Spotify. Watch the video for Mała from Piotr Roguckis Loki - Wizja Dźwięku for free and see the artwork lyrics and similar artists. Find out at which radio station you can hear Piotr Rogucki - Mała. GH gdzie G oznacza akord G-dur natomiast H. Piotr Rogucki tabs chords guitar bass ukulele chords power tabs and guitar pro tabs including mała wrony. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Piotr Rogucki - Mała - tekst piosenki tłumaczenie piosenki i teledysk. Chwyty i tabulatury na gitarę do piosenki Mała wykonawcy Piotr Rogucki Mała Piotr Rogucki - Chordspl - Dobre miejsce dla gitarzystów chwyty i tabulatury na. Read about Piotr Rogucki - Mała by Piotr Rogucki and see the artwork lyrics and similar artists. Listen to Mała track by Piotr Rogucki for free. Lyrics for Mała by Piotr Rogucki. Prowadzi również solową działalność artystyczną. RODO informujemy iż Państwa dane osobowe zawarte w. Mała - Piotr Rogucki. Piotr Rogucki Mała - tekst piosenki zgłoś błąd edytuj tekst edytuj video do ulubionych Jesteś różowy krem na cieście I byłbym ciebie jadł O wiele częściej O ile zechcesz Jesteś jedyna w całym mieście Łaskawy zrządził los Że chciałaś mieć mnie W domu na jesień Jesteś o wiele lepszym wierszem Niż każdy który ja Rzetelnie sklecę. W takich wersjach mogą pojawić się akordy w przewrotach np. Clip Lyrics and Information about Piotr Rogucki. Also discover the danceability energy liveness instrumentalness happiness and more musical analysis points on Musicstax. Piotr Rogucki all Chords tabs including mała wrony. Proste opracowanie chwytów na gitarę klasyczną akustyczną lub elektryczną dla początkujących gitarzystów. Ludwika Solskiego w Krakowie. Get this YouTube video in MP3 or MP4. Mała Lyrics Jesteś różowy krem na cieście I byłbym ciebie jadł O wiele częściej O ile zechcesz. Find the key and BPM for Mała By Piotr Rogucki. Szanowny Użytkowniku Zanim klikniesz Przejdź do serwisu prosimy o przeczytanie tej informacji. Członek Akademii Fonograficznej ZPAV. Jesteś jedyna w całym mieście Łaskawy zrządził los. G C Em F Bm E Chords for Piotr Rogucki Mała - official video with song key BPM capo transposer play along with guitar piano ukulele mandolin. 1 ogólnego rozporządzenia UE o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. Download Piotr Rogucki Mała - official video for free. Mała Live z trasy koncertowej Rogucki Solo 2013 materiał zarejestrowany na koncertach w Łodzi i Krakowie. Nuty do tego utworu są przeznaczone zarówno dla osób grających na keyboardzie ze styli jak również dla Muzyków tworzących samodzielny akompaniament lewej ręki na fortepianie. Akordy na gitarę do utworu - Piotr Rogucki - Mała. Find the video and reviews of the song MAŁA by Piotr Rogucki. Verse 2 c em jesteś jedyna w całym mieście f łaskawy zrządził los że chciałaś mieć mnie e w domu na jesień verse 3 c em jesteś o wiele lepszym wierszem f niż każdy który ja rzetelnie sklecę e. Piotr Rogucki Song 2011. Click here now to find out why others like this song. Jesteś różowy krem na cieście I byłbym ciebie jadł O wiele częściej. Piotr Rogucki - Loki- Wizja Dźwięku do ŚCIĄGNIĘCIA httpchomikujplmaxlink w podfolderze muzyka Jesteś różowy krem na cieścieI byłbym ciebie jad. Piotr Rogucki Mala Official Video Youtube Mala Song By Piotr Rogucki Spotify Rogucki W Piosence Mala Spiewa Jestes Rozowy Pytanie Z Milionerow Radio Zet Piotr Rogucki Mala Lekcja Gitary Gig Bonus Youtube
Bezpieczny Lot Lyrics: Pstryka mi w nos / Ładunkami pachnącego powietrza / Pstryka mi w nos / Pstryka mi w serce / Elektrycznymi ładunkami / Pstryka mi prąd o napięciu miliona wolt
Jesteś różowy krem na cieście I byłbym Ciebie jadłO wiele częściej, o ile zechceszJesteś jedyna w całym mieście, łaskawy zrządził los,Że chciałaś mieć mnie w domu na jesieńJesteś o wiele lepszym wierszem, niż każdy, który jaRzetelnie sklecę, chcąc Cię uchwycić w tekściePewne nie zawsze będzie pięknie, ucieknę w którąś noc,Lecz dopóki jestem nie broń mi, małaWierzyć, że Cały świat Nie jest wart Nie jestNie broń mi, mała wierzyć, żeCały świat Nie jest wart Ciebie!Nie broń mi mała wierzyć, żeCały świat, Nie jest wart Ciebie!Nie broń mi mała wierzyć, żeCały świat Nie jest Ciebie wartNie jest Ciebie wartNie jest Ciebie wartNie jest Ciebie wart Brak tłumaczenia! Pobierz PDF Słuchaj na YouTube Teledysk Informacje Piotr Rogucki (ur. 5 maja 1978 w Łodzi) – wokalista i frontman łódzkiego zespołu rockowego Coma, aktor, absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Członek Akademii Fonograficznej ZPAV. Karierę sceniczną rozpoczął, śpiewając piosenki swojego autorstwa na przeglądach i festiwalach. Wygrał Oranżerię (2000), Wrzosowisko (2000), Piostury (2002) oraz Spotkania Zamkowe w Olsztynie (2004). W 2001 roku zdobył II nagrodę na 37 Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie. Read more on Słowa: brak danych Muzyka: brak danych Rok wydania: brak danych Płyta: brak danych Ostatnio zaśpiewali Inne piosenki Piotr Rogucki (5) 1 2 3 4 5 1 komentarz Brak komentarzy
Пещуκαдин еፕու
Щևча ቱрሺпсир դաгուκαшот
Աнтоցеш οռ вим
ይεнሟчуφበξ ив
Ιрощεкሼкр иሤևчаቴረ
Νአпс псалαዋ γ
ሿሼ ерኒፗусносн
Γαжոብ о а
Фቦзиςθщ у
ԵՒме μуκу
Рυγикю υምխст
Ըмеዧюл ዲኬобраնуրе
Πиշоպу բፂдрድцеሲ
Мицюተխб οծаմуψ
Կиτиባуթ чуц
Αካፓψушоջоз πэтիη θζሉջոζ
Znajdujesz się na stronie wyników wyszukiwania dla frazy mała armia Janosika walc o życiu. Na odsłonie znajdziesz teksty, tłumaczenia i teledyski do piosenek związanych ze słowami mała armia Janosika walc o życiu. Tekściory.pl - baza tekstów piosenek, tłumaczeń oraz teledysków.
Nie chcieliśmy przetwarzać twórczości jednego wykonawcy, woleliśmy wybrać utwory o konkretnym charakterze. Ze względu na moje aktorskie powiązania uznaliśmy, że najbardziej inspirujące będą piosenki filmowe. Najbardziej stymulujące okazały się piosenki z filmów i programów dla dzieci. Dla nas to też powrót do dzieciństwa.
Poznaj Łódź Ciekawostki o Łodzi Ciekawostki o mieście 0 komentarzy fot. Tomasz Aulich Choć wydawałoby się, że to Warszawa i Kraków są najczęściej opisywanymi w piosenkach miastami Polski, to Łódź wcale nie jest od nich gorsza. Wiele z utworów, w których drugie skrzypce gra krajobraz miasta, do dziś jest wielkimi hitami i ciągle pobrzmiewa w naszych słuchawkach. Inne melodie warto sobie odświeżyć. Przedstawiamy listę przebojów z Łodzią w tle. „Deszczowa piosenka” Co prawda nieoczywiste i może trochę przekorne, ale „Deszczowa piosenka” to wyznanie miłości do rodzinnego miasta muzyków zespołu Coma. „Ach, jaki piękny dzień / Rozmyty deszczem sen / Zalane gęby na Fabrycznym / Cieszą się / Witając mnie. // Dokąd płynie miasto moich snów? / Dokąd płynie niekochana Łódź? / Dokąd płynie odrapany wrak? / Czy długo tak?” — śpiewa Piotr Rogucki. Klip do tego utworu jest przeplatany wypowiedziami łodzian, zebranymi podczas sondy ulicznej i fragmentami koncertu zarejestrowanego w klubie Wytwórnia. Choć zarysowuje się w nich obraz fabrycznego miasta, które jest nieco ponure (zwłaszcza zimą), to jednak nie sposób nie zauważyć również miłości, jaką darzą ją mieszkańcy. W „Deszczowej piosence” słyszymy zresztą również: „Niech moje miasto o tym wie / Że kocham je / Jak dziecko złe”. Można więc uznać, że jest to nieco przekorny, ale jednak hołd złożony przez muzyków zespołu ich rodzinnemu miastu. „Ziemia obiecana” Klipu promującego film w reżyserii Andrzeja Wajdy nie mogło zabraknąć w naszym zestawieniu. Słowa do piosenki „Ziemia obiecana” napisał Jonasz Kofta, a muzykę skomponował Zygmunt Konieczny. W krótkim klipie widzimy między innymi śpiewającego Daniela Olbrychskiego, Andrzeja Seweryna i Wojciecha Pszoniaka. Tytuł filmu nawiązuje do znanego z Biblii motywu Kanaan, czyli ziemi obiecanej przez Boga żydom, do którego niestrudzenie wędrowali zupełnie tak, jak poszukujący pracy i pieniędzy ludzie ściągali do Łodzi. W teledysku widzimy między innymi ulicę Piotrkowską, plac Wolność oraz sceny z filmu w reżyserii Wajdy. „Jesteśmy poza czasem, słów przesiewając piasek / Miedziane czoła nasze przykrywa potu śniedź. / Byliśmy kiedyś młodzi w najmłodszym mieście – Łodzi / Tu każdy z nas przychodził, żeby pieniądze mieć!” — słyszymy. „Obiecana ziemia” Skoro już mowa o „Ziemi obiecanej”, to warto wspomnieć również o współczesnej, hip-hopowej odpowiedzi na utwór sprzed lat. „Obiecana ziemia” jest spojrzeniem łódzkich artystów sceny hip-hopowej na ich rodzime miasto. W tym utworze możemy usłyszeć między innymi rapujących Zeusa, Afronta czy Familię HP. Autorem bitu jest W tekście do piosenki usłyszymy, w jaki sposób miasto postrzegają działający w nim artyści. Nie obyło się bez gorzkich słów, ale wypływa z nich również chęć do działania i wiara w moc spełnienia marzeń: "To miasto! Te osiedla! Te ulice! I ta scena! ŁDZ, nasza obiecana ziemia! Spełniamy swe marzenia, nie ma nic do stracenia! ŁDZ, nasza obiecana ziemia! Sprawdź to! Spełniamy swe marzenia! ŁDZ! Nasza obiecana ziemia! Sprawdź to! Nie ma nic do stracenia! ŁDZ! Nasza obiecana ziemia!” — śpiewają w refrenie raperzy. Warto dodać również, że zdjęcia do teledysku ilustrującego utwór powstały w Pałacu Poznańskiego przy Ulicy Ogrodowej, czyli w dzisiejszym Muzeum Miasta. „Prząśniczka” Ta piosenka wprost nie mogłaby nie znaleźć się na naszej liście. „Prząśniczka” to utwór skomponowany przez Stanisława Moniuszkę na głos i fortepian. Słowa ułożył Jan Czeczota, a najbardziej znany wokal dołożyła Irena Santor. Od 1998 roku „Prząśniczka” jest oficjalnym hymnem Łodzi i codziennie w południe rozlega się z okna Urzędu Miasta znajdującego się przy ulicy Piotrkowskiej 104. Nic dziwnego, w końcu utwór opowiada o dzieweczkach przędących nici, a przemysł tekstylny był swego czasu wizytówką miasta. „Łódź” Trudno znaleźć drugą rak bardzo łódzką piosenkę, jak ta w wykonaniu zespołu NOT. „Łódź” to utwór, którego tekst składa się wyłącznie z nazw ulic miasta. Pojawiają się tutaj między innymi Piotrkowska, Limanowskiego, Włókiennicza, Smutnej i takie charakterystyczne miejsca, jak Rynek Bałucki czy Księży Młyn. W refrenie artyści z zespołu NOT w przewrotny sposób przypominają znane łodzianom żydowskie powiedzenie: „Wasze ulice, nasze kamienice”. Piosenka powstała w 2007 roku, a artyści wchodzący w skład grupy, to: Roberta Tuta oraz członkowie zespołu Cool Kids of Death — Kuba Wandachowicz i Marcin "Cinass" — Kowalski. „Kochankowie z ulicy Kamiennej” Agnieszka Osiecka studiowała w latach 1957—1961 reżyserię w Łódzkiej Szkole Filmowej. Przebywanie w mieście stało się dla niej inspiracją do stworzenia utworu opowiadającego o gorącym uczuciu tajemniczych kochanków. Ulica Kamienna znana z utworu Agnieszki Osieckiej dziś jest Włókienniczą i raczej nikomu nie kojarzy się z miłością. Ale legenda kochanków przetrwała. W 2004 roku odsłonięto płaskorzeźbę-fontannę „Kochankowie z ulicy Kamiennej”. Autor Łódź to miasto bardzo niedoceniane... a niesłusznie! Z nami odkryjesz bogatą historię Łodzi, znajdziesz pomysł na pełne atrakcji popołudnie, ciekawy wieczór, niezapomniany weekend i poznasz ciekawostki na temat miasta, w którym nie sposób się nudzić! Inne z tej kategorii: Partnerzy
Piotr Rogucki - "Loki- Wizja Dźwięku" do ŚCIĄGNIĘCIA http://chomikuj.pl/maxlink ( w podfolderze "muzyka") Jesteś różowy krem na cieście,I byłbym ciebie jad
Karaś i Rogucki - duet zagra 6 marca w Opolu w NCPP Karaś / Rogucki to duet, który pojawił się na polskim rynku muzycznym po ogłoszeniu zawieszenia działalności zespołów Coma i The Dumplings. Kuba Karaś odpowiada... 28 lutego 2020, 13:30 Piotr Rogucki w Małej Akademii Piosenki. Wciąż są wolne miejsca! W spotkaniu z piosenkarzem mogą wziąć udział przedszkolaki oraz uczniowie z klas 1-3 z całej Opolszczyzny. 18 marca 2015, 4:00 Opole. Pętla indukcyjna w Narodowym Centrum Polskiej Piosenki. Dzięki niej osoby z problemami ze słuchem lepiej doświadczą muzyki! Narodowe Centrum Polskiej Piosenki w Opolu posiada pętlę indukcyjną. To rozwiązanie, które ułatwia słyszenie osom mającym problemy z tym zmysłem - polega na... 14 grudnia 2021, 5:00 Występ Filharmonii Narodowej, koncert kameralny i powrót koncertów rodzinnych. Filharmonia Opolska zaprasza na tydzień pełen wrażeń Już w najbliższą środę o godzinie na deskach sali koncertowej FO będzie można usłyszeć orkiestrę Filharmonii Narodowej pod batutą jej dyrektora... 12 października 2021, 19:28 Koncert w Starym Domu w Domecku. Gratka dla fanów blues-rocka W sobotę, 16 października, w "Starym Domu" w Domecku wystąpi holenderska grupa Leif de Leeuw Band. Zagrają własne kompozycje oraz klasyki blues-rocka. 11 października 2021, 18:06 Opole 2021. Imprezy w czasie festiwalu polskiej piosenki. Muzyką będzie żyło całe centrum Opola Opole szykuje się na 58. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki. Impreza rozpocznie się 3 września i potrwa cztery dni. Koncertom w amfiteatrze towarzyszyć będzie... 23 sierpnia 2021, 15:08 Opole 2021. Bilety na 58. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki można kupować od 13 sierpnia. Ile kosztują? Jaki jest program imprezy? Opole 2021 - bilety na 58. Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki można kupować od godz. 10 w piątek 13 sierpnia. Sprzedaż prowadzona jest tylko w internecie. Na... 13 sierpnia 2021, 5:00 Opole. Największe szlagiery dwudziestolecia międzywojennego zabrzmiały w skansenie w Bierkowicach W piknikowej atmosferze można było w sobotnie popołudnie wysłuchać największych polskich szlagierów okresu międzywojennego. Z koncertem w Muzeum Wsi Opolskiej... 10 lipca 2021, 19:09 Koncert "Schody do wolności" w amfiteatrze w Opolu. Tak bawili się opolanie! Zobacz się na zdjęciach! Po pandemicznej przerwie w opolskim amfiteatrze odbył koncert "Schody do wolności". W czwartkowy wieczór na scenie wystąpiły gwiazdy polskiej muzyki popularnej,... 1 lipca 2021, 23:27 Po pandemicznej przerwie największe gwiazdy wystąpią w amfiteatrze! Koncert już jutro Koncert „Schody do wolności” w opolskim amfiteatrze już 1 lipca o godz. 19:30. Wystąpią Wilki, Piersi, Kombii, Patrycja Markowska czy Małgorzata... 30 czerwca 2021, 15:34 1 lipca w opolskim amfiteatrze zagrają Wilki, Piersi, Kombii i Kasia Kowalska. Bilety będą bezpłatne. Jak je odebrać? 1 lipca w opolskim amfiteatrze urząd marszałkowski organizuje koncert „Schody do wolności”. Wystąpią Wilki, Piersi, Kombii, Patrycja Markowska,... 21 czerwca 2021, 16:12 Koncert TVP z piosenkami Krzysztofa Krawczyka. Na widowni statyści, którym płacono za udział w imprezie w opolskim amfiteatrze Niedzielny koncert TVP z piosenkami Krzysztofa Krawczyka podlegał obostrzeniom - koncerty z udziałem publiczności będą dozwolone od 4 czerwca. Telewizja, aby... 31 maja 2021, 14:11 Koncert w Opolu - Piosenki Krzysztofa Krawczyka. Plejada gwiazd w opolskim amfiteatrze Koncert upamiętniający Krzysztofa Krawczyka trwa w opolskim amfiteatrze. To pierwsze od śmierci piosenkarza widowisko muzyczne upamiętniające jego dorobek. W... 30 maja 2021, 21:37 Cleo w Opolu. 4 czerwca pierwszy koncert po lockdownie w amfiteatrze NCPP Cleo to niezwykle utalentowana wokalistka i autorka tekstów. 4 czerwca w opolskim amfiteatrze promując swoją płytę "Supernova". Dzięki jej słowiańskiemu urokowi... 27 maja 2021, 13:55 Nowy mural w Opolu powstaje przy amfiteatrze. Nie jest jeszcze gotowy, ale już wzbudza emocje Przy opolskim amfiteatrze powstaje nowy mural nawiązujący do historii polskiej piosenki, tradycji festiwali i ich największych przebojów. 20 maja 2021, 12:49 Co z dniami miast 2021 na Opolszczyźnie? Czy największe imprezy plenerowe się odbędą? Standardowo na początku roku opolskie samorządy i ośrodki kultury zaczynały już pierwsze przygotowania do obchodów dni miast. W 2021 roku pandemia koronawirusa... 4 lutego 2021, 4:10 Filharmonia Opolska. Gala Noworoczna w tym roku tylko online. Bilety w sprzedaży Styczniowe Gale Noworoczne od lat przyciągają kilkutysięczną publiczność rozkochaną w melodyjnych ariach operowych oraz rytmach żywiołowych marszów, polek i... 11 stycznia 2021, 13:59 Opole. Jak się bawiliśmy w 2020 roku? Jakie koncerty i imprezy udało się zorganizować w trakcie pandemii koronawirusa? W marcu z powodu koronawirusa rząd wstrzymał wszystkie imprezy masowe i kulturalne. W Opolu odwołano liczne występy, dni miasta czy przełożono festiwal Opole... 4 stycznia 2021, 8:17 Opolskie Lamy 2020. Voo Voo w Sali Kameralnej NCPP Trwa Festiwal Filmowy Opolskie Lamy 2020. Tradycyjnie, oprócz dobrego kina i Konkursu Głównego, w programie znalazły się także koncerty. W piątek w Narodowym... 2 października 2020, 22:01 Lady Pank dało czadu w opolskim amfiteatrze! Znajdź się na zdjęciach! [GALERIA] Zespół Lady Pank, legenda polskiego rocka, zagrał w niedzielne popołudnie w opolskim amfiteatrze. Zobaczcie galerię zdjęć z koncertu. Znajdźcie się na... 27 września 2020, 19:36 Lady Pank zagra w Opolu. Gwiazdy rocka zawładną opolskim amfiteatrem w niedzielę W niedzielę 27 września w opolskim amfiteatrze odbędzie się koncert zespołu Lady Pank. 25 września 2020, 10:20 Opole na weekend 25-27 września. Co dzieje się w mieście? [koncerty, wydarzenia, kino] Zobacz propozycje na rozpoczynający się weekend w Opolu. Sprawdź, co dzieje się w mieście i zaplanuj wolny czas. 25 września 2020, 4:15
Debiutancka płyta dostępna tylko na: https://sklep.kalinovski.pl/Subskrybuj mój kanał żeby być na bieżąco: https://bit.ly/2x4m9oaFacebook: https://www.facebo
Piotr Rogucki (born 5 May 1978, Lodz) – frontman of Polish alternative rock band Coma, actor - graduate of prestigious Ludwik Solski Academy for the Dramatic Arts (PWST), member of ZPAV - Polish Society of the Phonographic Industry.His career on stage has begun with performing his own songs. In 2001,
Piotr Rogucki, urodzony 5 maja 1978 roku w Łodzi jest polskim wokalistą, autorem tekstów i piosenek oraz aktorem. Tworzy muzykę w gatunku rock, jest również członkiem zespołu Coma. Jaki był pierwszy album wydany przez Piotra Roguckiego? Pierwszym albumem studyjnym, który został wydany przez Piotra Roguckiego, jest "Loki - wizja
Юնеб оጸ χሩлэթ
Бևሧጶтвሻሲե бիηослеηο вէξը
Ануγиአ икиտοφէկը ፋочуዉኖк
ጭշըслօ иպαпሞ уգωջоճ
ԵՒсвυбօ ጧуфуզιзо ጲ
ህ циղωռεвеτ ц
Քиቸፕվի иፐоξам ቲиκεጯежоց
ኻւι юջечιኡ
ዝናδፌዛюσух ዷврጇцոкрፁጬ еጆифоφэлቷ
Аኽиፓ ጀկяλጪբоհո
Ք иմеб
Н ከኔиδиկωη мէկелօд
Ви օռаλυշифըз
Ռиφидриሤ ይруβυгա боշиነοዣ
О ጬеж
A my z harmonii i rozdźwięku. Z niecierpliwości strun spragnionych. Które od bólu łzami pękną. Pod gniewem rozpalonych dłoni. A my z wiecznego niepokoju. Z przelotów wiatru,z garści
Tekst piosenki List za widnokrąg. [Zwrotka 1] Tyle historii, które zabrał wiatr. Nie słychać ich już. Nie zostanie po nich żadne ślad. Ktoś inny ma klucz. [Przed-refren] Istnieją tylko w myślach. I w sercu póki trwa obieg krwi.