Jak przetrwać rozstanie. Jak przetrwać rozstanie, jeśli rozstanie było nieuniknione, i to idzie bez zakłócania powstało pytanie: jak żyć? Separacja jest znane niemal każdego człowieka. psychologia rozstanie chodzi jako jeden z rodzajów strat. Kiedy osoba przeżywa zerwanie stosunków, to nieuchronnie przechodzi przez pewne etapy.
Bardzo ciężko przeżyć rozstanie z koniem, który był w Twoim życiu tak ważny. Galopuj po zielonych pastwiskach moja kochana :(. Kiedyś się spotkamy znowu
Jeszcze kilkanaście godzin temu, mój świat był piękny...jeszcze w ostatnia niedziele wspolnie spedzony dzien, wspolny spacer, kolacja. W poniedziałek cały dzień dobrze...do wieczora. Poszło o wyjazd, mielismy wyjechac ze znajomymi jednak jedna para sie wykruszyla, jego dobry kolega. On tym samym zdał sobie sprawem, że skoro nie jedziemy w góry i ja nie chce jechac na Mazury ( nie chcialam dlatego ze nie bylo tam warunków sanitarnych) to nie pojedziemy bo on ma zamiar kase wydać na remont i ocieplanie firmy... Byłam zła ale powiedzialam ok, nie to nie. Szkoda ze tak pozno mowisz o tym jak juz mielismy wakacje zaplanowane ze znajomymi. A on powiedzial że nie ma ochoty gadac i sie rozłączył. Dzwonilam setkik razy nie odbierał. W koncu odebrał i mu powiedzialam ze jest dupkiem no i sie zaczelo...że nie chce mnie juz znac slyszec itp. Do połnocy dzwonilam odrzucal mnie bo nie widzialam powodu dla ktorego mial by tak sie obrazic. PO polnocy odebral i spytalamczy mnie kocha a on ze po tym nie i ze nie chce byc ze mna i ze mam mu przywiezc jego sweter ktory lezy u mni pol roku...:| nawet jak dziecko na jakims glupim gg mnie zablokowal zebym nie pisala. ( ma 23 lata). Kolejna glupia sprawa wykasowal nasze zdjecia z fb...Nastepnego dnia napisalam ze bede u niego w firmie przed poludniem pojechalam nie bylo go, dzwonilam i nic. Wrocilam do domu probojac ciegle dodzwonic sie ale albo nie odbieral albo odrzucał. jak spytalam czy bedzie w firmie mowil nie bedzie mnie juz nie przyjezdzaj itp itd, a slyszalam ze jesty wiec mu powedzialam przyjade za pol godz to i wwezme swoje rzeczy akurat potrzebne. Pojechalam nie bylo go dzwonilam kazal mi jechac, mowil ze nie chce mnie widziec ze go denerwuje ciagle dzwonie itd. Powiedzial ze nie chce juz nigdy ze mna byc ze mnie nie kocha ze mam zniknac. Czasem tak mowil specjalnie zebym sie rozlaczyla i dala mu spokój wiec spytalam go czy mowi to specjalnie a on ze tak, a jak pytalam czy bedziemy razem mowil nie..... wrocilam do domu, wchodze na fb i kolejna glupia sprawa z zareczonego zmienil status na wolny.....cholerny fb wiem ale nogi mi sie ugiely. Skoro to juz ludzie widza to napewno koniec. Chcialam zeby powiedzial mi to prosto w oczy to mowil ze nie chce mnie widziec... dodam wlasnie ze bylismy razem dwa lata i rok po zareeczynach ((( co mam myslec jak przetrwac to : nigdy nie bylamw takiej sytuacji.... ciagle nie odbiera telefonow (((( mozna przestac kochac przez jedna noc i pol dni ? za kilka dni bronie sie, nie moge nawet skupic uwagi na niczym.... Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-06-27 08:59 przez kasiatw22. Jak dla mnie to on planował rozstanie od dawna a swoim zachowaniem tylko przelałaś czarę goryczy bo coś za szybko to poszło. Bardzo ci współczuje . Jest zwyczajnym dupkie. Możźe szukał byle jakiego pretekstu zeby z tobą zerwać . Olej go ! Nie będzie to proste bo kawałek życia mu poświęciłaś .. Ale będzie dobrze Tego kwiatu jest pół światu .. Na jednym facecie życie się nie kończy ... oj bidulko ale ten twoj facet niedojrzaly lepiej by bylo gdybys unikala z nim kontaktu... jak chce tak ma, ty juz z tym nic nie zrobisz a tylko pogorszysz sytuacje, jesli chcesz cokolwiek ratowac... pewnie za jakis miesiac albo 2 zacznie mu ciebie brakowac i wtedy zacznie cie prepraszac... tacy sa faceci... w wiekszosci tepi i interesowni ;/ szkoda slow. ale po co dzwoniłaś setki razy skoro się rozłączył? Za krótko się znaliście aby się zaręczać, to tyle Nie przejmuj się, tego kwiatu to pół światu! Ja jestem ze swoim chłopakiem piąty rok i nadal się poznajemy, codziennie coś innego, wada, zaleta na przemian Ps, pokż, że się nie załamałaś, bądź pewna siebie, ubieraj się "nader ładnie", nie dzwoń, nie pisz do niego, pokaż że jesteś ślina, a tym swoim głupim zachowaniem nie rozbił na tobie wrażenia, facetów kręci pewność kobiety, ale nie wracaj do niego, choćby błagał o to na kolanach z nowym pierścionkiem wartym miliony, bo sytuacja może się powtórzyć a chyba nie chcesz tego samego przechodzić Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2012-06-27 09:08 przez puszek69. wiem, że jest Ci ciężko ale może daj mu czas na przemyślenie wszystkiego i nie dzwoń cały czas do niego. Zostaw go, widocznie nie jest Ciebie wart. po 2latach i zaręczynach rozstanie o taką głupotę to tylko i wyłącznie pretekst. Moim zdaniem zachowuje się jak dziecko. Nie dzwon do niego, nie narzucaj się. Pokaż takze obojętność a moze w koncu zobaczy co stracił swoją głupotą Jak nie będziesz do niego dzwoniła pokażesz jemu ze nie jest pępkiem świata a z tego co opisujesz to tak się zachowuje. Z blokowaniem gg i z fb pokazuje tylko jak jest niedojrzały. Tak się robi w podstawówce zeby zrobić kolezance na złość a nie swojej odzywaj się jakiś czas, może zmądrzeje. na Twoim miejscu dałabym sobie z nim spokój,chociaż wiem , że bedzie sobie , ze skoro teraz się zachowuje jak ... to co będzie później ? mi też się wydaję, że on planował zerwanie tylko czekał na moment...bo przez takie coś się nie zrywa...tym bardziej, że się jest już po zaręczynach ... Czesto jak go denrwowalam telefonami jak sie poklocilismy a ja wydzwanialam zeby po pokazac ze to nie powod do klotni mowil ze ma mnie dosc, ze jak taka bede to bedzi koniec jak bys nie dzwonila to bylo by inaczej itp...a teraz poprostu mnie zostawil...chociaz nie na zywo tylko przez telefon... a jeszcze dzien wczesniej mowil ze cieszy sie ze jestem ze nie wyobraza sobie zycia beze mnie ze go denewuje czasem ale nie zostawil by mnie itp... Witaj Kasiatw22. Przykro mi z tego powodu. Zachowanie Twojego chłopaka jest bardzo niedojrzałe, wręcz śmieszne. Wiem, że to niekomfortowa dla Ciebie sytuacja, możliwe nawet, że masz wrażenie, iż świat Ci się zawalił, ale postaraj się zdystansować do tego oraz przez jakiś czas nie dzwoń do niego, może jak zmienisz swoje podejście na bardziej wychłodzona i zdystansowaną on się zaniepokoi i sam zadzwoni. Powodzenia. Ech... Nie wiem co Ci napisać. Faceci to nieodpowiedzialne dupki, po zaręczynach a on Ci takie numery wywija i ta dziecinada na fb.. Spójrz na to z drugiej strony, co to by bylo, gdybyś wyszła za niego zamąż i zachowywałby się jak nieodpowiedzialny dzieciak. Może lepiej skończyć to teraz i zacząć życie od nowa. Wiem, że będzie Ci ciężko, bo przywiązanie i nadal go kochasz... Sama zostawiłam poprzedniego chłopaka, bo zachowywał się jak dziecko..Na co dzien kochany a jak wpadł w złość i furię to rozumial swój błąd dopiero na nastepny dzien i przepraszał. A ja cierpiałam i za kazdym razem mu wybaczałam ale któregoś dnia powiedziałam "stop". Z czasem na pewno zrozumie co stracił. Pokaż, że jesteś silną kobietą, nie proś, nie płacz do słuchawki. Jestes warta osoby, która będzie Cię szanować!Ten widocznie nie dorósł do poważnego związku! Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum.
Czasami po pierwszym żalu przychodzi olśnienie, że rozstanie było czymś najlepszym, co mogło nas spotkać. I właśnie z takiej perspektywy pisana jest książka „Jak przeżyć trudne chwile i nie zwariować”, a wszystko oparte na osobistych doświadczeniach autorki, wiedzy zdobytej na studiach i własnemu przepracowaniu tematu.
Rozstanie boli. Najbardziej, gdy to nas porzucają. Podkopuje pewność siebie, powoduje niewyobrażalną pustkę, sprawia, że wycofujemy się z życia. Jedni błyskawicznie rzucają się w wir nowych znajomości. Inni w samotności przechodzą żałobę po nieudanym 123RFRozstanie boli. Najbardziej, gdy to nas porzucają. Podkopuje pewność siebie, powoduje niewyobrażalną pustkę, sprawia, że wycofujemy się z życia. Czy są uniwersalne zasady, które czynią rozstanie mniej bolesnym?Kiedy związek się rozpada, najczęściej powoduje to ogromne spustoszenie w naszym życiu – nawet jeśli ostatnio nie układało się najlepiej, było więcej kłótni niż radości i wydawało się, że koniec wisi w Po 1,5 roku związku chłopak zostawił mnie kilka tygodni temu, dlatego że nie umiałam okazywać uczuć i często się kłóciliśmy. Nadal go kocham, jestem załamana, nie mam na nic siły. Nikt nie umie mnie pocieszyć. Nie chce mi się Mam 31 lat i tydzień temu usłyszałem najgorsze słowa w życiu od osoby, która dla mnie była wszystkim. Zostawiła mnie dla innego faceta po 3,5 roku bycia ze sobą. Jest mi cholernie Mnie też zostawił. Przyszedł z bukietem czerwonych róż, przyznał, że wiele spraw spieprzył i uciekł jak Piotruś Pan… Kolejny niedojrzały emocjonalnie facet. Ilu jeszcze takich chodzi po świecie? Takich, którzy albo się pomylili, albo już nie kochają, albo odchodzą do innej. Nieważne, jak długie miałam związki, jedno wiem – nie warto płakać przez faceta, oni są nic nie wpisy z naszego forum to tylko wierzchołek góry lodowej. Internet pełen jest gorzkich wyznań porzuconych osób, które nie radzą sobie z nową sytuacją. Psychoterapeuci twierdzą, że to, co czujemy po rozpadzie związku, przypomina uczucia osoby w żałobie. W obu sytuacjach chodzi zresztą o utratę kogoś bliskiego i uczucie pustki, jaka po nim terapeutów wymienia pięć etapów, przez które musimy wtedy przejść. Są to:- Etap pierwszy – wstrząs, szok, Etap drugi – niedowierzanie, zaprzeczanie temu, co się Etap trzeci – bezsilność, bezradność, Etap czwarty – ukojenie, godzenie się z sytuacją i akceptowanie Etap piąty – trwała akceptacja, powrót do normalności, nowe nadzieje na więc naturalne, że po rozstaniu szalejemy, chociaż fakt, że mają tak wszyscy, którzy stanęli w obliczu nieudanego związku, niewiele nam pomaga. Ból może być naprawdę dotkliwy – nie tylko psychiczny. W medycynie istnieje zespół złamanego serca. To potoczna nazwa dla zespołu takotsubo (kardiomiopatii stresowej). Chodzi o zespół objawów ostrej niewydolności serca, który nie ma podłoża tej dolegliwości jest słabo znana, wiele jednak wskazuje na rolę czynników emocjonalnych. Zespół takotsubo diagnozowano bowiem zarówno u osób, które np. straciły kogoś bliskiego wskutek śmierci albo które przeżyły rozstanie. Typowe objawy zespołu złamanego serca to ból w klatce piersiowej, nieregularna praca serca, objawy obrzęku płuc, obniżenie nastroju, nagłe zatrzymanie krążenia w mechanizmie migotania nie jest groźne, a do powrotu prawidłowej funkcji skurczowej serca dochodzi w przeciągu 2-3 tygodni. To niezbicie pokazuje, że najlepszym antidotum na ból rozstania jest czas. Potwierdzają to ci, którzy przez to przeszli. - Rozstanie to taka mała śmierć, ale fakt, że z czasem jest lepiej - mówi 26-letnia wszystko potrzeba czasuA ile tego czasu potrzeba, by dojść do siebie? To kwestia indywidualna. „Rozstałam się z facetem (on ze mną zerwał) pięć miesięcy temu i wciąż kocham go tak samo. Ani na moment nie przestaję o nim myśleć i męczę się z tym, boję się, że nigdy mi nie przejdzie. Byliśmy razem półtora roku, bardzo go kocham, wiązałam z nim przyszłość i strasznie mi przykro, że tak się stało… Chcę zacząć żyć, ale nie potrafię. Robiłam już wszystko, żeby zapomnieć, ale nic z tego” – to wpis z forum wypowiedzi internautów wynika, że każdy dochodzi do siebie po rozstaniu w swoim tempie. Niektórym wystarcza kilka tygodni. Inni potrzebują paru miesięcy. Są też tacy, którzy rany po rozstaniu leczyli przez lata. Tym dłużej będzie to trwało, im bardziej będziemy tłumić w sobie negatywne emocje. Unikanie płaczu, trzymanie w sobie bólu, pocieszanie się przypadkowymi znajomościami zdaniem psychoterapeutów nie są najlepszym sposobem, by stanąć na nogi po rozpadzie związku. Mamy prawo do silnych które mają za sobą rozstanie, wiedzą, że choć ból jest wtedy dotkliwy, czas naprawdę leczy rany. I choć nie sprawi, że nasza przeszłość zostanie wymazana, to spowoduje, że w końcu się otrząśniemy i będziemy znowu cieszyć się lepszego życiaCiekawie stawia sprawę Lisa Steadman, specjalistka ds. związków, autorka poradników, osobowość telewizyjna w książce „Rozstanie. Pierwszy dzień Twojego lepszego życia!” (Sensus 2010). Jej zdaniem rozstanie może być wręcz błogosławieństwem, wybawieniem. „Tak dla Twojej informacji: Twoje rozstanie to coś fantastycznego. Dlaczego? Bo wybrałaś siebie – niezwykłą siebie – zamiast związku, który już nie funkcjonował”.Steadman pisze tak: „Uważam, że to niesłychanie odważne i inspirujące. Jeśli to Ty byłaś tą, którą porzucono, nie myśl nawet, że bycie porzuconą oznacza, że jesteś popsuta albo nie jesteś taka świetna. Może po prostu nie zebrałaś się wystarczająco szybko na odwagę, by to zakończyć. A może całe to rozstanie było szokiem? Jeśli tak było, potraktuj je jako dzwonek ostrzegawczy (i dar od losu). Ewidentnie osoba, którą z Tobą zerwała, nie była dla Ciebie odpowiednia. Kończąc Wasz związek, po prostu dała Ci możliwość pójścia w życiu do przodu bez żadnego poczucia winy”.Zdaniem Lisy Steadman skoro związek się rozpadł, to znaczy, że coś w nim nie funkcjonowało. A wy do siebie nie pasowaliście. Dotyczy to zarówno osób porzuconych, jak i tych, które zdecydowały o zakończeniu relacji. „Rozstanie nie jest zależne od tego, jak związek wyglądał w oczach innych ludzi. Liczy się to, jak wyglądał dla Ciebie, a przede wszystkim, jakie w Tobie budził uczucia (…). Po dotkliwym, niszczącym i niemożliwym do wytrzymania bólu przychodzi przyjemność (tak, dobrze przeczytałaś – przyjemność!). Przyjemność odkrywania na nowo siebie i swojego cudownego życia” – uważa autorka jest zatem początkiem nowego rozdziału w twoim życiu. Będziesz miała teraz okazję zrobić remanent w swoim życiu, przewartościować je i przede wszystkim czekać na kogoś, kto będzie do ciebie pasował bardziej niż klinem?Niektórzy uważają, że receptą na złamane serce jest… nowa miłość. „Jestem ciekawa, jakie jest wasze zdanie. Czy przysłowiowy klin to dobry sposób na zapomnienie o ranach i bólu po dopiero zakończonym związku? Moje znajome twierdzą, że powinnam zacząć spotykać się z jakimś facetem, że to pozwoli mi złapać oddech i dystans do przeszłości. Co o tym sądzicie? A może macie lepsze pomysły i propozycje dla osób, którym ciężko zapomnieć? Czy należy wchodzić w nowe związki dla zapomnienia?” – pyta na forum jest teorii na ten temat. Niektóre osoby twierdzą, że otaczanie się ludźmi i szukanie wśród nich nowej miłości może pomóc złagodzić ból po rozstaniu. Większość Polek wypowiadających się na forach dyskusyjnych uważa jednak, że zbyt szybko wiążąc się z nowym mężczyzną, można zrobić krzywdę i sobie, i jemu. „U mnie było tak, że dopiero nowy związek sprawił, że zapomniałam o poprzednim. Ale moim zdaniem nie można rozpoczynać nowej relacji zbyt szybko. Wiązanie się z kimkolwiek tylko po to, żeby zapełnić pustkę, to olbrzymi błąd. Trzeba dać sobie trochę czasu” – uważa powrotowi do codzienności po rozstaniu na pewno sprzyja otaczanie się przyjaciółmi, poświęcanie czasu swoim sprawom, aktywność. Internautka Ola pisze: „Jestem sama od sześciu miesięcy, a byłam w związku sześć lat. Teraz już w ogóle nie myślę o nim. Wyłączyłam się, zajmuję się tym, co kocham, spotykam się ze znajomymi. Wiadomo, że wspomnienia zostają, ale trzeba wspominać je miło i nie rozpamiętywać. Ciężko żyć po rozstaniu, ale wierz mi – da się. Trzeba tylko przez pierwsze miesiące robić wszystko, by zająć czymkolwiek głowę. Moja kumpela twierdzi, ze origami jest niezawodne, ja osobiście wylewam żółć na papier, spaceruję, sprzątam. I nie słucham piosenek, które mi się z nim kojarzą”.Pomóc może też prowadzenie dziennika, zapisanie się na kurs doszkalający, wyjazd poza miejsce zamieszkania, uprawianie Steadman sumuje: „To, że Twoje rozstanie to coś fantastycznego, nie oznacza, że jest ono bezbolesne. Oznacza, że cierpiąc, powinnaś pamiętać, iż jest światełko na końcu tunelu. I nie, nie jest to pociąg pośpieszny z Twoim byłym na pokładzie”.Ewa Podsiadły-Natorska/(mtr), WP KobietaPOLECAMY:Oceń jakość naszego artykułu:Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Nieważne jak twarde i wielkie jaja masz, zawsze rozstanie dotyka mocniej niż się spodziewamy. Zwykle po rozstaniu faceci mają tendencje do przesady. W jedną lub drugą stronę. Zdarza się, że płaczą, lamentują i próbują wszystko naprawić zachowując się jak miękkie faje bez kręgosłupa moralnego i poczucia własnej godności.
Jak przeżyć rozstanie z partnerem: Porady i Sposoby Na Przejście Przez Proces Rozstania. Jeśli zastanawiasz się, jak przeżyć rozstanie z partnerem, nie jesteś sam. Oto kilka sposobów, które pomogą Ci przetrwać rozstanie: Akceptacja przeszłości: Przyjmij, że związek się skończył. To może być trudne, zwłaszcza po długim
Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2021-07-20 19:52:01 Ostatnio edytowany przez vertel02 (2021-07-20 19:55:30) vertel02 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-07-20 Posty: 3 Temat: Jak przeżyć takie rozstanie? Od kilku miesięcy mierzę się z rozstaniem po 5 letnim związku. Raz jest lepiej, raz gorzej. Uciekam głównie w pracę, bo znajomych poza nią praktycznie nie mam, co mocno mi doskwiera Rodzina daleko i też bywa różnie - nie za bardzo się dogadujemy przez ich uzależnienie i toksyczny wpływ, jaki wywierają. Przyczyny rozstania - w sumie ciężko mi powiedzieć, co tak naprawdę chłopak miał w głowie... Był jakiś tam kryzys, miałam problemy właśnie z własną rodziną i było mi ciężko. Ale nie nazwałabym tego, czymś co mogłoby mieć aż taki wpływ na nasz związek, żeby go zakończyć. On zaczął unikać rozmów. Zerwał z dnia na dzień, tłumacząc, że nic już nie czuje, nie wie sam, co czuje... Wszystko i wszyscy są mu obojętni. Byłam (i chyba wciąż jestem) załamana tym wszystkim. Z tego, co wiem, on też ciężko to przeszedł i nadal boryka się z jakimś problemem z samym czas po rozstaniu, że ja chciałam przegadać, skąd ta decyzja. Nie mogłam tego pojąć. Spotykaliśmy się raz na jakiś czas. Rozmowy przebiegały w miłej atmosferze, jak przyjaciele. Nie było żadnych spin, ale w środku zawsze byłam w potrzasku patrząc na niego, słuchając go. Tyle uczuć jest we mnie. Żal, złość, 2 mies. temu po takiej rozmowie nie wytrzymałam i postanowiłam to zakończyć, bo te spotkania mnie ranią, to jaki jest niezdecydowany wobec mnie. Nie potrafię być jego koleżanką. Przepraszał, że nie powinien tak postąpić, że idzie na terapię, bo już nie może wytrzymać sam ze sobą i jest wrakiem czy dwa pytał mnie potem czy wszystko ok, bo bardzo się o mnie martwi, ale wie, że jego obecność mnie rani. To prawda, ale i obeczność i nieobecność boli mnie równie mocno. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Zasięgałam porad psychologa. Działało na chwilę, na dłuższą metę nie umiem się oszukiwać, że mogę się poczuć lepiej...Co mogę o tym myśleć? Boję się, że stracę go zupełnie, odcinając się. Po prostu mi na nim zależy i też się o niego raz spotyka mnie coś tak rozrywającego od środka. Raczej jestem silną osobą, a w tej sytuacji naprawdę się pogubiłam. 2 Odpowiedź przez Shoggies 2021-07-20 19:59:53 Shoggies Woman In Red Nieaktywny Zarejestrowany: 2018-08-09 Posty: 252 Odp: Jak przeżyć takie rozstanie? vertel02 napisał/a:Od kilku miesięcy mierzę się z rozstaniem po 5 letnim związku. Raz jest lepiej, raz gorzej. Uciekam głównie w pracę, bo znajomych poza nią praktycznie nie mam, co mocno mi doskwiera Rodzina daleko i też bywa różnie - nie za bardzo się dogadujemy przez ich uzależnienie i toksyczny wpływ, jaki wywierają. Przyczyny rozstania - w sumie ciężko mi powiedzieć, co tak naprawdę chłopak miał w głowie... Był jakiś tam kryzys, miałam problemy właśnie z własną rodziną i było mi ciężko. Ale nie nazwałabym tego, czymś co mogłoby mieć aż taki wpływ na nasz związek, żeby go zakończyć. On zaczął unikać rozmów. Zerwał z dnia na dzień, tłumacząc, że nic już nie czuje, nie wie sam, co czuje... Wszystko i wszyscy są mu obojętni. Byłam (i chyba wciąż jestem) załamana tym wszystkim. Z tego, co wiem, on też ciężko to przeszedł i nadal boryka się z jakimś problemem z samym czas po rozstaniu, że ja chciałam przegadać, skąd ta decyzja. Nie mogłam tego pojąć. Spotykaliśmy się raz na jakiś czas. Rozmowy przebiegały w miłej atmosferze, jak przyjaciele. Nie było żadnych spin, ale w środku zawsze byłam w potrzasku patrząc na niego, słuchając go. Tyle uczuć jest we mnie. Żal, złość, 2 mies. temu po takiej rozmowie nie wytrzymałam i postanowiłam to zakończyć, bo te spotkania mnie ranią, to jaki jest niezdecydowany wobec mnie. Nie potrafię być jego koleżanką. Przepraszał, że nie powinien tak postąpić, że idzie na terapię, bo już nie może wytrzymać sam ze sobą i jest wrakiem czy dwa pytał mnie potem czy wszystko ok, bo bardzo się o mnie martwi, ale wie, że jego obecność mnie rani. To prawda, ale i obeczność i nieobecność boli mnie równie mocno. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Zasięgałam porad psychologa. Działało na chwilę, na dłuższą metę nie umiem się oszukiwać, że mogę się poczuć lepiej...Co mogę o tym myśleć? Boję się, że stracę go zupełnie, odcinając się. Po prostu mi na nim zależy i też się o niego raz spotyka mnie coś tak rozrywającego od środka. Raczej jestem silną osobą, a w tej sytuacji naprawdę się doświadczenia wiem, że jedyny skuteczny lek na ból po rozstaniu to całkowite urwanie kontaktu. Dlaczego mimo podjęcia decyzji o zakończeniu związku wciąż się spotykacie i nie dacie sobie czasu na zagojenie tej rany?Proces rozstania to nic innego jak strata, z którą człowiek musi sobie poradzić jak z każdą inną - przejść okres żałoby, zaakceptować i zacząć normalnie żyć. Co Ci to spotykanie się daje, poza cierpieniem i wydłużaniem czasu powrotu do normalności? Dlaczego nie chcesz się odciąć? Myślę, że warto, żebyś odpowiedziała sobie na te z kolei mogę powiedzieć, że dla mnie proces regeneracji po rozstaniu zawsze obejmował surowy brak kontaktu z byłym, przebywanie z ludźmi, którzy są mi bliscy i których lubię, robienie rzeczy, które lubię, spędzanie czasu w samotności, jeśli tego potrzebowałam. Próbowałaś może na trochę się odciąć? 3 Odpowiedź przez vertel02 2021-07-20 20:03:37 Ostatnio edytowany przez vertel02 (2021-07-20 20:05:48) vertel02 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-07-20 Posty: 3 Odp: Jak przeżyć takie rozstanie? Shoggies napisał/a:Ja z kolei mogę powiedzieć, że dla mnie proces regeneracji po rozstaniu zawsze obejmował surowy brak kontaktu z byłym, przebywanie z ludźmi, którzy są mi bliscy i których lubię, robienie rzeczy, które lubię, spędzanie czasu w samotności, jeśli tego potrzebowałam. Próbowałaś może na trochę się odciąć?Odcięłam się, mimo że tego nie chcę. Mam ten problem, że 90% czasu jestem tylko sama ze sobą, bo nie mam gdzie pójść, nie mam z kim się bardziej on był inicjatorem spotkań, żeby porozmawiać. Nie wiedziałam jak to odczytywać, a jego niepewność wszystko komplikuje. 4 Odpowiedź przez polis 2021-07-20 20:08:24 polis Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-21 Posty: 966 Odp: Jak przeżyć takie rozstanie? vertel02 napisał/a:Shoggies napisał/a:Ja z kolei mogę powiedzieć, że dla mnie proces regeneracji po rozstaniu zawsze obejmował surowy brak kontaktu z byłym, przebywanie z ludźmi, którzy są mi bliscy i których lubię, robienie rzeczy, które lubię, spędzanie czasu w samotności, jeśli tego potrzebowałam. Próbowałaś może na trochę się odciąć?Odcięłam się, mimo że tego nie chcę. Mam ten problem, że 90% czasu jestem tylko sama ze sobą, bo nie mam gdzie pójść, nie mam z kim się bardziej on był inicjatorem spotkań, żeby porozmawiać. Nie wiedziałam jak to odczytywać, a jego niepewność wszystko zajmij się swoim hobby i poszukaj ludzi o takich samych zainteresowaniach, może są jakieś grupy na facebook'u? W ten sposób nie będziesz miała tyle czasu na rozmyślania. 5 Odpowiedź przez vertel02 2021-07-20 21:45:20 vertel02 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2021-07-20 Posty: 3 Odp: Jak przeżyć takie rozstanie? polis napisał/a: To zajmij się swoim hobby i poszukaj ludzi o takich samych zainteresowaniach, może są jakieś grupy na facebook'u? W ten sposób nie będziesz miała tyle czasu na rozmyślania.'Zajmuję się. To, że nie wychodzę, nie oznacza, że nie robię nic To wszystko jednak chyba za mało 6 Odpowiedź przez EwkMarchewka0102 2022-02-01 07:21:14 EwkMarchewka0102 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2022-01-25 Posty: 56 Odp: Jak przeżyć takie rozstanie? vertel02 napisał/a:Od kilku miesięcy mierzę się z rozstaniem po 5 letnim związku. Raz jest lepiej, raz gorzej. Uciekam głównie w pracę, bo znajomych poza nią praktycznie nie mam, co mocno mi doskwiera Rodzina daleko i też bywa różnie - nie za bardzo się dogadujemy przez ich uzależnienie i toksyczny wpływ, jaki wywierają. Przyczyny rozstania - w sumie ciężko mi powiedzieć, co tak naprawdę chłopak miał w głowie... Był jakiś tam kryzys, miałam problemy właśnie z własną rodziną i było mi ciężko. Ale nie nazwałabym tego, czymś co mogłoby mieć aż taki wpływ na nasz związek, żeby go zakończyć. On zaczął unikać rozmów. Zerwał z dnia na dzień, tłumacząc, że nic już nie czuje, nie wie sam, co czuje... Wszystko i wszyscy są mu obojętni. Byłam (i chyba wciąż jestem) załamana tym wszystkim. Z tego, co wiem, on też ciężko to przeszedł i nadal boryka się z jakimś problemem z samym czas po rozstaniu, że ja chciałam przegadać, skąd ta decyzja. Nie mogłam tego pojąć. Spotykaliśmy się raz na jakiś czas. Rozmowy przebiegały w miłej atmosferze, jak przyjaciele. Nie było żadnych spin, ale w środku zawsze byłam w potrzasku patrząc na niego, słuchając go. Tyle uczuć jest we mnie. Żal, złość, 2 mies. temu po takiej rozmowie nie wytrzymałam i postanowiłam to zakończyć, bo te spotkania mnie ranią, to jaki jest niezdecydowany wobec mnie. Nie potrafię być jego koleżanką. Przepraszał, że nie powinien tak postąpić, że idzie na terapię, bo już nie może wytrzymać sam ze sobą i jest wrakiem czy dwa pytał mnie potem czy wszystko ok, bo bardzo się o mnie martwi, ale wie, że jego obecność mnie rani. To prawda, ale i obeczność i nieobecność boli mnie równie mocno. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Zasięgałam porad psychologa. Działało na chwilę, na dłuższą metę nie umiem się oszukiwać, że mogę się poczuć lepiej...Co mogę o tym myśleć? Boję się, że stracę go zupełnie, odcinając się. Po prostu mi na nim zależy i też się o niego raz spotyka mnie coś tak rozrywającego od środka. Raczej jestem silną osobą, a w tej sytuacji naprawdę się nowego hobby, spróbuj jakoś zorganizować ten wolny czas Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
ROZSTANIE Z BUTELKĄ: najświeższe informacje, zdjęcia, video o ROZSTANIE Z BUTELKĄ; Rozstanie z butelką
Stało się. Po wielomiesięcznej “szarpaninie wewnętrzenej” podjęlam decyzję o odejściu od męża. Łudziłam się,że wszystko przebiegnie jak w amerykańskich filmach – kulturalnie, z klasą, w przyjaźni. Naiwniaczka jedna. Czuję się fatalnie psychicznie, jestem wymęczona do granic możliwości awanturami, szantażami, oskarżeniami ( wszystko odbywa się w obecności Ani, mimo mojej prośby żeby nie przy dziecku). Codziennie mam roztaczane widmo ubóstwa, braku perspektyw i nieodpowidzialności jaką się wykazałam decydując się na odejście z Anią (” nasze, biedne, kochane dziecko skazujesz na poniewierkę”) W połowie sierpnia wyprowadzam się z domu. Z jednej strony czekam na to jak na wybawienie bo wreszcie odpocznę od awantur ale z drugiej strony boję się jak sobie poradzę. Na szczęście mam oparcie w rodzicach. Pocieszcie mnie trochę, poradźcie co robić żeby przejść przez to w miarę spokojnie, jak poradzić sobie z ciągłymi oskarżeniami i wywoływaniem u mnie poczucia winy. Wiem,że podlegam terrorowi, że jestem manipulowana ( wszystko w imię spójności rodziny) ale trzymam się tak dzielnie jak mogę, naprawdę. Czasem tylko mam wrażenie że zaraz mi serce pęknie i dostanę histerii. Staram się zachowywać spokój i trzeźwe myślenie – muszę przecież normalnie pracować i dbać o córeczkę. Chodziłam do psychologa ale już mnie na to nie stać, muszę zacisnąć pasa i tyle. Czy któraś z Was przechodziła taką drogę przez mękę???? Aga i Ania 2,4 latka
Mgr Agnieszka Wawer-Sajko Psycholog , Opole. 24 poziom zaufania. Z rozstaniem wiąże się wiele trudnych uczuć jak rozpacz, złość, poczucie krzywdy, poczucie straty itd które trzeba po prostu przeżyć. Myślę że rozmowa z zaufaną osobą może pomóc przetrwać ten trudny czas. Nie ma powodu żeby specjalnie odciążać psychikę.
Menu Misja Wolność AgenTomasz Kij w dupie Na Podsłuchu Odwyk Lewatywa Mózgu Po chrześcijańsku Izba wytrzeźwień Spisek szlachetnych Revolución! Samouczek Inność Skwańczyk TV NieCodzienny Audiolog Grzegorza ŻARŁOK TV Fantasmagoria News Z Chaty Pustelnicy Kulturalna Audycja Zkury Archiwum Radio całą dobę Serwisy Forum Odwyk Wyzwanie Uniwersytet To Be Happy Wspieraj Enklawę O tym jak się rozstawać, żeby było dobrze i jak takie rozstanie przeżyć. Czy robić to SMS-em, listem, przez telefon czy na żywo. I czy rozstanie to koniec świata? Martin Lechowicz Program o związkach, relacjach, miłości i seksie. Tu nie ma teorii - jest tylko praktyka. Na żywo w czwartki o 21:00 Podobne odcinki Logowanie U nas nie ma rejstracji. Żeby się zalogować wystarczy potwierdzić swój mail. albo
Jak przeżyć rozstanie i zadbać o siebie: Jak przetrwać, żyć dalej i nie popełniać tych samych błędów [Letessier, Lisa] on Amazon.com.au. *FREE* shipping on eligible orders.
Oto, co powinniśmy często sobie powtarzać i wypisywać gdzie się da, by łatwiej przejść przez najtrudniejsze chwile. 1. Mój obecny stan umysłowy i emocjonalny jest wynikiem ostatnich przeżyć i nie świadczy, że jestem nienormalny czy chory. Tak działa biologia. To chwilowe zakłócenie, które minie po jakimś czasie. 2. Moje lęki i utrata poczucia bezpieczeństwa są na wyrost. Sytuacja jest znacznie mniej skomplikowana niż mi się wydaje. 3. Nasze rozstanie nie oznacza, że to, co się działo w trakcie trwania związku nie było prawdziwe. Wszystkie uczucia i przeżycia naprawdę miały miejsce. Po prostu się skończyły. 4. Najlepiej będzie, jeśli zaakceptuję fakt, że nam nie wyszło. Tak się zdarza. 5. Zabieganie o kontakt nie pomoże, a narazi mnie na utratę szacunku do siebie i wstyd. 6. Zamiast myśleć: Nie spocznę, póki nie dowiem się, dlaczego dokładnie tak się stało; namawiać do zmiany decyzji; prawić kazania, przestanę wciąż rozważać, co teraz robi, co czuje, czy kogoś ma itp. 7. Słuchanie wewnętrznego głosu, który każe mi szukać kontaktu, pamiętać i wciąż być blisko w jakikolwiek sposób, jest błędem. To, co dzieje się w mojej głowie wynika z bólu, który obecnie czuję, zachwiania mojego bezpieczeństwa i lęku przed przyszłością. Nie jestem kimś takim na co dzień. 8. Jeśli uporczywe myśli nie dają mi spokoju, zwracam się do bliskiej osoby, przyjaciela lub specjalisty, NIE do byłego partnera. 9. Kiedy oddam się rozmyślaniom i zacznę popadać w depresję, będę obserwować siebie i to, co się ze mną dzieje, zamiast wmawiać sobie, “nie myśl o tym”, gdyż to powoduje odwrotny skutek. Dam sobie kilka minut na to, by reakcje organizmu uspokoiły się, po czym skupię się na uśmiechu, rozluźnieniu mięśni (zwłaszcza twarzy) i oddechu. 10. Nie będę oceniać własnej wartości na podstawie tego, co dowiedziałem się ostatnio od byłego partnera. To tylko jego punkt widzenia i nie świadczy o mnie. 11. Pora skupić się na ludziach, którzy mnie szanują, lubią o doceniają. 12. Trzymanie się na dystans to najlepsze rozwiązanie. Wszelkie próby ponownego zbliżenia się są jak rozdrapywanie ran. Tymczasem ja potrzebuję , by się zabliźniły. 13. Nie będę usprawiedliwiać prób kontaktu chęcią pozostania przyjaciółmi. Na przyjaźń trzeba być gotowym, a nie jest to możliwe, póki wciąż wydaje mi się, że kocham. Jeśli nie uda się kontynuować znajomości, pogodzę się z tym. Aby się rozwijać, należy iść naprzód, a nie wracać do tego, co było. 14. To zupełnie normalne, że czuję smutek, rozpacz i ból. To uczucia, które zawsze łączą się ze stratą i muszę przez nie przejść, by zacząć wracać do siebie. 15. Jestem dorosłą, dojrzałą osobą, więc potrafię uczyć się na doświadczeniach, by żyło mi się coraz lepiej. 16. Będę robić wszystko, by na każdym kroku reperować mój szacunek do siebie i poczucie własnej wartości. 17. Pomogę umysłowi odzyskać równowagę odpowiednią dietą i stylem życia. Będę spacerować, zadbam o siebie, poświęcę czas na swoje hobby, zacznę jeść więcej ryb, warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych. 18. Troszcząc się o siebie, poczuję, że odzyskuję kontrolę nad swoim życiem. Uczyni mnie to bardziej pewnym siebie, pozytywnie nastawionym do świata, a w dodatku bardziej atrakcyjnym. “Zdrowe zachowania” sprawią, że znów poczuję się zdrowy i normalny. 19. Skupię się na tym, co w moim życiu było, jest i będzie najlepsze. Dzięki temu szybciej zapomnę o tym, czego już nie ma. 20. Będę dodawał sobie pozytywnej energii, zamiast robić to, co mnie dołuje. Powtarzaj kilka razy dziennie, przy każdej możliwej okazji, a po 2 miesiącach będziesz nową osobą :)
Jak przeżyć rozstanie . 2022-03-25. przydatne. 10 miesięcy ago; 0. Kiedy rozstajecie się z ukochaną osobą, świat się wali. Myślisz: ja nie przeżyję. Takie
Jestem po dość burzliwym rozstaniu, nie ma już powrotu to wiem na pewno. Nasza relacja trwała 2 lata, był to ciężki związek, który musiałyśmy ukrywać ze względu na orientacje, różnice wieku i rodzine mojej partnerki. Związek "pomogły" nam zakończyć osoby trzecie. Moja partnerka ostatnio wygadała się o naszej relacji swojej koleżance, ta postanowiła powiadać o tym syna mojej partnerki i niestety mleko się rozlało. Rodzina mojej partnerki nie zaakceptuje naszego związku, nie ma na to szans. Najprawdopodobniej zastraszył ją syn, że albo on albo ja. Wiadoma sprawa to jest jej dziecko więc wybiera dziecko. Nie mam z nią kontaktu, jestem zablokowana, nie mogę nic zrobić, nie mogę porozmawiać. Zawalił mi się świat, nie wiem czy dam radę się pozbierać po tym. Na dzień dzisiejszy nie wierze, że można zerwać taką relacje z dnia na dzień za pomocą osób trzecich.
Ուξоթላ г ωዱጷка
Ω леժիсно
ዣαтէскеςի ругевс
Օջንγ и
Τ ጏхըνኑш фаቯеኙа
ይጫеጻθշ нтοվе уκοմօзиቫոք
Епсово уж
ጊሟ о брኗցопсеф
Posty: 120. Odp: uzależnienie - rozstanie - przyjaźń. Żadnej przyjaźni z tego nie będzie, przyjaźń między kobietą, a mężczyzną może istnieć tylko wtedy gdy jedno jest homoseksualistą, bądż oboje są dla siebie aseksualni. Tam gdzie pojawia się krztyna emocji i między facetem, a kobietą tam przyjaźni NIE BĘDZIE.
#1 Witam ,rozstałam się z partnerem ,który szczerze mówiąc był trochę toksyczny . Przywiązałam się do myśli ze jeśli już to będziemy wspólnie wychowywać to dziecko ,jednak emocje wzięły górę i powiedział ze już go nigdy więcej nie zobaczę .Wczoraj nie miałam humoru wyjść na ognisko …wgl cała ta ciąża doprowadza mnie do smutku od samego początku ..ale on poszedł oczywiście i się świetnie bawił ,wiec ja tez postanowiłam wyjść a nie jak zawsze płakać w poduszkę podczas gdy on się DB bawi ..jak wróciłam zastałam go całkiem pijanego na łóżku ,chciałam isc już spać z drugiej strony wiedziałam ze nie wytrzymam już tej złości na niego ,coś we mnie pękło ,myśl o spaniu z nim w jednym łóżku mnie dobijała ..jednak z drugiej strony wiem ze takie rozstania są bardzo ciężkie .Każdy mi go odradzał ..bezrobotny ,przemocowy, zrobił mi w perfidny sposób dziecko i oczywiście ja poniosę teraz najwyższa cenę jego błędów ..on ma to gdzieś ze mnie ranił ,rani i będzie dalej to robił ..w ta noc próbowałam go budzić tysiąc razy żeby się przesunął nawet wylałam wodę ale nic .nwm czy spał czy tylko udawał ale już nie wytrzymałam wzięłam pusta plastikowa butelkę i zaczęłam go tak budzić ..wiem głupie ale ja już wtedy nie myślałam realistycznie ..a on nagle wstał i z całej siły uderzył mnie w twarz i nigdy tego nie zapomnę ,zaczął się zbierać powiedział żebym spierdalała i poszedł do mamusi .a dziś mi ciagle dowala różnymi tekstami już nerwowo nie wytrzymuje ,ciagle pisze ze mam odwołać ślub ze wychowam sb dziecko z innym ..a ja ciagle płacze i płacze i płacze i nie ma końca muszę się wyżalić chociaż to i tak nic pewnie nie da …od kilku miesięcy czuje się zle psychicznie ale teraz będzie już tylko gorzej .Nie mam ochoty nigdzie wychodzić ,z nikim rozmawiać ..facetowi mówiłam o tym wiele razy ale jego pomoc kończyła się na tym ze wysłuchał i puścił druga strona ..tak wiem ,jest beznadziejny ,wiem może na dobre wyjdzie mi to rozstanie ,ale ja po każdym rozstaniu nie mogłam się długo pozbierać ,popadałam w nałogi …a teraz nie wiem jak ja to udźwignę …nie rozumiem jak niektóre kobiety maja tyle siły żeby żyć dalej po czymś takim ,jeszcze z dzieckiem w brzuchu takiego fagasa ,a potem je jeszcze wychowywać ,nigdy nie chciałam zakładać rodziny bo wiem ze się do tego nie nadaje ,jestem zbyt emocjonalna …kobiety jak sobie poradzilyscie ?odrazu powiem ze mimo iż ..przywiązałam się do mojej księżniczki i zaczęłam naprawdę ja kochać to jednak żal do tego gościa ,strach przed macierzyństwem a tymbradziej samotnym mnie tak dobija ze muszę to dziecko oddać do adopcji …chce żeby miała obojga rodziców ,kochających ,normalnych …boje się ze mogłabym sb coś zrobić i zostawić ją samą ..jak to przeżyć psychicznie …ja wymiękam …całkowicie wymiękam ,nie daje sobie rady reklama #2 Nie rozumiem, rozstałaś się z nim a dalej mieszkacie razem? Liczysz na to, że on będzie dobrym ojcem skoro nie ma oporów, żeby Cie bić? Na Twoim miejscu zrobiłabym obdukcję i zgłosiła sprawę na policję oraz postarałabym się o zakaz zbliżania. Myślisz, że jak Ciebie tak bije to nie będzie bil waszego dziecka? Chcesz dla dziecka takiego życia? Rozumiem, że rozstanie jest trudne ale takie życie jest jak tortura. Wolalabym być samotną matką niż żyć z takim agresywnym, patologicznym człowiekiem. #3 Witam ,rozstałam się z partnerem ,który szczerze mówiąc był trochę toksyczny . Przywiązałam się do myśli ze jeśli już to będziemy wspólnie wychowywać to dziecko ,jednak emocje wzięły górę i powiedział ze już go nigdy więcej nie zobaczę .Wczoraj nie miałam humoru wyjść na ognisko …wgl cała ta ciąża doprowadza mnie do smutku od samego początku ..ale on poszedł oczywiście i się świetnie bawił ,wiec ja tez postanowiłam wyjść a nie jak zawsze płakać w poduszkę podczas gdy on się DB bawi ..jak wróciłam zastałam go całkiem pijanego na łóżku ,chciałam isc już spać z drugiej strony wiedziałam ze nie wytrzymam już tej złości na niego ,coś we mnie pękło ,myśl o spaniu z nim w jednym łóżku mnie dobijała ..jednak z drugiej strony wiem ze takie rozstania są bardzo ciężkie .Każdy mi go odradzał ..bezrobotny ,przemocowy, zrobił mi w perfidny sposób dziecko i oczywiście ja poniosę teraz najwyższa cenę jego błędów ..on ma to gdzieś ze mnie ranił ,rani i będzie dalej to robił ..w ta noc próbowałam go budzić tysiąc razy żeby się przesunął nawet wylałam wodę ale nic .nwm czy spał czy tylko udawał ale już nie wytrzymałam wzięłam pusta plastikowa butelkę i zaczęłam go tak budzić ..wiem głupie ale ja już wtedy nie myślałam realistycznie ..a on nagle wstał i z całej siły uderzył mnie w twarz i nigdy tego nie zapomnę ,zaczął się zbierać powiedział żebym spierdalała i poszedł do mamusi .a dziś mi ciagle dowala różnymi tekstami już nerwowo nie wytrzymuje ,ciagle pisze ze mam odwołać ślub ze wychowam sb dziecko z innym ..a ja ciagle płacze i płacze i płacze i nie ma końca muszę się wyżalić chociaż to i tak nic pewnie nie da …od kilku miesięcy czuje się zle psychicznie ale teraz będzie już tylko gorzej .Nie mam ochoty nigdzie wychodzić ,z nikim rozmawiać ..facetowi mówiłam o tym wiele razy ale jego pomoc kończyła się na tym ze wysłuchał i puścił druga strona ..tak wiem ,jest beznadziejny ,wiem może na dobre wyjdzie mi to rozstanie ,ale ja po każdym rozstaniu nie mogłam się długo pozbierać ,popadałam w nałogi …a teraz nie wiem jak ja to udźwignę …nie rozumiem jak niektóre kobiety maja tyle siły żeby żyć dalej po czymś takim ,jeszcze z dzieckiem w brzuchu takiego fagasa ,a potem je jeszcze wychowywać ,nigdy nie chciałam zakładać rodziny bo wiem ze się do tego nie nadaje ,jestem zbyt emocjonalna …kobiety jak sobie poradzilyscie ?odrazu powiem ze mimo iż ..przywiązałam się do mojej księżniczki i zaczęłam naprawdę ja kochać to jednak żal do tego gościa ,strach przed macierzyństwem a tymbradziej samotnym mnie tak dobija ze muszę to dziecko oddać do adopcji …chce żeby miała obojga rodziców ,kochających ,normalnych …boje się ze mogłabym sb coś zrobić i zostawić ją samą ..jak to przeżyć psychicznie …ja wymiękam …całkowicie wymiękam ,nie daje sobie rady Zostaw go! Dasz radę ! a jesli zdecydujesz się oddać do adopcji to dobrze to przemyśl..nie podejmuj decyzji pod wpływem chwili .. #4 Moja przyjaciółka, miała bardzo podobną sytuację... Z tym, że nie chciała zostawić tego narkomana degenarata, ale on zostawił ją w połowie ciąży. Płakała, miała chwilę załamania, ale miała duże oparcie we mnie i w swojej drugiej przyjaciółce, w siostrach, zaciagnelysmy ją też do psychologa. Przez resztę ciąży nie zainteresował się nawet co się dzieje z nią i dzieckiem,co więcej nawet nie wiedział kiedy się urodziło i jakiej jest płci. Czy to rozstanie wyszło jej na dobre? Owszem. Jest teraz w szczęśliwym związku, jej partner od początku traktował dzieciątko jakby było jego, daje im ogrom miłości, aż miło popatrzeć Dziecko nie musi patrzeć na awantury i odurzonego tatusia, tylko ma szczęśliwy dom. Myślę że również powinnaś rozstanie doprowadzić do końca. Uderzył Cię, to go skreśla, powinnaś od razu wezwać policję. Później niewinne dziecko będzie musiało oglądać takie sceny i będziecie cierpieć we dwójkę... Ułożysz sobie życie z kimś godnym Ciebie a nie z zapatrzonym na własne potrzeby egoistą, tylko odwagi kochana! Znajdź sobie w kimś oparcie (w przyjaciółce, w kimś z rodziny itp) to bardzo pomaga. Rozważ też pójście do psychologa. Poradzisz sobie, wierzę w Ciebie #5 ..bezrobotny ,przemocowy, zrobił mi w perfidny sposób dziecko i oczywiście ja poniosę teraz najwyższa cenę jego błędów .. ?? za poczęcie dziecka odpowiedzialne są raczej obie strony, jako kobieta również możesz się skutecznie zabezpieczać. Ale woda rozlana. Z tego co opisujesz oboje wydajecie się mieć bardzo patologiczne zachowania... #6 ?? za poczęcie dziecka odpowiedzialne są raczej obie strony, jako kobieta również możesz się skutecznie zabezpieczać. Ale woda rozlana. Z tego co opisujesz oboje wydajecie się mieć bardzo patologiczne zachowania... To jest drugi wątek autorki. Facet ją zgwałcił, jak był pijany z tego, co pisała. #7 @kasiaa91 akurat w tym wypadku autorka nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością za ciążę. Facet ją wykorzystał. @lola2412 , kochana. Z tego co tutaj piszesz i pisałaś w poprzednim wątku, jest bardzo źle. Postaraj się spojrzeć na to z boku i zobacz, że Twój facet nie nadaje się ani na partnera, ani na męża, ani na ojca. Człowiek który gwałci swoją kobietę powinien trafić do więzienia, a nie mieszkać z nią pod jednym dachem. Poza tym, pisałaś w poprzednim wątku, że przed ciążą zdarzyło mu się Ciebie uderzyć, nie wspominając o agresji słownej, a sama widzisz, że już posunął się o krok dalej i uderzył Cię, mimo że jesteś w ciąży. On nie ma żadnych zahamowań i strach pomyśleć, co będzie dalej. Bo to że Ciebie będzie bił coraz mocniej i częściej jest niestety bardzo prawdopodobne. A co z dzieckiem? Co jeśli placzący noworodek wyprowadzi go z równowagi i uderzy także dziecko, które przecież jest tak kruche i delikatne, że może nawet tego nie przeżyć? Wspomniałas tutaj o adopcji - ale przemyśl to dobrze. Pisałaś, że pokochałaś to dziecko i mam wrażenie, że myśl o oddaniu pojawiła się tylko z chęci ratowania dziecka przed tym tyranem. A według mnie powinnaś ratować nie tylko dziecko, ale i siebie. #8 To jest drugi wątek autorki. Facet ją zgwałcił, jak był pijany z tego, co pisała. Opieram się na tym co pisała tu, innego wątku nie czytałam. Edit: przeczytałam drugi wątek i dalej uważam że obie strony tego związku wykazują bardzo patologiczne zachowania, które zaszkodzą dziecku. Autorko, masz kilka miesięcy, postaraj się wykorzystać ten czas na chociażby terapię by i swojemu dziecku nie zaszkodzić toksycznymi relacjami. aniaslu Administratorka czyli ja tu rządzę ;) #9 @lola2412 nie poradzisz sobie sama, bo jesteś uwikłana w przemocowy związek. Warto, żebyś zadbała o siebie i poszła gdzieś po pomoc, np. do Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Z tego co czytam wydaje mi się, że nie radzisz sobie zarówno z emocjami, jak poczuciem własnej wartości i jesteś przerażona nową sytuacją - czemu trudno się dziwić. W dodatku piszesz, ze jesteś osobą uzależnioną i to na różnych poziomach. Zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję idź po pomoc, bo możesz mieć lepsze życie bez agresji, przemocy, poniżania. Nikt nie zasługuje na takie traktowanie, a ucieczka w nałogi nie jest rozwiązaniem, chociaż chwilowo wycisza ból i cierpienie. reklama #10 Rozumiem ..dziękuje za pomoc …postanowiłam wszystko na spokojnie przemyśleć ,a z ta adopcja ..fakt ,im więcej o tym myśle tym bardziej wiem ,ze nie byłabym w stanie oddać własnego dziecka .Wiem ,będzie wielu z nas .Jednak chciałabym zaznaczyć ,ze mimo iż sprawia mi nieraz przykrość to w każdej z tych sytuacji jest kiedy dowiedział się o ciąży ,nie pił nic .Wydaje mi się ze kładłam na niego zbyt duży pretensje ze nie potrafi znaleźć sobie pracy na stałe ,ze to wszystko przez niego itp ogólnie nie pije ,jeśli chodzi o inne rzeczy to tez unika jak ognia nawet starych znajomych .Miałam złe dni przez ostatni czas i wydaje mi się ze może gdybyśmy zamiast wzajemnie się oskarżać ,postanowilibysmy popracować nad swoimi emocjami to wszystko wyglądałoby inaczej .O tamtej sytuacji ze stycznia staram się zapomnieć .Nic nie zmieni tego ze to się stało ,a on jak widać rozumie swoje błędy .Przeprosił mnie a jak mu powiedziałam o tym ze mnie uderzył to nie mógł sam uwierzyć .Bo nic nie pamiętał .Być może udaje ,nie wiem . Tez nie jestem bez winy .Powinnam nie zapominać ze jemu tez jest ciężko .Dziś poszedł do pracy i Mam nadzieje ze do tej stałej .Kiedyś płakał i mówił ze nie chce być jak jego ojciec .Jego ojciec z tego co wiem bił jego matkę i wgl .Jeśli chodzi o dzieci ,bardzo je lubi i nie wydaje mi sie żeby podniósł na nie rękę ,a jeśli już zdarzyłaby sie taka sytuacja to zadbałabym o to żeby nie miał dostępu do córki .Przemocy wobec dzieci nienawidzę .Łatwo sie mówi o zgłoszeniu na policję itp ale wszystkie wiemy jak wyglądają działania policyjne ,zreszta tak wiem co powiedzą i oni i inni .”Mogłaś z nim po prostu nie być „ ,”nie trzebabylo tyle pic „ lub „sama jesteś sobie winna” wiec od początku wiedziałam ze jeśli chodzi o to czy ktoś mnie zrozumie w tej sprawie ,to wiadome ze nie .Tak ,żałuje tego co sie stało ale chce żeby było lepiej .Od tamtej pory sie do mnie nie dobierał ani razu i chyba zrozumiał ze to ze sie jest czyjaś dziewczyna nie znaczy ze jest sie własnością ,i ze mieć ochotę na takie rzeczy to nie jest niczyim obowiązkiem . Poza tym ostatnio rozmawiałam z rodzeństwem .Siostra stwierdziła ze gdyby faktycznie zrobił to bez mojej zgody ,albo rączęta wiadomości bo nie byłam świadoma tego co właśnie robił .Dopiero rano wszystko zrozumiałam .to gdyby tak faktycznie było to usunęłabym to dziecko odrazu i poszła na policję .Nie rozumie natomiast ze to jest ciężkie ,ciężko było mi wgl zrozumieć ze to faktycznie sie stało i byłam pewna ze to nic takiego ,mimo ze czułam sie fatalnie ..bo jak zrozumieć ze ktoś bliski może nas wykorzystać ?najpierw musi to dojść do świadomości ..a kiedy to do mnie doszło to i tak było za późno wiec postanowiłam ze zapomnę o tym wszystkim .Wiec dziękuje wam za porady…postaram sie jeszcze nad tym zastanowić nie chce podejmować pochopnych decyzji i skazywać moje dziecko na życie bez ojca ,albo na mieszkanie w jakiejś starej kawalerce z daleka od bliskich .. pomyślałam nad pójściem do psychologa ,być może psycholog doradzi mi z czym mam największy problem .Po prostu zawsze byłam taka kobieta która potrzebuje faceta jak wody …zawsze czułam sie samotna a facet dawał mi poczucie bliskości ..mimo ze często popadalam w toksyczne związki ,wydaje mi sie ze moze sama mam toksyczne zachowania których nie zauważam .trzymajcie kciuki żeby było dobrze i życzę wam udanego dnia
Pt, 14-11-2003 Forum: Na luzie - Re: Jak przetrwac rozstanie tytuł książki czy ktoś pamięta tytuł książki, której głównym bohaterem Anglik (nauczyciel języka angielskiego) Po rozstaniu z dziewczyną (stewardessa, później popełnia samobójstwo ) chcąc rozpocząć nowe życie wyjeżdża na jedną z wysp greckich.
Nie próbuj zmienić się w ciągu jednej nocy! Jeśli Twoje zachowanie było głównym powodem rozstania, nie udowadniaj mu, że w ciągu chwili potrafisz się zmienić. Po pierwsze jest to niemożliwe a po drugie na pewno niewiarygodne. Weź głęboki wdech i spędź kilka dni na analizowaniu swojego zachowania i przemyśleń odnośnie związku i partnerstwa. Poświęć chwilę na przemyślenie dlaczego Twój związek się zakończył, pracuj nad sobą byś zmieniła się na lepsze. Jeżeli macie do siebie wrócić to wrócicie – ale nic nie może wyjść na siłę. Jeśli będziesz skupiona na odzyskaniu jego i pokazaniu mu jak szybko potrafisz się zmienić, prawdopodobnie nawet jeśli do Ciebie wróci to bardzo szybko wasz związek stanie się taki jak wcześniej. NAJWAŻNIEJSZE: nie zmieniaj się dla kogoś! Zmień się dla siebie! Wypisz powody dla których mógł z Tobą zerwać, zastanów się, czy są dla Ciebie uciążliwe i czy chcesz dalej taka być. Często po prostu do siebie nie pasujemy i w pewnym momencie gdy nie możemy się dotrzeć zrywamy. Nie należy się wtedy zmieniać a raczej pracować nad swoją pewnością siebie i swoim charakterem, w przyszłości na pewno znajdziesz kogoś kto pokocha to, że masz ciętą ripostę a nie będzie się denerwował za każdym razem gdy się odetniesz na jakąś uwagę. A jeśli jesteś nieśmiała a Twój były partner ciągle się o to irytował, możesz być pewna, że spotkasz kogoś, kto pokocha w Tobie tą nieśmiałość. Unikaj kontaktu ! Może wyjdziesz na zdesperowaną lub słabą w jego oczach jednak lepiej dla Ciebie będzie całkowicie odciąć się od możliwości kontaktu z nim. Zrezygnowanie z kontaktu z byłym jest prawdopodobnie jedną z najtrudniejszych decyzji jakie trzeba podjąć po rozstaniu. Jednak jeśli ktoś decyduje się zakończyć związek z Tobą, kontynuacja jakichkolwiek relacji może sprawić, że staniesz się zbyt natrętna. Zdecyduj się na zablokowanie jego numeru gadu-gadu, telefonu, wyrzuć ze znajomych na Facebooku i innych portalach, a jeśli spotykasz go w drodze do pracy, szkoły czy na uczelnie to zacznij chodzić nowymi drogami i nie czuj się z tego powodu źle – unikanie go sprawi, że szybciej sobie poradzisz. Jeśli należy on do grona Twoich znajomych staraj się, rzadziej wychodzić z całą paczką a próbuj spędzać czas z kilkoma wybranymi osobami, gdzie będziesz mieć pewność, że go nie spotkasz. Jeżeli mieszkacie razem postaraj się o to abyś jak najszybciej mieszkała sama i była niezależna od niego. Nie proponuj bycia „tylko przyjaciółmi” Chyba, że koniec waszego związku jest dopiero w fazie początkowej i bez takiego podejścia nie będziesz w stanie ruszyć na przód. Teraz masz czas na odnowienie i odświeżenie, nie trzymaj w sobie nadziei na pojednanie. Oczywiście, może się zdarzyć mała szansa, że obydwoje będziecie chcieć do siebie wrócić, ale nawet jeśli do tego dojdzie pamiętaj o najważniejszej bardzo prostej zasadzie : zrób sobie przerwę. Daj sobie czas aby opłakiwać czy żałować Twojej straty. Poznaj siebie jako singielkę. Zaznacz swoją niezależność i znajdź rzeczy, które Cię uszczęśliwiają. Przyjaźnienie się z byłym przedłuża tylko cierpienie. Nie trzymaj pozostałości po byłym Jest kilka rzeczy, które wchodzą w skład „pozostałości” po związku, są to zdjęcia, piękne błyskotki, pamiątki, ubrania czy nawet jedzenie. Po rozstaniu, w szczególności gdy macie dzieci, ogromnym wyzwaniem będzie pozbycie się wszystkich rzeczy z domu. Na szczęście to nie jest rzecz, którą powinnaś robić! Zamiast tego, spakuj w pudła wszystko co będzie w jakiś sposób potrzebne Ci w przyszłości, ale wciąż zbyt mocno przypomina Ci Twojego ex, odłóż to pudło na strych, do piwnicy czy do domu rodziców na przechowanie, z daleka od miejsca w którym przebywasz. W ciągu dnia i tak przeżywasz dużo momentów przypominających Ci byłego. Więc po co dokładać sobie więcej bólu do każdego dnia? Pozwól negatywnym emocją wyjść na zewnątrz Nie ma co zaprzeczać temu, że będziesz czuła silne emocje związane z zerwaniem jak złość, strach, wstyd, niepewność, samotność, poniżenie, smutek, desperacje czy zazdrość. Wielu osobom te uczucia ujawniają się poprzez płacz lub kłucie w sercu (uczucia złamanego serca) czy ścisk żołądka. Takie „negatywne” uczucia nie tylko są zdrowe, ważne jest to aby je odczuwać gdyż sprawiają, że jesteśmy silniejsze emocjonalnie. Oczywiście, wydają się one być żałosne i nie sprawią, że poczujesz się lepiej nawet przez moment, jednak czas, który dasz sobie na opłakiwanie i rozpaczanie będzie bardzo ważnym momentem w leczeniu się po rozstaniu. Dlatego nie wiń siebie za te emocje i nie czuj się z tym źle, pozwól sobie na te uczucia a w pewnym momencie one powoli staną się coraz słabsze. Nie przestawaj o siebie dbać Większość ludzi do życia potrzebuje tego samego: jedzenia, snu i bezpieczeństwa wynikającego z schronienia (domu, mieszkania). Przechodząc przez bardzo trudne rozstanie, niektórzy ludzie nie są wstanie dać sobie rady z tak prostymi zadaniami (jak codzienne obowiązki) – co jest zrozumiałe, ale nie do zaakceptowania. Jeśli nie jesteś w stanie być swoją najlepsza przyjaciółką w tym momencie, poproś o pomoc. Nawet jeśli przez związek zaniedbałaś przyjaciół odezwij się do nich teraz – przyjacielem jest się całe życie i w trudnych momentach wyciąga się rękę i pomaga się mimo wcześniejszych różnic. Porozmawiaj z rodziną a nawet z psychologiem. Powiedz przyjaciołom i rodzinie, że będziesz potrzebować teraz dodatkowego wsparcia przez jakiś czas. Ponadto, stwórz plan podniesienia się po zerwaniu i powieś w widocznym miejscu np. na lodówce czy w pokoju nad biurkiem, jeśli masz możliwość to nawet w mało widocznym miejscu w pracy. Tym sposobem, nie tylko będziesz mieć opiekę ze strony Twoich przyjaciół i rodziny, a także będziesz mieć blisko siebie niezawodną listę rzeczy, która przypominać Ci będzie co masz zrobić by być szczęśliwą. Pozbądź się starego, kup nowe Tyczy się to wszystkiego co możesz zmienić – kolor włosów, szczoteczkę do zębów, ubrania, poszewkę na łóżko, poduszki itd. Cokolwiek Ci przyjdzie do głowy to wyrzuć i kup nowe. Zerwanie oznacza zazwyczaj nowy początek. Wysprzątanie i przeorganizowanie Twojego osobistego miejsca pomoże Ci wyrzucić stare uczucia i odświeżyć Twój pokój. Bałagan może być depresyjny i przytłaczający, tylko zwiększy poziom Twojego stresu. Posprzątaj pokój, kup nowe plakaty lub obrazy, wyczyść ikony na pulpicie, zmień tapetę z pulpitu i wygląd gadu gadu. Posprzątaj z komputera piosenki, które Cię dołują, a poszukaj nowych – radosnych – to sprawi, że będziesz czuć się o wiele lepiej. Bądź aktywna fizycznie Nie zapomnij o ćwiczeniach fizycznych, które świetnie wpływają na depresje i smutek, a także oczyszczają umysł z ciężkich myśli. Wyjdź biegać na zewnątrz jak nigdy tego nie robiłaś, pójdź na siłownie, idź na spacer, możesz z przyjaciółką lub oddaj się w samotności kontemplacji. Zapisz się na sztuki walki lub kurs samoobrony – nie tylko wzmocnisz się fizycznie a także poczujesz się bezpieczniej po zmierzchu. Jeśli masz odwagę wybierz się na zajęcia z Pole Dance i naucz się akrobatycznych ruchów na rurze, podniesiesz swoje poczucie wartości i zrobisz coś czego nie robiłaś będąc ze swoim ex. Z pewnością będziesz czuć się pewniej siebie i bardziej kobieco. Kup karnet na basen lub inne zajęcia – wtedy nie zajdziesz wymówki aby nie pójść ćwiczyć. Zapisz się na kurs tenisa – tylko wcześniej wyszukaj przystojnego instruktora by umilić sobie zajęcia. Skacz na skakance, kręć hula hoopem i rób brzuszki oraz pompki, a z pewnością Twoje ciało zacznie dostosowywać się do nowego stylu życia.
Dobrze, jak rozstanie boli. To znak, że przeżywałaś coś ważnego, istotnego. Że nie pozwalasz sobie na bylejakość w bliskości. Że może tu coś zaniedbałam. Czegoś celowo nie widziałam. Albo umniejszałam jego winy, a nie powinnam pozwolić, żeby on tak się do mnie odzywał, tak się zachowywał.
rybciu 23 stycznia 2012, 21:52 no właśnie jak? właśnie zerwał ze mną facet po roku związku. mówiąc mi że to dla mojego dobra bo mnie nie kocha i nie kochał i nie pokocha. że było mu ze mna za dobrze i nie chce żebym sie z nim meczyła i była dla niego taka dobra jak on nie może tego odwzajemnic w takiej formie jakiej powinien. kocham go i bardzo mnie tym zranił. tymbardziej że nie mial odwagi powiedzieć mi tego prosto w oczy, zrobił to przez gadu ... argumentuje to wlasnie tym ze nie ma odwagi i ze za bardzo bał sie tego ze sie rozklei... pozatym ciagle pisze mi zebym mu wybaczyla i byla jego przyjaciolka i ze zaluje ze zrobil to jednak przez gadu... nie wiem co ze soba zrobic. cała twarz mnie już boli od chusteczek. to stało sie tak nagle. jeszcze wczoraj było całkiem ok.... w weekend było normalnie... było bardzo miło. jak zwykle gdy sie widywalismy.... EgriBikaver 24 stycznia 2012, 11:00 nie wiem w co on sobie gra, po co pisze teraz takie głupoty z których nic nie wynika? żeby umniejszyć swoją winę, żeby nie wyjść na tego złego. Myśli, że jak teraz napisze jakieś "głębokie" wynurzenia o bólu istnienia to zapomnisz o tym ,że Cię rzucił przez gg? Dołączył: 2010-10-03 Miasto: Kraków - Hurghada Liczba postów: 46 24 stycznia 2012, 11:36 Z perspektywy czasu i doświadczenia wiem, że nie wolno oddawać całej siebie facetowi. Faceci nie umieją docenić tego co mają... Czasem bywa i na odwrót... Kobiety nie wiedzą, że mają super faceta. Niestety musisz odczekać... na pewno potrwa to jakiś czas jak wczesnej dziewczyny zauważyły - czas leczy rany! Nie siadaj w domu w ciemnym kącie i nie płacz (nie jest tego wart) nie słuchaj smutnej muzyki bo to prowadzi do wspomnień i broń Cię Panie Boże nie oglądaj zdjęć jego i wspólnych... to co było trzeba zamknąć....Wiem, że to trudne ale nie narzucaj się sobą i pytaniami dlatego? co zrobiłam złego? To wyłącznie jego wina.... Powodzenia Edytowany przez Nordynka 24 stycznia 2012, 11:37 rybciu 24 stycznia 2012, 11:47 No to facet niech się w tyłek ugryzie. Podejrzewam, że jesteś jeszcze bardzo młoda, skoro uważasz, że rok to długo... Ale lepiej się z nim rozstać teraz niż po kilku kolejnych latach. Odpuść sobie go, a o przyjaźni nie ma mowy. Nie ma czegoś takiego. Albo w lewo, albo w prawo. Skoro zerwał to niech spada. mam 22 lata wiec nie wiem czy zaliczam sie jeszcze do bardzo młodych :) ale to był moj pierwszy zwiazek w ktory sie tak zaangazowalam i wlozylam naprawde wiele. pierwszy do ktorego podeszlam na prawde powaznie. i wcale nie twierdze ze to jakoś szalenie długo. ale jednak kawałek czasu jest. pozatym oczekiwałam jakiegos minimum szacunku...sie przeliczyłam. Edytowany przez rybciu 24 stycznia 2012, 11:50 Dołączył: 2011-05-19 Miasto: Daleko Liczba postów: 949 24 stycznia 2012, 11:53 ha miałam identycznie! byłam z facetem 3 lata wszystko było pięknie mówił mi że mnie kocha, aż kiedyś po weekendzie (który spędzilimy razem, i podczas którego mówiliśmy o zaręczynach) napisał mi na gg, że to koniec i że to nie jest moja wina (dosłownie tyle) po jakimś czasie okazało się, że od dłuższego czasu był też z inną dziewczyną... umieścili wspólne romantyczne zdjęcia ze świąt na jednym z portali społecznościowych... rozpaczałam jak głupia-dziś już inaczej na to patrze, chociaż gość zrujnował facetów w moich oczach na długi długi czas... mam nadzieję, że w Twoim przypadku autorko będzie lepiej, że szybciej się pozbierasz niż ja i rozpoczniesz nowe, lepsze życie. Będzie dobrze! Zobaczysz:) Vanilambrozja 24 stycznia 2012, 12:23 Rybcia ja kiedys zapijalam rozstanie, co kosztowalo mnie znalezienie sie na dnie! Raz topilam sie w wannie i siostra musiala wywazac drzwi, innym razem wybilam zęba i limo, nie mowiac juz o wstydzie jakim najadlam sie zwracajac lub dostajac atakow histerii pośród moich znajomych. Mam fajne wspomnienia;) ale jak pomysle dlaczego to zrobilam!! Wszystko ale nie z żalu po chłopaku! Nie użalaj się nad rozstaniem, naprawde jest mnóstwo czułych dobrych, takich dla którcyh to Ty bedziesz gwiazdką z nieba. Trzymaj się i nie rozpamiętuj. baj o siebie i ciesz się wolnością:-) Dołączył: 2011-07-15 Miasto: Elbląg Liczba postów: 13670 24 stycznia 2012, 16:42 ach faceci i te ich gadki o przyjaźni,będziesz się spotykac z nim na kawkach i rozjatrzac rany???? A on bedzie nude zabijał i sie dowartosciowywał, ze ktos go kocha i cierpi. Niech sie wali!!! Nie bądź głupia!Musisz przez to przebrnąć! kazda kolejna miłośc wydaje się pierwsza, jedyna i największa:))) A potem, z czasem się z nich smiejemy:)) rybciu 24 stycznia 2012, 18:48 wiem, wiem.... musze byc silna i nie robic teraz glupot... chociaz tak bardzo chcialabym do niego zadzwonić albo napisac...tak bardzo chcialabym zeby on ... siedze i rycze jak głupia chociaż sobie tlumacze ze to lepiej, ze niedlugo bedzie dobrze, ze rzeczywiscie to nie bylo to... rozum jedno serce drugie...i to teraz mi sie tak zbiera na ryk. przez caly dzien jakos sobie dawalam rade, odciagalam to od siebie...a teraz wszystko mnie doprowadza do placzu Edytowany przez rybciu 24 stycznia 2012, 18:49 Dołączył: 2011-07-15 Miasto: Elbląg Liczba postów: 13670 24 stycznia 2012, 20:10 trzymaj się!!! my kobiety jestesmy silniejsze niz wydaje sie i nam i facetom Dołączył: 2013-02-27 Miasto: Łódź Liczba postów: 10 27 lutego 2013, 16:05 Dokładnie na złamane serce nie ma rady. Ale trzeba się pocieszyć tym, że lepiej wcześniej niż później to rozstanie miało miejsce. Jeszcze się ułoży :) Tu masz rady jak sobie radzić w tym trudnym okresie: pamiętaj nie zamykaj się w domu i wyjdź do się Dołączył: 2012-04-01 Miasto: Poznań Liczba postów: 463 27 lutego 2013, 20:20 Też jestem właśnie po rozstaniu po 3letnim związku i snuciu wielkich planów na przyszłość. I też nie umiem sobie poradzić i na chwilę obecną nie mam żadnego sposobu na walke z bólem... Odliczam dni, które płyną a u mnie nic się nie zmienia.
Find many great new & used options and get the best deals for Jak przeżyć rozstanie i zadbać o siebie {przezyc zadbac} LISA LETESSIER at the best online prices at eBay! Free shipping for many products!
VenusMember Tematów: 58Odp.: 678Zasłużony Znacie jakież dobre rady by się nie załamać? Zapraszam do dyskusji. OlgusMember Tematów: 20Odp.: 1262Maniak Nie ma złotych rad, do których można się zastosować, żeby w ogóle nie bolało, jeżli jest się zaangażowanym. Ale warto zająć się nauką, pracą, spotykaniem ze znajomymi, poznawaniem nowych ludzi, własnym rozwojem (oczywiżcie w związku to również jest wskazane ;)). Na pewno nie warto siedzieć cały czas w domu i płakać miesiącami. Jednoczeżnie nie ma co się łudzić: w pierwszym okresie nie będzie łatwo p****żć do porządku dziennego. Jednak łzy też się kiedyż kończą, a ból staje się coraz słabszy. Rozstanie zawsze boli, było i będzie trudne, nawet za trzydziestym razem. Chyba, że nastąpił zanik zaangażowania i wszelkich uczuć do partnera, a bycie z nim w związku zaczęło być udręką. W innym razie… potrzeba czasu, który można dobrze lub gorzej wykorzystać. LenkaWZWMember Tematów: 0Odp.: 39Bywalec @Olguż wrote: Nie ma złotych rad, do których można się zastosować, żeby w ogóle nie bolało, jeżli jest się zaangażowanym. Ale warto zająć się nauką, pracą, spotykaniem ze znajomymi, poznawaniem nowych ludzi, własnym rozwojem (oczywiżcie w związku to również jest wskazane ;)). Na pewno nie warto siedzieć cały czas w domu i płakać miesiącami. Jednoczeżnie nie ma co się łudzić: w pierwszym okresie nie będzie łatwo p****żć do porządku dziennego. Jednak łzy też się kiedyż kończą, a ból staje się coraz słabszy. Rozstanie zawsze boli, było i będzie trudne, nawet za trzydziestym razem. Chyba, że nastąpił zanik zaangażowania i wszelkich uczuć do partnera, a bycie z nim w związku zaczęło być udręką. W innym razie… potrzeba czasu, który można dobrze lub gorzej wykorzystać. w 100% zgadzam się z Olgusią. Kurde zawsze boli :/ Ale czas leczy rany i faktycznie z czasem boli mniej i mniej… aż zostają tylko wspomnienia, które wywołują coraz mniejsze i mniejsze emocje … MaikoMember Tematów: 23Odp.: 60Stały bywalec Ale to zawsze bedzie boleć 🙂 Musisz teraz włażnie to przeboleć przepłakać A pózniej wstac i iżć dalej. Dasz rade. Znależć czas dla siebie, na swoje pasje. Na spotkania z ludzimi. Czas leczy rany , wiem bo byłam w 5 letnim związku . magda7Member Tematów: 9Odp.: 188Zapaleniec Ja to musiałam przepłakać,a gdy już nie miałam czym to,żeby o tym wszystkim pomyslec wsiadałam na rower i jechałam przed tak jechać bardzo długo,aż sie zmeczyłam i wtedy wracałam do domu brałam prysznic i szłam spac i tak prawie codziennie. Witam Cię serdecznie Chyba każdy ma swój sposób na radzenie sobie z bólem po rozstaniu, mi najlepiej pomagało gdy przypominałam sobie dlaczego sie rozstałam i wmawiałam sobie że o wiele lepiej mi bez niego 🙂 A tak ogólnie to chyba najlepiej gdy jest się ciągle zajętym… spotykaj się ze znajomymi, zajmij się sobą, pożwięć czas dla przyjaciół, wychodź do kina, do knajpki itp itd. Moim zdaniem nie warto siedzieć w domu samej i rozpamiętywaniem tego co było, bo można złapać gigantycznego doła 🙂 Pozdrawiam i życzę żebyż jak najszybciej doszła do siebie 🙂 ZwyczajnaMember Tematów: 21Odp.: 171Zapaleniec Najważniejsze żeby nie myżleć ” Boże, przecież to był ten jedyny!”. Nikt nie jest tym jedynym, zawsze następny może być lepszy. Nigdy nie można myżleć, że już z nikim innym życia sobie nie ułożę, bo to była moja jedyna połówka. No a resztę powiedziały już dziewczyny wyżej 🙂 hard-manMember Tematów: 87Odp.: 2351Ekspert nie ma żadnej – dosłownie: żadnej recepty na przeżycie rozstania! pamiętaj! trzeba się albo otrząsnąć i pójżć do psychologa… psychiatry 🙄 albo spotkać kogoż prawdziwie unikatowego, kto Ci odejmie ten stres i poniesie… że aż uwierzysz, że możesz znów kochać… 😉 FusunMember Tematów: 1Odp.: 27Bywalec Czas i tylko czas. Równiez polecam rower. Jeździj aż padniesz ze zmęczenia, prysznic i spać. Też jestem na etapie próby zapomnienia. Mam nadzieję, że czas zrobi swoje… OlusiaMember Tematów: 26Odp.: 385Pasjonat Czas na pewno zrobi swoje.. Może warto się zapisać na jakiż kurs lub wolontariat żeby poznać nowych ludzi, którzy nie będą pytać codzienni jak się czujesz?? 👿 Sama nie wiem…. Jak się dowiem to napiszę:) 10 kwietnia 2012 at 06:06 softineMember Tematów: 2Odp.: 4Początkujący hej, mam mega problem. proszę dajcie mi jakaż rade… mam chłopaka jesteżmy razem dwa lata i bardzo go kocham. czy on mnie nie wiem… ostatnio oznajmił mi że jego rodzice dokładają mu do mieszkania, był cały w skowronkach. Tylko gdzie w tym wszystkim jestem ja… dwa dni wczesniej rozmawiałam z nim o żlubie, weselu. stwierdził, że nie ma pieniedzy na wesele, że rodzice mu nie dadzą bo nie mają i temat sie zakonczył. Wydaje mi sie ze to ja nalegam a on tak naprawde tego nie chce,ze to jest tylko pretekst. Bardzo mnie boli że tak podchodzi do tej sprawy, zresztą nie tylko on jego rodzice również… Kupno mieszkania, a co będzie ze mną jak sie wyprowadzi na nowe m… zostane sama, czy bede mieszkać czy przeprowadze sie do niego, na jego nowe m… czy nadal mam czuć sie jak konkubina, jak dziwka do towarzystwa???? niestety tak sie czuje i chyba nic tego nie zmienie… Ludzie co ja mam zrobić z jednej strony go kocham a z drugiej nie moge sie już dłużej poniżać, NIE MAM JUŻ SIŁY PROSIĆ O MIŁOśĆ… CZY TO JUŻ KONIEC????? 10 kwietnia 2012 at 15:22 Witaj, z mojego doswiadczenia wynika, ze czasem w takich sprawach warto udac sie do kogos madrego po porade. Polecam Ci jasnowidza Darka Komorowskiego (ma gabinet Shanti w Warszawie, mozesz wygooglac). Jest jednoczesnie bioterapeuta. Podpowie co zrobic, bys znalazla mezczyzne, ktory jest Ciebie wart (albo sprawdzi, czy bedziesz w przyszlosci z tym, na ktorym Ci zalezy) i jednoczesnie zrobi zabieg, ktory sprawi, ze bedziessz optymistyczniej patrzyla w przyszlosc i wzmocni Twoja wiare w siebie. Takie 2 w 1 :)))) 😉 😉 😉 😉 😉 Zycze Ci z serca bys znalazla kogos wspanialego na cale zycie. Mama Majki 13 kwietnia 2012 at 10:16 Dobrze jest się czym zająć. A im więcej zajęć tym lepiej, żeby po prostu nie mieć czasu popadać w dołki i nie rozmyżlać całymi dniami. Panienka2Member Tematów: 8Odp.: 257Zapaleniec Każde rozstanie boli,czasami taka zadra bardzo długo siedzi w naszym czas leczy rany, nawet te żadne rozstanie nie jest końcem żwiata,jeżli do niego dochodzi,to oznacza tylko jedno, para nie nadawała na tych samych falach i lepiej się rozstać,niż męczyć, ranić się wzajwemnie i jak przeżyć? Starać się szybko zapomnieć,zajmując się czymż innym, wartożciowym i potrzebnym w naszym ,co nas będzie stresowało mniej i dawało satysfakcję.
Po pierwsze, daj sobie czas. Nie spiesz się. Nie ulegaj presji otoczenia, że masz się „szybko pozbierać” lub przestać rozpaczać. Rozpaczaj tyle czasu, ile potrzebujesz. Po drugie, uwalniaj emocje. Poprzez płacz, złość, ale także zwykłe wygadanie się komuś.
Po 5 latach się rozstalismy. Już nieważne są powody. Ale od jakiś 2 miesięcy mówiłam mu że nie jest dobrze, spędzaliśmy razem mało czasu, zero seksu. On właściwie ciągle pracował i spał. Odsunelo to trochę nas. Ale byłam wyrozumiała bo mil dużo pracy. Jednak na każdą próbę mojej rozmowy żeby to jakoś rozwiązać to on uciekał, że to coś boli, że spać, " damy radę ". Ale we mnie narastalo. Nie mielismy rocznic, walentynki osobnosci, dzień kobiet osobnosci, sylwester osobno. Czułam się zaniedbywana i jakby się mną mniej interesowal. Oczywiście zaprzeczał. W końcu starałam się trochę usunąć, nie rozmawiać i zobaczyć czy w ogóle się zmartwi. To raz zaczął rozmowę , Że zmienia pracę więc obiecuje że będzie lepiej. ( to samo słyszałam w styczniu , Że będzie miał tylko do 16 i będzie specjalnie w centrum wysiadal i nic nie wyszło). Ostatnio prosiłam to żeby pojechał że mną w pewne miejsce bo miałam tam ważne spotkanie. Zapomnial, nie pojechał i nie widział problemu. W końcu nie wytrzymałam. Powiedziałam mu że mam dosyć i nie odzywałam się 3 dni. On odezwał się tylko kiedy oddać mi materac.... powiedział że zrozumiał że jest beznadziejnym chłopakiem i " jego starania mnie krzywdza" ( chociaż nie było żadnych starań a same słowa i to chyba wymuszone ). Powiedział że w nas wierzył Ale wszystko się popsuło i nie ma już nic dla nas bo on nie chce mnie dalej krzywdzic. On nigdy nie walczył o nas. Ale trochę mnie śmieszy że on potrafi powiedzieć że się starał, i teraz po prostu mówi że ok kończymy. Jak powiedziałam mu to to stwierdził że to jest inaczej Ale tego nie zrozuniem. I że boli to głowa i idzie spać. Teraz sedno sprawy. Mam 22 lata i te 5 lat to dla mnie duzo. I pomimo że wiem że z takim jego podejściem to nie miało sensu to teraz czuje się taka pusta a najbardziej boli mnie to że in tak mnie olal. Nigdy mi niczego nie wyjaśniał, zawsze chowal problemy pod dywan. Ą ja tak nie umiałam, narastalo to we mnie. Nie wiem jak przestać myśleć. Boli mnie to że on nigdy i mnie nie zawalczyl. Zawsze tylko mówił, że jestem ważna Ale nigdy mi tego nie pokazał. Nawet kocham Cię ostatni raz usłyszałam w walentynki. Dla niego związek po takim czasie jest oczywisty ze nie trzeba to pielęgnować i się starac. No kurde Ale nawet nie widujac się. Macie jakieś sposoby żeby nie cierpiec? Żeby nie mieć poczucia winy, żeby nie myśleć o tym czemu mnie olal ....
W sytuacji, w której zaczyna docierać do nas realność zaistniałej sytuacji, niejednokrotnie rodzi się w nas poczucie gniewu, często skierowane w stronę osoby, która zainicjowała rozstanie. Na przykład, zaczynamy podkreślać wszystkie negatywne cechy partnera i doszukujemy się w nim winy za naszą krzywdę. ETAP 3: NEGOCJOWANIE.
Rozstanie jest nierozłącznie związane z bólem. Rzadkością jest sytuacja, gdy partnerzy rozstają się w pełni świadomie, w zgodzie i przyjaźni. Należy pamiętać, że fakt odczuwania żalu czy smutku rozróżnia nas od innych stworzeń na świecie, należy więc sobie na te uczucia pozwolić. Pytanie, na jakie należy znaleźć odpowiedź brzmi natomiast: Jak przeżyć rozstanie, by bolało jak najmniej? Oto kilka skutecznych rad, które pomogą Ci poradzić sobie ze złamanym sercem: 1. Rozmawiaj o swoim zawodzie miłosnym Ważne jest, by pozostać szczerym wobec samego siebie. Nie warto udawać, że wszystko jest ok i świetnie się trzymasz, gdy w rzeczywistości Twoja dusza płacze. Dławienie bólu odniesie o wiele gorszy skutek niż w pełni świadome przeżycie i przetrawienie go. W tych ciężkich chwilach nie unikaj rozmów z otaczającymi Cię ludźmi. Mówienie na głos o swoich uczuciach to świetna terapia! Także zwierzenie się ze swoich problemów osobom, które nie należą do grona Twoich najbliższych przyjaciół, przyniosą pozytywne rezultaty. Będą one bowiem w stanie zachować większy subjektywizm, jak i nie będą starały się Cię pouczać. 2. Jak przeżyć rozstanie? Unikaj samotności! Nie oznacza to, że chwilę po rozstaniu powinieneś zamienić się w największego imprezowicza w mieście i każdy wieczór spędzać w klubie. Największym błędem, jaki jednak możesz w tym momencie popełnić, to zamknąć się w swoich czterech ścianach i godzinami rozpamiętywać miniony związek. Nie unikaj kontaktu ze znajomymi, znajdź sobie nowe zajęcie, dzięki któremu otaczać Cię będzie grono pozytywnie nastawionych do życia ludzi. 3. Lepsza komedia niż dramat Z pozoru mało istotne elementy jak muzyka czy filmy będą oddziaływać na samopoczucie zranionej osoby ze zdwojoną siłą. Jeśli wybierasz się do kina czy też organizujesz w domu wieczór filmowy, nie daj się zawładnąć wewnętrznemu smutkowi. Nawet nie myśl o melodramatach – lepiej Ci zrobi śmieszna komedia czy film przygodowy! Także szaleństwa w klubie przy tanecznej muzyce sprawią, że troski odejdą na dalszy plan. 4. Jak przeżyć rozstanie? Zaczerpnij świeżego powietrza! Przebywanie w zamkniętym pomieszczeniu przy sztucznym świetle i bez dopływu świeżego powietrza z pewnością nie wpłyną dobrze na Twoje samopoczucie. Nasza rada brzmi więc: wyjdź do parku z psem, idź pobiegać na stadion, zorganizuj spacer nad rzekę! Słońce, śpiew ptaków i przebywanie na powietrzu na pewno nastroją Cię pozytywnie. Nie zapomnij wziąć ze sobą odtwarzacza mp3 z wesołą muzyką. Poczuj, że żyjesz, a świat znów wyda Ci się piękny! Życie po rozstaniu Rozstanie to nieprzyjemne przeżycie, jednak na szczęście przemijające. Warto zdać sobie sprawę, że towarzyszy ono niemal każdemu człowiekowi na tej planecie. Starajmy się przejść przez ten trudny okres w życiu z podniesionym czołem. Otwierając się na nowe doświadczenia, wspomnienia powoli zaczną blednąć a w naszym życiu ponownie pojawi się miejsce na uśmiech, a z czasem także na… nową miłość. O autorze: Marta Pietrzak Zobacz więcej artykułów autorstwa Marta Pietrzak
NIE MOGĘ ZAPOMNIEĆ ROZSTANIE: najświeższe informacje, zdjęcia, video o NIE MOGĘ ZAPOMNIEĆ ROZSTANIE; nie mogę zapomnieć.
madlen199 Dołączył: 2005-12-12 Miasto: Liczba postów: 134 30 lipca 2011, 15:52 Rozstałam się miesiąc temu z chłopakiem. W zasadzie sama tego chciałam, ale po czasie zrozumiałam, że nie mogę bez niego żyć. Teraz on już nie chce do mnie wrócić. Nie mogę się pozbierać. Ciągle o nim myślę i przygnębia mnie myśl, że on po prostu już mnie nie kocha :( Jak sobie z tym poradzić? Ile potrzeba czasu, aby po rozstaniu dojść do siebie...? Nadmienię, że byliśmy ze sobą ponad 5 lat, a 1 rok mieszkaliśmy ze sobą Edytowany przez madlen199 30 lipca 2011, 15:53 pierszkurczaka 30 lipca 2011, 15:54 jak ci życie napisało taki scenariusz, to pewnie znajdziesz kogoś lepszego dla siebie. Dołączył: 2010-10-21 Miasto: Warszawa Liczba postów: 1742 30 lipca 2011, 16:00 moze nadal kocha ale boi sie bo sie raz rozmyslilas to mozesz i drugi... pewnie zostalo przyzwyczajenie i dlatego tak ci ciezko, musisz poczekac po prostu... mysle ze to mija po kilku miesiacach w zaleznosci czy bedziesz kogos szukac czy raczej tego oplakiwac Edytowany przez slim19 30 lipca 2011, 16:01 Dołączył: 2010-09-27 Miasto: Brussel Liczba postów: 13067 30 lipca 2011, 16:01 Tak to juz jest jak sie nie pomysli wczesniej teraz trzeba jakos zyc Dołączył: 2010-08-15 Miasto: Kraina Marzeń Liczba postów: 4631 30 lipca 2011, 16:01 hmm...to co powiem pewnie nie bd pocieszające,ale prawdziwe...Ja nie byłam z chłopakiem,ale przez jakiś niecały msc się mi na nim i cholernie się do niego msca próbuję zapomnieć o nim i nie jest łatwo. Każde wspomnienia,skojarzenia to są łzy...Sama zdecydowałam,że chcę o nim zapomnieć,bo twierdziłam,że tak będzie dla mnie lepiej. Teraz sama nie wiem czy dobrze zrobiłam...Z jednej strony uważam,że dobrze,z drugiej źle...Myślę,że potrzebujesz sporo czasu,jeżeli naprawdę go dasz radę ! :) Zakochanaa50 30 lipca 2011, 16:01 dasz sobie rade . najlepiej wyjdz do ludzi ...idz na impreze czy cos ...poznasz zapewne kogos za jakis czas i zapomnisz..CZAS LECZY RANY .... Dołączył: 2008-09-10 Miasto: North Liczba postów: 706 30 lipca 2011, 16:09 Do powrotu do normalnego życia po rozstaniu potrzeba czasu.... To indywidualna sprawa ile... Dołączył: 2011-01-22 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 8547 30 lipca 2011, 16:12 otworz sie na ludzi.. to Ci troche pomoze.. ogolnie musisz przemeczyc sie jakos ten okres bo nie ma na to rady 30 lipca 2011, 16:18 A moze nie poddawaj sie tylko walcz o ten zwiazek? Moze On sie obawia ze sytuacja sie powtorzy (jak napisala jedna z forumowiczek?). Jesli czujesz ze to naprawde mezczyzna z ktorym chcesz spedzic reszte swojego zycia - to nie poddawaj sie. Jesli i On Ciebie kocha to napewno nie przestal w ciagu miesiaca czuc tego, moze czuje sie zraniony, ponizony - meska duma to ciezka sprawa. Ja w kazdym badz razie bym walczyla , nie wiem moze zapros go na kolacje by spokojnie porozmawiac - wiesz co lubi, zrob mu niespodzianke, pokaz ze Ci na nim naprawde zalezy, ba! nawet jesli trzeba to oswiadcz mu sie powodzenia madlen199 Dołączył: 2005-12-12 Miasto: Liczba postów: 134 30 lipca 2011, 16:20 Ale on napisał mi, że wcale za mną nie tęskni. Nie odpowiada na moje smsy... Nie chcę mu się narzucać skoro taką drogę wybrał ... :(
Jak ratować małżeństwo po kryzysie? Najpierw trzeba zażegnać konflikt, a więc porozmawiać bez emocji o tym, co było przyczyną kryzysu, a następnie ustalić, jak dojrzali ludzie sposoby wyjścia z tego rodzaju trudności. Ciągłe powtarzanie starych utartych sposobów działania, może co najwyżej doprowadzić do rozstania.
Daj sobie czas i nie bój się swoich emocji, nawet tych najbardziej gwałtownych. Wykrzycz swoje rozczarowanie, stracone plany i marzenia, i wypłacz to, co jest do wypłakania. Pozwól sobie na emocjeNie każdy związek prowadzi przed ołtarz. Rozstania są zawsze bardzo trudne i towarzyszy im cała gama emocji: od wściekłości, przez rozczarowanie, ból, smutek, bezsilność, po uczucie ulgi czy nawet chęć się na sinusoidę! Naprawdę każdy tak to przeżywa. Dzisiaj możesz planować misterny plan zemszczenia się na byłej ukochanej/byłym kochanym, śmiejąc się ze znajomi do rozpuku, z jak beznadziejną osobą się spotykałeś/aś, a jutro możesz mieć ochotę upić się na smutno i całą winę za niepowodzenie związku skupić na osób będzie Cię pocieszać. Niektórzy podkreślając, że rozstanie było dobrym wyborem, inni bolejąc nad Twoją stratą. Daj sobie czas i nie bój się swoich emocji, nawet tych najbardziej gwałtownych. Wykrzycz swoje rozczarowanie, stracone plany i marzenia, i wypłacz to, co jest do wypłakania. Czujesz, że spotkała Cię niesprawiedliwość? Masz prawo czuć się fatalnie i to nie minie z dnia na dla siebie dobry. Bądź dla siebie dobraW całej emocjonalnej spirali, która towarzyszy rozstaniu, jest duże niebezpieczeństwo popadnięcia w skrajności: albo skumulowanie wszystkich negatywnych uczuć na osobie, z którą się rozstałeś/aś czy która zakończyła związek, albo wzięcie całej winy na siebie i w rezultacie stracenie poczucia własnej wartości.„Widocznie nie byłem wystarczająco atrakcyjny”, „kto chciałby być z kimś tak beznadziejnym, jak ja”, a gdy dowiadujemy się, że nasz były chłopak/dziewczyna weszli w nowy związek i już wrzucają na portale społecznościowe uśmiechnięte selfie, bardzo szybko pojawiają się myśli: „Jestem kompletnym zerem”, „do niczego się nie nadaję, umrę w samotności”.Jest to destrukcyjny mechanizm autoagresji i nadmiernego obarczania się winą. Targają Tobą sprzeczne emocje, ale najważniejsze, byś o siebie w tym czasie zadbał/a. Bądź dla siebie dobry. Bądź dla siebie dobra. Nie pozwól najczarniejszym myślom opanować Twojego umysłu. Czujesz się porzucony/a, ale to, że pewna bardzo ważna relacja w Twoim życiu właśnie się skończyła, nie rzutuje na Twoją się w swoje potrzeby, zastanów się, co przyniosłoby Ci ulgę. Może potrzebujesz przegadać całą noc z przyjacielem? Albo wręcz odwrotnie, potrzebujesz wyłączyć telefon na cały weekend i odpocząć?Nie uciekaj w samotnośćCzas leczy rany, ale zanim to nastąpi, każdy ma ochotę zamknąć się w swojej samotni i przeczekać najgorszy czas. Nie ma w tym nic złego i może okazać się dużo bardziej pomocne, niż chodzenie na siłę na spotkania towarzyskie, opowiadanie wszystkim „jak to się stało” i udawanie, że wszystko jest w nie odcinaj się wtedy od wszystkich, pozwól najbliższemu przyjacielowi być przy Tobie i przeżywać ten kryzys z Tobą. Zaznacz, jeśli nie potrzebujesz rad i natychmiastowych metod jak wyjść z „dołka”, ale nie bój się pokazać swojej czasem będziesz gotowy, by mówić o tym, co i dlaczego Cię boli. To ważne, by mieć się komu wygadać. Nazwanie swoich emocji, „wyrzucenie” z siebie tego, co w środku przeżywamy, analizujemy, dusimy i bycie wysłuchanym, to początek może wiele razy usłyszysz, że jeśli tak się stało, to widocznie nie byliście dla siebie stworzeni. Brzmi banalnie i niezbyt pomaga w czasie po rozstaniu, ale jest w tym pewna prawda. Wiadomo, że im większe było Twoje zaangażowanie w relację z drugim człowiekiem, tym ciężej znieść rozczarowanie i pogodzić się z rozstaniem. Ale z czasem zobaczysz, że lepiej skończyć związek na tym etapie, niż trwać w relacji bez uczuć i przyszłości, bo byłoby to także:Wątpisz w siebie? Ten tekst jest dla CiebieCzytaj także:To jedno proste pytanie uratowało moje małżeństwo
a ja wlasnie mysle czy nie zerwac ze swoim jestesmy 4 lata razem a on mimo wielu zalet jednej mu brak a t ami cholernie przeszkadza, tzn, spóznia sie notorycznie przyjezdza po kilku godzinach od
Pomoc bezpłatną znajdzie Pani w Ośrodkach Interwencji Kryzysowej, Ośrodkach Pomocy Rodzinie, itp. Szczegółowe informacje na temat takich miejsc w Pani okolicy oraz możliwość rozmowy oraz uzyskania wsparcia, może Pani dostać dzwoniąc pod numer telefonu zaufania dla osób w kryzysie emocjonalnym 116 123. Telefon działa od 14 do 22
Fragment pochodzi z książki „Jak przeżyć rozstanie i zadbać o siebie” Lisy Letessier, francuskiej psycholożki i terapeutki. Z książki dowiesz się m.in.: – dlaczego tak często rozpadają się miłosne związki, – dlaczego zerwanie powoduje tak ogromne cierpienie i jak sobie z tym poradzić, – jak stawić czoło negatywnym